Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maść. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 listopada 2012

Nowe zastosowanie maści przeciwgrzybiczej Terbilum

Ten blog w założeniu miał mi pomóc gromadzić różniaste pomysły i sposoby na radzenie sobie z moją skórą głowy. No więc gromadzę :)

Od kilku dni swędziała mnie skóra głowy, z każdym dniem coraz bardziej. Myślałam, że jest to reakcja mojej skóry głowy na to, że: a) czuje się "brudna" i domaga mycia, b) coraz częściej się drapię (no bo swędzi, tak?), c) mój organizm jest osłabiony, więc drożdżaki szaleją, a ona się buntuje czy też d) wszystkiego po trochu. Obstawiałam, niezwykle trafnie, opcję" d)". W przypadku mojej skóry głowy, za każdym razem opcja "d)" wygrywa ;)

Postanowiłam więc o skórę zadbać, załagodzić i zafundowałam jej kompres z maski BingoSpa z ponad 40 aktywnymi składnikami, dodatkiem pantenolu i alantoiny. Nałożyłam ją na skórę głowy i włosy, założyłam czepek, ręcznik i zasiadłam, czekając na ustąpienie swędzenia. Minęła godzina, a ja się nie doczekałam.
Umyłam włosy - dalej swędzi.
Włosy wyschły - dalej swędzi...

Aż tu nagle mój wzrok padł na opakowanie maści Terbilum,
źródło: doz.pl

Wsmarowałam w skórę głowy i odetchnęłam z ulgą. Wreszcie nic nie swędzi!
Efekt utrzymuje się przez cały dzień, w nocy miałam kryzys (pluskwy :/ ale już jutro je wytłukę, znalazłam ich kryjówkę ;]) ale po kolejnym posmarowaniu wróciło do normy.

poniedziałek, 1 października 2012

Dwa tygodnie z maścią Terbilum

Od dziś znów jestem bezrobotną studentką ;)
Uwolniłam się od kłopotów z klimatyzacją, ale już czuję, że będzie mi strasznie brakowało atmosfery i ludzi z firmy, z którymi w końcu spędziłam większość wakacji.

Tym razem bierzemy na warsztat ostatnią z trzech maści przeciwgrzybiczych, która cenowo plasuje się pomiędzy tanim Clotrimazolum 1%, krem (ok. 4zł) a bogatą składowo maścią Steper (ok. 20zł). Za opakowanie maści Terbilum zapłaciłam 12,70zł - zamówienie z apteki DOZ. Za jej droższy odpowiednik, maść Lamisilatt zapłacimy ok. 30zł.
Tyle jeśli chodzi o ceny. Co otrzymujemy za całe te 12 złotych i 70 groszy?
źródło: www.doz.pl
(Widzę, że zrobiłam maści Terbilum małą reklamę, a może to ona zrobiła reklamę mnie? Wpisałam w google grafika hasło "terbilum" i mogę się pooglądać ;))
Tubka maści opakowana jest w kartonowe pudełeczko, z ulotką (co ciekawe, przy maści Steper ulotki nie dostałam). W tubce znajdziemy 15g białej, bezzapachowej, łatwo się rozsmarowującej maści. Substancją aktywną jest chlorowodorek terbinefryny, związek grzybobójczy. Nic więcej, olejków eterycznych również brak, stąd i brak zapachu :)

Według ulotki najdłuższa kuracja powinna trwać dwa tygodnie (dotyczy łupieżu pstrego) i podczas tego okresu, obszary pokryte zmianami chorobowymi powinny być smarowane raz dziennie. Tak też postępowałam. Nakładałam maść opuszkami palców, dokładnie wcierając. Maść przynosiła ze sobą wrażenie chłodu, ale nie jestem pewna, czy moje wieczne zimne palce nie miały w tym większego udziału :)

Maść działa. Dzięki niej wytrzymałam w pracy dwa tygodnie po ponad 9 godzin dziennie. Dodatkowo też pomogła mi przy pewnym nieprzyjemnym i intymny problemie po wizycie w pracowej toalecie. Myślałam, że dopadło mnie zapalenie pęcherza, a tu jednak maść przeciwgrzybicza okazała się skuteczniejsza... Niespodzianka.

Po dwóch tygodniach co prawda nie oczekiwałam cudu i wspaniałego oczyszczenia skóry głowy, ale po sesji z olejem kokosowym i kwasem salicylowym stan czystości utrzymał się na długo, bez swędzenia :)

No i na koniec jeszcze przyrost :)
Ciężko coś wnioskować po dwóch tygodniach, ale podoba mi się mój dzisiejszy warkoczyk ;)

piątek, 14 września 2012

Podsumowanie miesiąca z maścią Steper

źródło: doz.pl
Na początku przypomnę może tym, którzy rzadko tu zaglądają, że włączyłam do swojej pielęgnacji skóry głowy maści przeciwgrzybicze i w postach z cyklu "podsumowanie miesiąca z..." będę się zajmować ich recenzjami.
Poprzedni post dotyczył maści Clotrimazolum 1%, krem.
Post dotyczący maści Steper też się już u mnie pojawił.

W tym przypadku pojęcie miesiąca jest umowne, ponieważ maść okazała się bardziej wydajna i wystarczyła na tydzień dłużej :)

W kartonowym pudełku otrzymujemy tubkę maści. Maść ma kolor bardzo jasnobrązowy i przyjemny, początkowo łaskoczący w nos, zapach. W końcu trzy olejki eteryczne muszą jakoś pachnieć :)
Co mnie zaskoczyło w opakowaniu to fakt, że znalazł się tam jeszcze pęcherzyk powietrza, który wpływał na sposób dozowania maści. Wystarczyło lekko ścisnąć i odpowiednia ilość produktu lądowała na palcu. Ale - przez pierwszy tydzień zeszło tyle maści, że byłam prawie przekonana, że do końca miesiąca nie wystarczy. Potem było jeszcze ciekawiej - przez dwa-trzy tygodnie miałam wrażenie, że maści nie ubywa :P
Dopiero przez ostatni tydzień maści zaczęło ubywać, znów w tym samym zastraszającym tempie jak na samym początku.

Maść Steper najbardziej chyba polubiłam za jej zapach. Piękny, eukaliptusowy zapach, który utrzymywał się na skórze przez cały dzień. U mnie nie spowodowała reakcji alergicznej, zapchanych porów czy zaostrzenia objawów ŁZS. Przy nakładaniu maści występuje uczucie chłodzenia, łagodzi swędzenie niemal od razu. Pod koniec stosowania żałowałam, że nie jest wzbogacona mocznikiem, myślę, że byłaby wtedy naprawdę rozchwytywanym towarem. Może ktoś z Was wie, jak tuninguje się maść? I jak ją zwabić później do tubki? :P

Podejrzewam, że to będzie moja ulubiona maść w dziedzinie zwalczania drożdżaków - plusy zbiera za zapach, uczucie chłodzenia i łagodzenia, skład i wydajność. Trzeba tylko uważać, bo można słono za nią przepłacić :)

I już chyba tradycyjnie - badanie przyrostu :)
I zdjęcie sprzed chwili:
Przyrost nieznaczny, ale chyba jest ;)
Jak zwykle koszmarna jakość, ale akumulatorki z aparatu odmówiły posłuszeństwa... :x

sobota, 11 sierpnia 2012

Dzień bez łuski ^^

Czyli słów kilka o kolejnym środku przeciwgrzybiczym, który zaczęłam wcierać w skórę głowy na początku tego miesiąca. A jest to...

źródło: doz.pl
Zdziwieni? :P
To popatrzcie sobie na skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Octylododecanol, Polisorbate 60, Thymus vulgaris extractum (olejek tymiankowy, antyseptyk), Sorbitan Stearate, Benzyl Alcohol, Eukalyptus globulus (olejek eukaliptusowy, antyseptyk), Climbazole (składnik przeciwgrzybiczy), Triclosan (składnik przeciwgrzybiczy), Melateuca alternifolia (olejek z drzewa herbacianego, antyseptyk)
W składzie mamy aż 5 składników aktywnych, w tym aż trzy olejki eteryczne o działaniu antyseptycznym i dwa składniki przeciwgrzybicze. I znów - wąchałam i wąchałam maść, ale kamforowego zapachu olejku z drzewa herbacianego nie czuję. Więcej eukaliptusa i tymianku, zapach jest jak dla mnie przyjemny i świeży. Bardzo delikatnie chłodzi i koi skórę głowy.
Jak to maść - zostawia tłuste smugi na włosach, szczególnie po drugiej aplikacji.

Tym razem trafiłam na pana farmaceutę, który znów dopytywał się, czy ja aby przypadkiem tych drożdżaków nie mam w pochwie. Ano nie, na głowie. "No to jeszcze jest Nizoral". Taaa... Na to bym nie wpadła ;)
"Jak Nizoral nie pomaga, to to jest naprawdę dziwne". Działa, działa. Ale tylko raz. A potem mogę w nim głowę moczyć dwie godziny dziennie i nic z tego.

Efekty?
W czwartek wieczorem umyłam włosy szamponem Pharmaceris z serii H-Purin. Następnego dnia rano wsmarowałam w skórę głowy maść Steper. Siedziałam w pracy coś około dziesięciu godzin, przy włączonej klimatyzacji. I łuski brak.
Wieczorem wtarłam w najbardziej strategiczne punkty skóry głowy - skronie, czubek głowy i potylicę - mój tonik 3w1. Rano znów wsmarowałam w skórę głowy maść i znów poszłam do pracy, tym razem tylko na osiem godzin. Żadnego swędzenia, żadnego drapania - nic! Skóra się regeneruje, zamiast łuski, złażą mi strupki po ostatnim ataku drapania. Podoba mi się ten stan rzeczy bardzo :)

Planuję zużyć swoją tubkę w ciągu miesiąca, ale już wiem, że będę do niej wracać.
Tubka maści to 15g, ma śmieszny, nieco brązowawy kolor, bardzo łatwo się rozsmarowuje i jest bardzo wydajna. Używam swojej tubki już tydzień, a zużyłam jej może 1/4.
Trochę odstraszyła mnie cena, za swoją zapłaciłam 27,49zł, ale widzę, że na DOZie jest już za 19,13zł, więc sporo przepłaciłam :x

Ciekawe, czy i tym razem włosiska zauważalnie urosną ;)

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Podsumowanie miesiąca z Clotrimazolum 1%, krem

Dzisiaj krótko :)
Jak zapewne się orientujecie, mam ostatnio problem z nasilającymi się objawami mojego ŁZS, spowodowane przez klimatyzację w pracy. [Przy okazji - gratuluję szczęśliwcowi, który na mojego bloga dotarł poprzez wpisane hasła "aqua klima". Pewnie niesamowicie go zachęciłam do zakupu :D]

Postanowiłam wzmocnić plan pielęgnacji mojej skóry głowy przez dodanie środków przeciwgrzybiczych. Na dobry początek poszedł właśnie Clotrimazolum 1%, krem.

źródło: doz.pl

Dlaczego?
Ponieważ wszystkie moje problemy skórne powodowane są przez drożdżaki z rodzaju Malassezia sp. To one, żywiąc się łojem, wydzielają metabolity, których obecność podrażnia skórę głowy i powoduje intensywniejsze wydzielanie łoju, swędzenie i powstawanie łuski. Dlatego też likwidując, a przynajmniej ograniczając liczebność populacji drożdżaków, leczę przyczynę moich dolegliwości, nie zaś objawy.
Tyle w teorii.

W praktyce wyglądało to tak, że rankiem, po umyciu włosów a także każdego innego dnia, wcierałam w skórę głowy maść. Drugiego dnia po myciu wcierałam też w skórę głowy kilka kropel toniku z kwasem salicylowym i aloesem. Krem mimo swoich zalet nie zastąpi złuszczającego salicylu i nawilżającego aloesu. I co drugi dzień myłam włosy i skórę głowy, na zmianę szamponem Pharmaceris, leczniczym Zdrojem i Babydreamem.

Jak oceniam Clotrimazolum 1%, krem?
Bardzo pozytywnie :)
Efekt "uspokojonej" skóry głowy odczułam już po tygodniu regularnego stosowania. Jest bardzo łatwy w aplikacji, nic się nie maże, nie klei, nie lepi do palców... Niestety, jak to krem, po nałożeniu na włosy zostawia tłusty ślad. Dlatego zaczynałam wsmarowywanie kremu nieco dalej niż przy linii włosów, by uniknąć efektu tłustych pasm. Swoje zadanie spełnił w 100%.
Mogę polecić każdemu, kto ma problemy z grzybkami na skórze: kandydozami i łupieżem. Szybko się wchłania i na nieowłosionej skórze nie zostawia tłustego filmu. Nie posiada żadnego charakterystycznego zapachu. Przed użyciem radzę przeprowadzić test alergiczny na skórze. Może zapychać, ponieważ ma dość "treściwą" bazę - zresztą to wszystko napisane jest na dołączonej do tubki maści ulotce.

Gdzie można kupić?
W każdej aptece, cena waha się na poziomie ok. 3,50zł za tubkę 20g. Jest też możliwość zamówienia na DOZie :)

Zastanawiałam się też, czy smarowanie skóry głowy środkami przeciwgrzybiczymi wpłynie w jakimś stopniu na porost włosów. Te dwa zdjęcia zostały zrobione w odstępie mniej więcej miesiąca, w trakcie którego niemal codziennie smarowałam skórę głowy kremem Clotrimazolum.
Przyznam się Wam, że sama nie zwracam uwagi na długość włosia. Ale niedawno odnotowałam, że coś długo schodzi mi zaplatanie ich w warkocz. No i co? ;)
Przepraszam za jakość, mam kiepskie oświetlenie w łazience :x