sobota, 16 marca 2013

Ratunku, mam ŁZS! Co dalej? + garść przemyśleń


Przeczytałaś coś kiedyś o ŁZS (Łojotokowym Zapaleniu Skóry) i większość objawów pasuje do Twoich?
Twoje włosy bardzo szybko się przetłuszczają? Na skórze głowy pojawiają się zaczerwienienia, podrażnienia, krostki, łuska? Po przejechaniu paznokciem po skórze, pod nim zostaje biały osad? Twoja głowa czasem dziwnie pachnie?
A może ktoś podesłał Ci linka do mojego bloga?

Jeśli przynajmniej na jedno pytanie odpowiedziałaś "TAK", zapraszam do lektury :)

Na początek jednak zaczniemy od kilku moich przemyśleń.
  • Kiedyś przeczytałam gdzieś i nawet napisałam na blogu, że ŁZS to domena mężczyzn. Niestety, z moich obserwacji wynika, że to jednak my, kobiety, częściej cierpimy na ŁZS. Najczęściej komentują i mailują do mnie kobiety, niekiedy w sprawie choroby męża/chłopaka, bardzo rzadko otrzymuję maile od panów (mój chłopak nie narzeka :P). Powiedziałabym, że 10% maili/komentarzy pochodzi od panów i ich dotyczy.
  • Z moich obserwacji wynika również, że można wyróżnić dwie odmiany ŁZS: łojotokową i rogowaciejącą. Łojotokowa objawia się silnym łojotokiem, połączonym z równie silnym wypadaniem włosów, zaś rogowaciejąca charakteryzuje się gromadzeniem łuski, przy czym łojotok jest słabszy. Łuska również wywołuje wypadanie włosów, ale słabsze. Obu odmianom towarzyszy świąd i przykry zapach skóry. U mnie występuje odmiana rogowaciejąca, zaś za ekspertkę od łojotoku uznaję Mastiff.
  • Stawiam również hipotezę, że za obie postaci ŁZS odpowiedzialne są różne odmiany (rzędy? podrzędy? szczepy? nie ogarniam systematyki grzybów...) tych samych drożdżaków z rodziny Malassezia. I w tym momencie zaczynam się cieszyć, że wybrałam sobie taki kierunek studiów, może akurat uda mi się badania nad ŁZS pchnąć jakoś do przodu...? Pomarzyć warto ;)
  • I jeszcze jedna rzecz w temacie ŁZS przyszła mi niedawno do głowy. Otóż bardzo łatwo jest się dostać do naszego elitarnego grona. Czasem wystarczy jedna wizyta u fryzjera, czasem huśtawka hormonalna, osłabienie odporności, nieprawidłowy skład wydzielanego łoju (a to z kolei może być dziedziczne), reakcja alergiczna czy nawet przebyta w dzieciństwie ciemieniucha, by po jakimś czasie zacząć się borykać z problemami typowymi dla łojotokowców. Na szczęście możemy z tym walczyć :)
  • [Dopisek 26.01.2014] Niedawno sformułowałam kolejną hipotezę, tym razem dotyczącą składników szamponów. Z moich doświadczeń wynika, że jeśli komuś pomagają szampony z cyklopiroksem, oktopiroksem czy pirytionianem cynku, średnio będzie się dogadywał z tymi opartymi na siarce, dziegciu czy kwasie salicylowym. I odwrotnie.  
No dobra, będzie tego :)
(Uwaga, dalszy ciąg notki zostanie sprytnie naszpikowany linkami do innych notek)

Co powinien wiedzieć początkujący łojotokowiec?

Przede wszystkim to, że ŁZS jest chorobą przewlekłą, której objawy można zaleczyć, ale nawrót może się pojawić w każdej chwili. Najczęściej dopada nas w trakcie przesileń i w okresie zimowym. Stres i cięższe choroby również mogą spowodować nawrót. KLIK.
Choroba ta wywoływana jest przez drożdżaki (grzyby drożdżopodobne) z rodzaju Malassezia, które żywią się kwasami tłuszczowymi wytwarzanymi przez nasze gruczoły łojowe - KLIK. Obecność drożdżaków na skórze wywołuje przykry zapach i swędzenie. O skórę głowy trzeba dbać - KLIK - i nie drapać się, bo można swój stan pogorszyć - KLIK.
Jeszcze w temacie dbania o skórę głowy - trza ją myć - KLIK. Ja stosuję u siebie zasadę, że myję skórę głowy (włosów prawie nie tykam, chyba że pianą) na zmianę mocniejszym, leczniczym szamponem i delikatniejszym, najlepiej dziecięcym. I tu również posłużę się obserwacją, z tym że nie moją, a mojego chłopaka - delikatne szampony są dobre dla skóry głowy, bo nie podrażniają, a te mocniejsze, choć mogą podrażniać, służą usunięciu drobnoustrojów.
Z czasem może się okazać, że dany szampon przestaje być tak skuteczny jak na początku... - KLIK - Wtedy należy poszukać innego, najlepiej z innym składnikiem czynnym. Czasem można spróbować odświeżania skóry głowy nieco mniej konwencjonalnie, np. za pomocą pudru albo wody micelarnej - KLIK.
O skórę głowy i włosy możemy dbać na wiele różnych sposobów
  • namaszczając ją odpowiednimi olejami - KLIK - lista olei dostępna u Czarownicującej - TUTAJ - można też wypróbować oleje indyjskie - KLIK;
  • przy pomocy olejków eterycznych - KLIK, które można dodawać do szamponów;
  • a skoro już o szamponach mowa - szybki przegląd składników aktywnych - KLIK;
  • szybki poradnik, na co zwracać uwagę podczas wybierania szamponu dla siebie - KLIK;
  • oraz korzystając z domowych sposobów jak miód - KLIK, jogurt naturalny - KLIK czy olej kokosowy - KLIK;
  • wreszcie można poszukać odpowiednich półproduków i stworzyć tonik 3w1 - KLIK, bądź zdzierak - KLIK.
Można również sięgnąć po środki przeciwgrzybicze, np. emulsje czy maści, ja wypróbowałam kilka, polecam maść Clotrimazolum 1% - KLIK.
Na koniec jeszcze mała refleksja na temat włosomaniactwa - KLIK.
A jeśli już uda nam się zapanować nad skórą głowy - nie zapominajmy, że objawy ŁZS lubią nawracać, dlatego tak ważna jest profilaktyka - KLIK.
Ogromna prośba do odwiedzających: jeśli macie swoje sposoby na radzenie sobie z ŁZS - wpiszcie je TUTAJ! Pomagajmy sobie!
Mój mały do Was apel... KLIK.

Jeśli mimo wielu podjętych prób i wypróbowanych szamponów, wcierek, masek, olejów, maści czy suplementów wciąż pojawiają się problemy z łojotokiem, wypadaniem włosów i/lub łuską, warto wybrać się do lekarza rodzinnego po skierowanie na badanie krwi: warto sprawdzić morfologię krwi, poziom żelaza i hormony tarczycy, a jeśli wciąż nie udało się znaleźć przyczyny, również estrogeny i androgeny.

To jeszcze nie wszystko!
Zapraszam na blogi innych dziewczyn piszących o swoich problemach skórnych:
wspomniana już Mastiff: http://siteczkowlosoow.blogspot.com/
i meds, która cierpi na łuszczycę: http://kosmetycz-niepowaznie.blogspot.com/
Wiele można u nich podpatrzeć w kwestii pielęgnacji :)

Ta notka powstała jako kompendium mojej wiedzy na temat ŁZS, starałam się zebrać te najważniejsze informacje na temat pielęgnacji skóry objętej chorobą. Mam nadzieję, że przyda się szczególnie nowym czytelnikom bloga. Niech to będzie notka na dobry początek z ŁZS :)

60 komentarzy:

  1. Wiesz na to wygląda że i ja cierpię na tą przypadłość, praktycznie na wszystkie "Twoje pytania" odpowiedziałam TAK, czeka mnie jeszcze konsultacja z dermatologiem ale jestem prawie na 99% pewna że to ŁZS... :(
    Zresztą na moim blogu opisałam moje "przypadłości"
    Nie napawa mnie to radością, ale patrząc na Twoje włosy i wpisy wiem że można z tą chorobą żyć i mieć wspaniałe włosy. Dziękuję za ten wpis, teraz przyda mi się wiedza w pigułce, mam wiele pytań i odnośniki do innych blogów doskonale pomogą mi na znalezieniu odpowiedzi na nie.
    Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ilekroć mogę komuś pomóc :)

      Usuń
    2. Poza łuską, zapachem i szybkim przetłuszczaniem (chyba, że potrzeba mycia głowy raz na 5 dni to przetłuszczanie) objawy pasują. Zwłaszcza ten o osadzie pod paznokciem. Tylko że u mnie jest raczej podejrzenie AZS...

      Usuń
    3. Łuska, zapaszek i przetłuszczanie to kwintesencja ŁZS ;)

      Usuń
    4. Odpisujesz na maile? :)

      Usuń
    5. Zdarza mi się :)
      Mam teraz nawał roboty, ale w weekend postaram się odpisać wszystkim :)

      Usuń
  2. Dziękuję za link do Mastiff.
    Ja niestety mam ŁZS to łojotokowe i mam okropne prześwity, no ale cóż :(
    Dziękuję bardzo za taką zgrabną notkę , pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. link juz w tekście, tak jak prosiłas:)

    OdpowiedzUsuń
  4. cieszę się, że napisałaś taki post. Z przyjemnością poślę go dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny post.

    Również mam ŁZS i tak czytam, też u Ciebie, że warto olejować głowę, ale ja poza posmarowaniem od czasu do czasu rycynowym skóry boje się kłaść resztę olejów na nią, bo podobno powoduje to czasem wypadanie włosów. Nie chce ryzykować, że nasili się mój problem z utratą włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie niestety olej + skóra głowy = wzmożona utrata włosów, dlatego wymyśliłam inne sposoby na nawilżanie itd. możesz spróbować pianek na bazie pantenolu albo zwykłego, niepodrażniającego Cię balsamu do ciała:)

      i nie wiem, czy to jakaś zasada, ale np. mnie wypada więcej włosów również wtedy, kiedy je przetrzymam, czyli pozostawię na dłużej swój własny olej na skórze;) za to raczej nic się nie dzieje, kiedy olej nałożę tuż przed samym myciem i od razu siup pod prysznic:)

      Usuń
    2. No tak, nie wszystko, co sprawdza się u mnie, może komuś innemu pomóc. Olej rycynowy jest szczególny, ze względu na swój skład, a najlepiej szukać olejów o składzie podobnym do tych, które się sprawdziły. Jeśli się nie sprawdzają, to nie ma się co olejować na siłę.
      Przetrzymywanie włosów wzmaga wypadania, ponieważ w łoju mamy jeszcze jakiś enzym, który przyspiesza wypadanie włosów. To ważne szczególnie w łojotoku.

      Usuń
    3. Gdy zaczynałam kilka lat temu przygodę z olejowaniem zdarzało się, że posmarowałam skórę, ale jak natknęłam się na wypowiedzi, że to może wzmagać wypadanie od razu zrezygnowałam, więc nie wiem nawet, który mi służył,a który nie. Gdyby jakiś wzmógł wypadanie to bym nieprędko zauważyła, w tym problem (tyle mi ich wypada).
      Nie próbowałam jeszcze nigdy pianek z pantenolem, trzeba będzie kupić :)

      Usuń
  6. świetny wpis:)
    bloga kathy leoni nie znałam, więc zaraz lecę obczaić:)

    ja nigdy nie poszłam do lekarza, więc nie mam zdiagnozowanej żadnej przypadłości, ale obstawiam albo bardzo delikatną formę łuszczycy albo bardzo delikatną formę łzs właśnie. całe szczęście służą mi drogeryjne szampony i na dzień dzisiejszy mam wszystko pod kontrolą, chociaż i tak często sprawdzam skórę z obawą, czy nie doszło do kolejnego nawrotu...

    i zgadzam się w 100 % z tym, że delikatne kosmetyki są dobre dla skóry i włosów, ale niestety, jak ktoś ma poważniejszy problem, to bez czegoś mocniejszego się nie obędzie i warto przynajmniej raz na jakiś czas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy możesz polecić któryś z szamponów

      Usuń
  7. Zapraszam do udziału w TAGu :)
    http://czarownicujaco.blogspot.com/2013/03/tag-moje-kosmetyczne-dziwactwa-i-sekrety.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Mężczyźni rzadziej szukają pomocy w tych kwestiach. Bardziej stawiają na znachorskie sposoby jak kupowanie wcierek.
    Ja unikam olejowania skóry głowy jak ognia, nawet jak umyję głowę i miałabym naoliwić ją, przeraża mnie myśl kolejnych garści włosów. Ale w szamponie mam olej kokosowy na trzecim miejscu i tu faktycznie olejowanie się sprawdza.
    Dzięki za post z podsumowaniem wiedzy:) jak zwykle bardzo pomocny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i racja z tymi wcierkami :)
      Mój facet jak zauważy u siebie jakieś białe płatki, to zmienia szampon. W sumie ja też tak robię :)

      Usuń
  9. Zauważyłam właśnie, że rzadko się mówi o tym podziale: rogowaceniu mieszków włosowych/łupież tłusty, mało tego wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że nawet łupież suchy to też ŁZS. I niestety masz rację, naprawdę niewiele trzeba, żeby trafić do naszego grona:( I ja was wszystkich bardzo lubię, ale jakbym mogła to bym się wypisała ;) Fajnie, że zebrałaś wszystko w kupie, nowym ludkom łatwiej będzie ogarnąć temat:) Jeśli się nie obrazisz, umieszczę link do Twojego postu u siebie, może komuś pomoże:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie obrażę się za umieszczenie posta :)
      Ale no weeeeeeź, nie zostawiaj nas, przecież jest tak fajnieeee ;)

      Usuń
    2. No kurcze klawa zabawa:D zwłaszcza, że ostatnio mi się łuska zaczęła odrywać. Kolejny poziom gry? A na końcu trzeba będzie pokonać wielkiego strasznego smoka...i zabawa do nowa;)

      Usuń
  10. Ja już nie mam pomysłów na to, co zrobić ze swoją głową... Zaczęłam od łupieżu, później sucha skóra głowy, później łuszcząca się, niewiele przetestowanych preparatów i pomysłow pomaga... Opisałam z resztą swoją cudowną podróż kilka dni temu na blogu, z nadzieją, że może ktoś ma jeszcze jakieś pomysły.

    Przewija się w komentarzach Twój blog :D, który znałam wcześniej ;)

    Może to łuszczyca, ale nie mam łuski typowej, nie mam czerwonej skóry głowy...
    No to może ŁZS, ale nie mam łojotoku! Mam ok włosy przez 2 dni, na siłę nawet 3. W zasadzie odpowiedzieć "TAK" mogę tylko na jedno pytanie z początku notki - mam biały tłustawy nalot na głowie, który zostaje pod paznokciem po eksperymentalnym zadrapaniu. Żadnego wypadania, żadnych grudek, żadnej łuski typowej.

    Plus, skóra mnie swędzi (Cerkogel pomaga i szampon Neutralny Natura Siberica) i mam białe suche płateczki, małe, w sumie kropeczki. Z tym, że preparaty na suchą/łuszczącą skórę na to nie pomagają.
    Osiągnęłam brak tłustego nalotu, oraz znacząco zwalczyłam swędzenie. Ale kropeczki są.

    Po wielkim eseju w końcu zapytam o co, o co chcę od początku zapytać :D Coś bez łojotoku to nie jest łojotokowe zapalenie, co? :D Trochę by było nielogicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, paczcie jaka ja znana jestem :D

      Moje włosy też długo wytrzymują bez mycia, szczególnie latem, za to zamiast łojotoku mam łuskę. Większą, mniejszą, ale najczęściej siedzi sobie na tej mojej łepetynie i zejść nie chce. I to też jest ŁZS, choć może mniej "książkowe" (mam wrażenie, że większość moich schorzeń jest "nie-książkowa"). Ale skoro Ty łuski jako takiej nie masz, to może to łuszczyca?
      Mogłabyś się wybrać do jakiegoś bardziej ogarniętego dermatologa, niech sobie Twoje włosy poogląda. Bo takie gdybanie przez internet nie zawsze pomaga i nie zawsze idzie w dobrą stronę ;)

      Usuń
    2. Dermatologa mam, uwaga uwaga, w sierpniu! Na pocieszenie- jest to sierpień 2013. Hurra!

      Czyli może być ŁZS bez łojotoku, ale z łuską. No nie, u mnie nic. Mam tą miękką tłustą warstwę czegoś, która schodzi po Cerkogelu, i zostaje radosna błyszcząca biała skóra.
      No no i te kropki :/ ;(

      Usuń
    3. Ahm, ach ta służba zdrowia...
      Przygotuj sobie przez ten czas spis środków, których używałaś i zanotuj, jakie były efekty. Może akurat trafisz na to, co Ci pomoże :]

      Usuń
    4. Zrobiłam już sobie wielką listę. Pewnie przez 5 miesięcy kilka rzeczy do niej dołączy. Na szczęście z efektami nie ma wielkiego problemu, przy większości jest po prostu napisane "bez zmian".
      Dobrze, że nie mam teraz czasu się frustrować swoją skórą głowy, bo gdyby się nad tym zastanowić, to już naprawdę kończą mi się pomysły a poprawa niewielka.

      Usuń
  11. hej! u mnie zgadzają się 2 punkty: szybko przetłuszczają mi się włosy i mam taki białawy nalot gdy się podrapię, ale skóra głowy raczej mnie nie swędzi. Kiedyś w aptece taka babka badała mi skórę głowy "komputerowo" i stwierdziła, że to łupież tłusty i zaczęłam kupować różne szampony przeciwłupieżowe, a nawet takie ampułki za 100 zl, ale nic nie pomogło ;/ wydaje mi się, że przez ten nalot skóra mi się przetłuszcza. Nie wiem jak się tego pozbyć? Help!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pharmaceris ma fajny szampon, niebieski, przeciwko tłustemu łupieżowi, albo możesz wypróbować jakiś siarkowy; siarka też działa przeciwłojotokowo.

      Usuń
    2. Mnie na ten podły nalot pomaga chelatowanie (pełna wersja, z olejem kokosowym, chociaż ostatnio jak za dużo masowałam skórę to nieźle się wkurzyła) oraz Cerkogel.
      + nietrzymanie głowy pod czepkiem i ręcznikiem.

      Usuń
    3. A ja olejuje włosy olejkiem rycynowym i trzymam przez całą noc pod cxzepkiem i gorącym ręcznikiem a mam wszytskie objawy ŁZS i mam wrażenie że włosy się mniej przetłuszczają! wytrzymują teraz półtorej dnia (kiedyś musiałam myć dwa razy dziennie!) wypadają tez jakby mniej

      Usuń
  12. Witam. Pomyślałam, że może tutaj znajdę pomoc. Od bardzo bardzo bardzo długiego czasu włosy wypadają mi garściami. Dodatkowo mam nieregularną miesiączkę więc chodzę do ginekologa ale wyniki badań mam w porządku. Pokrzywa ze skrzypem, drożdże, wcierki, oleje, suplementy - nic nie pomaga! Myje włosy codziennie wieczorem a rano mam już tłustawe i codziennie wyciągam z sitka wielką garść włosów + włosy wychodzące z kucyka, warkocza itd. Strasznie się już przerzedziły.. Zauważyłam że gdy się podrapię to mam biały nalot pod paznokciami.. Często też swędzi mnie skóra głowy nieważne czy umyje włosy szamponem z SLES, SLS czy z Cocamidopropyl Betaine. Nie mogę znaleźć dla siebie odpowiedniego szamponu... a włosy dalej lecą :( co w tym przypadku zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znów odmiana łojotokowa - mogę zaproponować to, co wyżej, szampon siarkowy albo przeciw łupieżowi tłustemu od Pharmaceris. Proponuję również konsultacje nie tylko u dermatologa, ale też u trychologa.

      Usuń
    2. Wybieram sie do dermatologa ale moze faktycznie tez warto uda sie do trychologa.. Ciekawe czy wlosy przestana w koncu tak strasznie wypadac.. Juz nawet tak bardzo przetluszczanie mi nie przeszkadza tylko to ze zaraz bede lysa :( dziekuje za porade i pozdrawiam ;)

      Usuń
  13. Ech, chyba dołączyłam do grona łojotokowców :( Obstawiam odmianę rogowaciejącą: włosy muszę myć co 1-1,5 dnia, zapach skóry głowy mi się mocno zmienił... mam 2-3 wypustki w kolorze skóry (dużo delikatniejsze w dotyku od reszty skalpu). Przy drapaniu ściągam dużo białego nalotu :( Na szczęście nie wypadają nadmiernie.
    Przez całą zimę mam niesamowicie suchy skalp. Ratuję się olejem lnianym i wydaje mi się, że pomaga też na powyższe objawy. No i clotrimazolum jak już nie wyrabiam ze świądem. Uwielbiam ten moment ulgi po posmarowaniu :p
    Przyznam, że od pół roku przeglądam Twojego bloga, ale dopiero teraz (po pytaniach na początku posta) skojarzyłam, że to chyba dotyczy również mnie! ;o Brawa dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo fajne podsumowanie:D niniejszym Twój blog stał sie idealny xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, no bez przesady, bo się zaczerwienię... ;)

      Usuń
  15. Fajny blog ! Przydatne informacje :) ( zapraszam na zajrzenie na mojego bloga ! )

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo przepraszam ze zadam pytanie nie dotyczace post ale mam LZS i straszny problem ze skora na czele...po umyciu jest zaczerwieniona i luszczy sie, probowalam wszystko i juz nie wiem co robic:( moze mi ktos cos poradzic? Przepraszam za bledy ale nie jestem polka i dziekuje.
    Ps Swietny blog:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siarka? Mocznik? A może coś dziegciowego?

      Usuń
  17. skoro winne są drożdzaki, to czy pomoże stosowanie Nizoralu od czasu do czasu? Nie mam dużych problemów ze skórą głowy (nie przetłuszczają mi się nadmiernie włosy, trochę wypadają), największy problem to swędzenie, jakieś grudki, które rozdrapuję, przy okazji wyrywam włosy itd... :/ Na razie kupiłam nizoral i Pharmaceris H Sebopurin (miałam kupić H-Purin, ale pani farmaceutka mi ten poleciła) i zobaczę, czy będzie poprawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nizoral, a w Nizoralu ketokonazol, na drożdżaki może pomóc. Ten Sebopurin też ma składnik drożdżakobójczy - piroctone olaminy. Jest duża szansa, że jeden z nich pomoże :)

      Usuń
  18. Ech, odkąd nie biorę pigułek anty moje włosy są strasznie tłuste, masakra.Bardzo lubię podczytywać Twojego bloga. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj, dziękuję za ten blog i wszystkie informacje, które pomogły mi wytrwać w tej masakrze jaką jest łzs. Masz rację, że każdy przechodzi to inaczej i nie ma jednej, określonej linii leczenia. Jednemu pomoże konkretny szampon, drugiemu jeszcze bardziej zaszkodzi. U mnie zaczęło się nagle, kilka miesięcy temu. Pierwszy raz w życiu. Kilka miesięcy wypadania włosów, tłusty skalp (z natury mam bardzo suche i kręcone włosy), swędzenie i kilkaset złotych wydanych na lekarzy i badania (TSH, inne hormony, USG itd.) Od roku przeżywam okropny stres i jestem pewna, że to on wygenerował chorobę. Lekarze to była porażka. Wizyty prywatne za 100-150 zł. Pierwsza pani doktor przepisała mi tylko elocom do wcierania w skórę. Nic więcej. Od tego sterydu wyskoczyły mi potężne ropne guzy. Poszłam do drugiej lekarz - poradziła szampon sensun blue (bez recepty) i witaminy typu vitapil... powiedziała żebym nadal wcierała elocom jeśli mnie swędzi, bo te ropne wykwity to kolejne stadium łzs. Po tygodniu z czerwoną głową poleciałam do kolejnego lekarza. Tym razem - chyba się udało. Pani doktor najpierw z politowaniem popatrzyła na rany na głowie i powiedziała, że to efekt elocomu a nie żadne "nowe stadium". Kazała mi go natychmiast odstawić i przepisała maść na rany i ropne guzy. Oprócz tego, już na łzs - dała leki przeciwgrzybicze doustne i szampon steprox. Dopóki kilka tygodni zażywałam leki doustne wydawało się, że jest lepiej. Niestety, sytuacja gwałtownie się pogorszyła - na karku wyskoczyła mi duża, łuszcząca się, czerwona plama. Skronie swędziały i kilka godzin po umyciu włosy już wyglądały na brudne. Łupież sypał się na potęgę. Byłam akurat zagranicą i nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Zwłaszcza z bolącym i swędzącym karkiem. Po przeczytaniu Twojego bloga wpadłam jednak na prosty pomysł. Poszłam do apteki i kupiłam masc - odpowiednik polskiego clotrimazolu. I cud - już po 2 dniach kark zaczął się goić, po kilku następnych - plama zniknęła. Zaczęłam więc wcierać - na kilka godzin przed myciem włosów - maść także w głowę, skronie, tam gdzie były największe łuszczące się ogniska. Odpukać po kilku dniach.... przeszło jak ręką odjął! Wszystko wróciło do normy, skóra jest gładka, włosy odżyły. Nadal stosuje szampon stieprox, odżywkę nakładam tylko od połowy głowy, i nadal wcieram clotrimazol przed myciem włosów oraz na kark i czoło. Zdaję sobie sprawę z możliwych nawrotów, jednak piszę to wszystko po to, bo może komuś też ta prosta i tania metoda może pomóc. pozdrawiam! Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za ten komentarz - bardzo mnie ucieszyło zakończenie Twojej historii :)

      Usuń
  20. A ja myślałem że mam po prostu upierdliwy łupież :( a to ŁZS ! blog interesujący i pouczający,pozdrawiam,Rafał:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej Główko !
    zwracam się z pytaniem odnośnie pielęgnacji. Do skóry głowy mam cały arsenał szamponów i balsamów, które niestety niezbyt wpływają na moje włosy.. Po stieproxie mam okropnie wysuszone włosy. Wydaje mi się, że są wysokoporowate. Chciałabym znależć odpowiedni dla nich olej i może regenerującą maskę. Przeglądałam juz liste która wrzuciłaś z olejami i twoje sugestie co do wybierania 2 cześci przy łzs. Mi chodzi jedynie o włosy. Może byś mi coś poleciła z tych ogólnodostępnych ?
    Nadmienie że wczoraj skusiłam się na użycie maski którą kiedyś kupiłam Biovax Naturalne Oleje, Intensywnie regenerująca maseczka `Argan, makadamia i kokos`
    SKONCZYŁO TO SIĘ JEDNYM WIELKIM PUCHEM :(
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, szczerze mówiąc, to na pielęgnacji włosów wysokoporowatych nie znam się wcale. Kojarzę tylko, że wysokoporowate bloggerki chwaliły sobie odżywkę Garniera, Avocado i karite, ale nic poza tym.
      Myślę, że bardziej pomocna mogłaby być Natalia z bloga BlondHairCare :)

      Usuń
  22. Witam,

    Przypadkiem trafiłam na Twojego bloga, bo dopiero teraz zdałam sobie sprawę co się dzieje z moją głową. Problem się zaczął 4 lata temu, kiedy urodziłam pierwsze dziecko. Włosy się nie przetłuszczały, ale na skórze głowy pojawiały jakieś krostki, czasem nawet z ropą, drapanie a w dotyku skorupka i białe coś pod paznokciami po drapaniu. Myłam wtedy Radicalem do wypadających i nie było tak źle. Włosy wypadały garściami jak po ciąży, po roku wszystko się unormowało. Później drugie dziecko i dalej to samo. Córka ma już dwa lata i dalej włosy lecą garściami, i do tego straszny łupież (myślałam że suchy). Dalej używam Radicala, do tego Babydream i apteczny na łupież Healing ale łupież się po nim jeszcze bardziej nasila. Włosy mam raczej suche. Robie wcierki z oliwy z oliwek i oleju migdałowego. Biorę też mega-krzem. Raz jest lepiej z wypadaniem, raz gorzej. Do tego na wiosnę pojawiły sie na buzi suche czerwone plamy, swędzące i łuszczące się. Wydawało mi się ze to alergia na niektóre kosmetyki, od dermatologa na buzie dostałam leki przeciwalergiczne i maść sterydową. Tabletek nie brałam bo po co się faszerować. Po maści przeszło ale znów wróciło. W czerwcu było farbowanie u fryzjera i po tym większy łupież i wypadanie. Doszłam do wniosku ze winowajca wypadania jest łupież, tylko jaki??Myślałam że suchy bo się sypało...ale nie do końca. Skorupka i krosteczki nadal są. Włosy się przerzedziły na czubku głowy i wpadam już w panikę i ze będe łysa.
    Ale dzięki Twojemu blogowi znów widzę światło w tunelu. Spróbuje tego Clotrimazolu, przynajmniej na buzie i może jakiś szampon na łojotok. Do dermatologa też się wybiorę.

    Ostatnio robiłam płukankę z liści laurowych i po jednym razie mogę powiedzieć że na razie nie sypię się, chce też spróbować olejku z korzenia łopianu, żeby uzupełnić braki.

    Pozdrawiam i wracam do lektury Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę długo trwało, zanim znalazłam Twój komentarz :(
      Twoje objawy przypominają trochę moje - krostki, swędzenie, sypanie i wypadanie włosów. Jeśli po jakimś czasie leczenia dermatologicznego nie będzie większych postępów, to dobrze by było, gdybyś wybrała się do endokrynologa, bo być może to w hormonach leży problem. Oliwa z oliwek i olej z migdałów to akurat nie są zbyt polecane oleje, jeśli przyczyną problemów ze skórą głowy są grzyby - mogą pogorszyć sprawę.
      Mam nadzieję, że znajdziesz na blogu kilka rad, które się u Ciebie sprawdzą :)

      Usuń
  23. Witam, jakiś czas temu odkryłam , że zaraz po umyciu głowy wyczuwam na skórze grudki i pod paznokciami zostaje biały nalot ... Paskudztwo , ble... Włosy mi jakoś strasznie nie wypadają i nic na kołnierz też się nie "sypie" . Czytając posty i komentarze jakoś nie bardzo mogę się odnaleźć i wyciągnąć wnioski dla siebie ... Poradź co robić , iść do lekarza , czy zostawić to w spokoju . Pozdrawiam serdecznie licząc na poradę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iść do lekarza. To nie jest prawidłowe zachowanie skóry głowy, powinien to obejrzeć dermatolog.

      Usuń
  24. Witam wszystkie Panie. Pozwolę sobie opowiedzieć historię swojego dramatyzmu.
    Zawsze miałam piękne, ale przetłuszczające się włosy. W 2009 pomalowałam je pierwszy raz henną i problem z przetłuszczającą się głową nie stanowił już wielkiego problemu. Nigdy nie dbałam o włosy jakoś szczególnie a miałam jeszcze w sierpniu 2013 kucyk gruości 10 cm. Włosy miałam prawie do pasa. Robiły wrażenie na kobietach, przez to często łapały mnie za kucyk zazdroszcząc niesamowicie. Ale przejdźmy do dramatu. Na skutek ogromnego stresu po odstawieniu antyków włosy umarły. Wypadały w ilościach 1000 dziennie przez pierwsze miesiące. Płacz, bezsenność i zapewnienia lekarzy że to okresowe. Któregoś dnia na wizycie lekarskiej pokazałam lekarzowi ile włosów mi wypadło w ciągu porannego czesania palcami. Wtedy widziałam przerażenie w jego oczach. Przypisał aplicort i loxon mówiąc że będzie ok.(po naczytaniu się o loxonie,nie stosowałam go) Pomyślałam wtedy, że zawsze gdy trochę więcej włosów mi wypadało stosowałam henne i wszystko wracało do normy. W tym wypadku tak nie było, pomalowałam włosy i wyjęłam jeszcze większy kłębek. Wypadanie zmniejszyło się do 500-400 włosów dziennie. Nagle włosy zmieniły kolor na jasny blond gdzie naturalnie jestem szatynką. Kolejny szok...Włosy cienkie jak babie lato....Skóra głowy straszliwie piekła po prawej stronie głowy i w tym miejscu włosy najbardziej wypadały. Nie miałam żadnej łuski, tylko to potworne pieczenie. Lekarze oglądając moją głowę twierdzili, że to nie problem skóry głowy bo nic na niej nie ma. W październiku 2014 trafiłam do kolejnego lekarza...(odwiedziłam łącznie 6). Babka przypisała mi clobex bo uznała, że to jakieś zapalenie. Po miesiącu włosy nadal wypadały w ilości 300 dziennie i tak trwa do dzisiaj. Poza tym odzyskały prawie swój naturalny kolor. Ale kuracja się skończyła głowa znów piecze a włosy nadal lecą. I od miesiąca zobaczyłam, że łuszczą mi się płatki nosa, brwi i skóra sypie się płatami z linii włosów. I nagle wpadłam na pomysł, że to nie jest HORMONALNE, STRESOWE, ANDROGENOWE CZY JESZCZE JAKIEŚ ŁYSIENIE tylko ŁZS.Wszystkie objawy pasują. Kupiłam na początek szampon pix i zaczynam leczenie. Jestem strasznie załamana. Mój kucyk dzisiaj ma 5,5 cm w obwodzie. Włosy cienkie a prześwity sprawiają, że nie czuję się atrakcyjna jak kiedyś. Dawniej sex bomba a dzisiaj najlepiej się czuje w czapce.Zastanawiam się czy odzyskam kiedykolwiek połowę tego co utraciłam....

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj :) Ja mam pytanie odnośnie farbowania włosów (chociaż Ty chyba nie farbujesz). Również mam stwierdzone ŁZS ale nie jest jakoś bardzo tragicznie. Objawy to: swąd głowy, wzmożone wypadanie włosów, przetłuszczanie oraz te grudki z łoju, którymi oblepione są włosy przy skórze :/ Niestety mam trochę siwych włosów i od dłuższego czasu muszę je farbować. Niestety farby drogeryjne nie służą mojej skórze głowy ani włosów. Wywołują mocne przesuszenie. Zastanawiałam się nad henną ale z kolei wyczytałam, że dobrze jest przy hennowaniu nie stosować szamponów z SLS, co przy ŁZS odpada. Może masz jakieś przemyślenia na ten temat. Albo farby godne polecenia. Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy bo śledzę blog regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie farbuję włosów, więc nie wiem, jakie farby mogłabym Ci polecić. Natomiast jeśli chodzi o hennę, jest kilka opracowań naukowych, które wykazują, że henna zawiera związki działające przeciwgrzybiczo i które mogą zniwelować objawy towarzyszące ŁZS.
      Podejrzewam, że z tym niestosowaniem szamponów z mocniejszymi detergentami chodzi o to, że SLeSy szybciej zmywają barwnik z włosa. Podobnie dzieje się w przypadku włosów farbowanych. Prawdziwą encyklopedią, jeśli chodzi o hennowanie jest TEN wpis Idalii :)
      Gdybym chciała zmienić kolor włosów, pomyślałabym najpierw o hennie, tych drogeryjnych farb się zwyczajnie boję ;)

      Usuń
  26. Ja też mam problem z łojotokiem i to silnym bo nie tylko na głowie ale i twarzy..mecze się już z tym 15 lat... Obecnie mam prześwity na głowie...mam na czubku glowy podrażnienie...lekko zaczerwieniona głowę...strasznie mnie swędzi i jakby właśnie boli..łusek nie mam ale jak przejadę palcem po skórze głowy mam ten biały nalot...włosy zawsze mi wypadały mniej lub bardziej...myślałam że to wypadanie związane z androgenami,bo mam lekko podwyższone(działanie Dht w skórze?) Kiedyś stosowałam różne specyfiki ale nigdy mi to nie zatrzymało wypadania...dalej miałam też niedoczynność tarczycy..tak tak to też może być tarczyca..ale wyniki badań tarczycy na dziś nie są jakieś zle...sądzę że mam wlasnie LZS a przyczyną są grzyby...zgodnie z wyczytana porada posmarowalam skórę clotrimazolem i...? Ukoil mi ten świąd..u mnie się potwierdza że olejowanie glowy olejem z kokosa pomaga..najlepiej robić to na noc zawinąć w czepek i spać z turbanem na głowie a rano ja umyć....włosy są nawilżone i błyszczące...co do grzybów na głowie to u mnie nie działają żadne nizorale..oktopiroxy itp tylko mi to wszystko podrażnia...jest coś takiego jak wykonanie zeskrobiny że skóry głowy i z tego zrobić posiew na grzyby...mam nadzieję że nic nie przekręcić tu... Po tym można wiedzieć co za dziad nas męczy i odpowiednio go przycisnac lekami...jest jeszcze coś o czym każdy wie a nikt tego z wypadaniem włosów nie kojarzy...to anemia..sprawdźcie morfologie krwi, Wit B12, ferrytyne, kW foliowy, Wid.D.. i w razie czego to leczcie...Włosy to problem złożony. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. 'Wpadłam' tutaj, bo od jakiegoś czasu zauważyłam, że jak przejadę paznokciem po skórze głowy, to zostaje białe coś pod nim. Na początku myślałam, że to pozostałość szamponu/odżywki (na całej głowie...), ale mycie nie pomaga. Tym bardziej zmotywowałaś mnie do zrobienia badań krwi, bo ostatnio też okres mi świruje, od byle czego mam siniaki. Dziękuję, że piszesz o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam wszystkich, nie chce się za bardzo rozpisywać ponieważ artykułów w internecie na ten temat jest sporo, poczytajcie sobie na temat pewnego roztocza o nazwie nuzeniec. Ja walczyłem z łojotokowe zapaleniem przez 6 lat? Może więcej, ale tak naprawdę go nie miałem tylko lekarze mi to wmowili, niedawno znalazłem rozwiązanie mojego problemu na jakimś forum i czuje się wdzięczny osobie która o tym pisala, dlatego chcę się podzielić ta informacja z innymi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń