środa, 12 grudnia 2012

Jak myję włosy?

Pomyślałam sobie, że nawet bardzo dobre i skuteczne produkty przeciwłupieżowe czy skierowane przeciwko ŁZS, tracą na skuteczności, jeśli są nieprawidłowo używane. Dlatego chciałabym przedstawić Wam mój sposób na mycie włosów i skóry głowy, wypracowany w ciągu kilkuletnich zmagań z ŁZS :)

1. Przed myciem:
Jeśli zależy nam na oczyszczeniu skóry głowy, intensywniejszym od tego, które może nam zafundować szampon, to przed myciem należy nałożyć na skórę głowy preparat złuszczający.
Jak do tej pory stosowałam oliwkę Salicylol, olej kokosowy z dodatkiem kwasu salicylowego, a ostatnio nakładam na skórę głowy jedną z masek BingoSpa z dodatkiem mocznika.
Szampon nie da nam takiego efektu jak maska czy oliwka, ponieważ ma mniejsze stężenie związków keratolitycznych, ma też krótszy kontakt ze skórą głowy. Jeśli jednak mamy małą ilość łuski na skórze głowy albo jest to mycie jedynie profilaktyczne, ten etap możemy z czystym sumieniem pominąć ;)

2. Mycie:
Włosy myję dwukrotnie. Raz, żeby zmyć z włosów i skóry głowy zanieczyszczenia i nadmiar łoju; drugie mycie jest myciem "leczniczym" ;)
Woda, którą najpierw moczę a potem spłukuję włosy nie powinna być ani zbyt ciepła (bo się gruczoły łojowe włączą i będą wydzielać sebum), ani zbyt zimna (bo się gruczoły skurczą i "wyplują" z siebie jeszcze większą ilość łoju).
Każde z myć przebiega według tego samego schematu:
  • zmoczyć włosy
  • nanieść na dłonie porcję szamponu
  • spienić szampon na włosach
  • wetrzeć szampon w skórę głowy
  • wymasować skórę głowy
  • zmyć pianę z włosów i skóry głowy
Myjąc włosy, nachylam się nad wanną. Wielokrotnie próbowałam myć włosy jak w reklamach:
źródło: yaacool-uroda.pl
ale wtedy zwykle wsadzam sobie palec w oko, wyrywam kilka włosów więcej, zalewam oczy szamponem... Ogólnie wychodzi ze mnie niezdara ;)
Włosy myję więc tak:
źródło: schwarzkopf.pl
Do drugiego mycia zużywam mniej szamponu, który jednak bardziej się pieni. Pianę zostawiam na włosach do momentu aż sama zaniknie, bądź czekam ok. 5 minut, w zależności od tego, jak dokładnie chcę oczyścić skórę głowy. Oczywiście masuję ją (skórę, nie pianę) opuszkami palców, pobudzając krążenie i takie tam ;)
Pomiędzy myciami można zafundować sobie też peeling, np. cukrowy. Moja skóra uwielbia takie zabiegi, a ja nie mam problemu z rozsypującym się wszędzie cukrem, mogę też dokładnie wypeelingować skórę głowy.
Oleje zmywam na sucho, to jest nakładam szampon na pokryte olejem włosy i chwilę czekam. Tworzy się wtedy emulsja, którą dużo łatwiej jest spłukać.
Nie mam problemu z dokładnym umyciem skóry głowy i masażem, mimo że mam raczej grube i ciężkie włosy. To chyba kwestia wprawy - najwygodniej jest dostać się do skóry głowy, przyciskając palce do czoła i przesuwając dłonie w górę.
Ostatnie spłukiwanie szamponu z reguły jest dłuższe, szampon musi być spłukany ze skóry dokładnie.

3. Odżywka:
Jak najbardziej! Ale najczęściej tylko na długość włosów. Nakładając odżywkę dalej pochylam się nad wanną, łapię wtedy włosy w kitkę mniej więcej na czubku głowy i tylko tę kitkę pokrywam odżywką. Następnie ją spłukuję bądź nie.
Jeśli spłukuję, to najpierw letnią wodą, a potem traktuję same włosy wodą zimną, zamykając ich łuski.
Następnie włosy wyciskam w ręcznik, odrzucam je do tyłu, wyznaczam przedziałek i pozwalam włosom wyschnąć.

Czasochłonne? Nie, zwykle zdążę między reklamami na Polsacie albo TVNie ;)

25 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu Twojego postu zaczęłam się zastanawiać, czy nie używam za zimnej wody do mycia. Może dlatego tak mi się przetłuszczają szybko. Zawsze myślałam, że tak jest dobrze, bo chłodne a nie ciepłe, no i przez tyle lat się tak przyzwyczaiłam, że nawet letnia jest dla mnie za gorąca.
    Ostatnio próbowałam myć włosy jak na zdjęciu, jedna z blogerek napisała, że tak jest lepiej dla włosów, ale niestety, to ponad moje siły:( Też przewieszam się przez wannę.
    Próbuję z kokosem na głowie, ale się nie lubimy za bardzo. Na włosy tak, na skórę nie:( Chyba zostanę tylko przy peelingu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam fazę mycia włosów w zimnej wodzie, ale zauważyłam, że przetłuszczają się tak samo szybko, jak wtedy, kiedy głowę polewałam niemal wrzątkiem (bo i taką fazę miałam). Wypośrodkowanie temperatury do mycia (nie za gorąca, nie za zimna, ledwo letnia) spowodowało że przestałam myć włosy codziennie :)

      Usuń
    2. No patrz! Ok, testuję od następnego mycia. Mam cichą nadzieję, że to będzie strzał w 10-tkę, bo już idzie oszaleć!

      Usuń
  2. ja też chyba używam za zimnej wody do mycia- trzeba będzie to zmienić :)
    a co do oczyszczania skóry głowy, próbowałaś może robić sobie maseczki glinkowe, jeśli tak jakie dawały u Ciebie efekty? Ja przyznaję, że mi to chyba glinka beloun najbardziej pomogła (no i oczywiście przejście na łagodne szampony) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówiłam sobie białą glinkę z ZSK, będę uskuteczniać maski :)

      Usuń
  3. Dowiedziałam się z tego posta wiele ciekawych informacji. Ja też myję włosy tak jak Ty, że pochylam się nad wanną. Myję włosy dwa razy. Muszę wypróbować zmyć oleje na sucho. Natomiast wciąż boję się wypróbować peeling na skórę głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myk ze zmywaniem olei wyczytałam na czyimś blogu, zaś peeling "wymyśliłam" sobie sama ;)

      Usuń
  4. Jakbym czytała swoją historię mycia włosów ;) tylko nigdy nie zmywałam olei na sucho, muszę wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myję włosy właściwie tak samo! Nie mogę tylko przekonać się do używania letniej wody(jest mi zwyczajnie za zimno!), ale powoli kończy mi się lista możliwych powodów przetłuszczania się mojej skóry głowy :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też myję włosy podobnie, ale szampon spieniam zawsze na zwilżonych dłoniach, jeżeli nałoży się go na głowę, to większość zostanie w jednym miejscu, takie mam przynajmniej wrażenie.
    Jeśli chodzi o odżywki, to u mnie bardzo sprawdził się Balsam Domowy Babuszki Agafii, nakładam na całość włosów, nawet przy skórze i włosy są odbite od skalpu i przetłuszczają się wręcz wolniej :) Oczywiście o ile nie przesadzi się z ilością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie mogę się zebrać w sobie, żeby zamówić coś z rosyjskich kosmetyków. I na razie uważam, że mam sporo mazideł, zużywam je powoli i pewnie zamówię coś nowego jak coś teraz zużyję.

      Usuń
    2. Ja też długo nie mogłam się zebrać, więc najpierw poszukałam czegoś stacjonarnie. Będąc w Poznaniu znalazłam kilka rosyjskich kosmetyków w sklepie zielarskim i wzięłam coś na spróbowanie ;) Teraz już wiem, że warto coś zamówić i na święta czeka na mnie spora paczka :D

      Usuń
  7. Moje włosy akurat się nie przetłuszczają, ale unikam gorącej i zimnej wody. Zimną spłukuję tylko włosy po myciu, żeby zamknąć łuski w nich.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym zwrócić uwagę na pewien szampon - Farmona FarMed przeciwłupieżowy (może kiedyś przetestujesz). Dzięki temu produktowi moje ŁZS jest pod kontrolą. Szału nie ma jak chodzi o skład, kluczem do sukcesu jest jeden składnik o działaniu keratolitycznym. Mam nadzieję, że FarMed nigdy nie zniknie z rynku, bez niego byłabym zgubiona. Wystarczy, że umyję włosy kilka razy czymś innym i łuska powraca ze zdwojoną siłą. Oczywiście mój skalp potrzebuje od czasu do czasu czegoś bardziej leczniczego, cudów nie ma. Jak dotąd na akcje ratunkowe sprawdza się Pyrolam.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja pokażę takie cuś oto:
    http://www.helfy.pl/search?keywords=hesh

    W szczególności polecam neem, maka, rosa, orange (choć to do twarzy - ja używam jak peeling do skóry głowy, plus działa tonizująco), tulsi, shikakai, brahmi, amla. Myć tym ZAMIAST wszelkich cudów-szamponów. Do tego glinka ghassoul albo zielona i walnąć maskę na czerep (łącznie z włosami) na jakieś 15-20 minut. Wymasować na koniec, spłukać wodą, przelać sokiem z cytryny.

    Drugi sposób: citrosept i .. na skalp. Rozcieńczony z cytryną, wodą z dodatkiem oleju jojoba - działa również cudnie.

    Trzy - stosujecie antykoncepcję hormonalną? Jeśli tak - to w ulotce jest napisane 'może powodować grzybicę'. Odstawienie skutecznie pomaga w zawalczeniu łupieżu i ŁZS.

    Cztery - dieta. Bogata w węglowodany i cukry (czyli mąka biała i jej przetwory, cukier i przetwory) .. wzmaga problem. Jeść dużo błonnika - czyli kasze, warzywa, pieczywo z mąki pełnoziarnistej (razowej). Odstawić soki owocowe w kartonach (lepiej zjeść owoc, albo zrobić swój sok), zmniejszyć ilość soli.

    Pięć - ja RAZ myję głowę. Chyba, że 3 i więcej dni nie myję głowy. Przy 1-2 dniowym odstępie - tylko raz.

    Sześć - sprawdziłabym, czy nie masz grzybicy. Sprzyja ŁZS.

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja mam pytanie o płukanki z octu jabłkowego- czy mogę je sobie robić mając ŁZS? bo właśnie wczoraj mi zdiagnozowano :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwaśne płukanki są mile widziane przy ŁZS :)

      Usuń
  11. Czyli przy ŁZS trzeba natłuszczać skórę głowy? bo jak to włosomaniaczka olejuję włosy, ale teraz nie wiem czy powinnam też skórę głowy, bo nie chce dokarmiać* Lubię bardzo olej lniany i sezamowy do olejowania. Jak często myjesz włosy?
    Czy drapiąc głowę (wiem to złe) możemy dotykając dłońmi roznieść to po ciele?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej - natłuszczanie i nawilżanie skóry głowy jest bardzo wskazane. Używanie mocniejszych detergentów może co prawda przyczynić się do zmniejszenia ilości drobnoustrojów, ale może też przesuszyć skórę głowy. Utrzymujące się przesuszenie skóry głowy z kolei może spowodować pogorszenie jej stanu.
      O olejach, łoju i dokarmianiu drożdżaków pisałam TUTAJ.
      Lniany jest w porządku na skórę głowy, ale sezamowy lepiej używać na długość :)

      Myję włosy co drugi dzień; kiedyś wytrzymywały dłużej (za sprawą szamponu Polytar, miłości mojej, wycofanej z aptek ;( ), ale przyzwyczaiłam się i nie marudzę.
      Objawy ŁZS mogą pojawiać się zarówno na skórze owłosionej, jak i nieowłosionej, szczególnie tam, gdzie jest dużo gruczołów łojowych. Nie znalazłam nigdzie informacji na temat przenoszenia wskutek drapania, niestety. Najlepiej po prostu nie drapać. Albo po drapaniu myć ręce ;)

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję za wyczerpująca i szybką odpowiedź :)*

      Usuń
  12. Hej. Ostatnio na wizycie trychologicznej dowiedziałam się że błędem jest mycie głowy pochylając się do przodu np wisząc nad wanną i że powinnam myć odchylając głowę do tyłu, bo podobno przez mycie "do przodu" przeniosłam sobie łuskę na czoło (do 1,5cm poniżej linii włosów). Czy ktoś może to jakoś skomentować? Co sądzicie o takim wyjaśnieniu? Czy łuska na części czoła też kogoś dotknęła? Patriszja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, ciekawe. Idąc tym tokiem rozumowania - odchylanie głowy do tyłu podczas mycia może spowodować, że łuska rozniesie się na kark. Całe życie wiszę nad wanną albo pochylam głowę podczas mycia i nic nie wylazło mi na czoło :)
      Moim zdaniem, łuska może wędrować, jeśli się mocno drapiemy. Wtedy pod paznokciami przenosimy drożdżaki (potencjalnie) odpowiedzialne za jej powstawanie. A jak zmiany mamy np. tylko na karku, a drapiemy całą głowę (przód, tył, boki) to jest szansa, że łuska tam powstanie. Za sprawą grzybków. Delikatne drapanie podczas mycia czy nawet peelingi skóry głowy raczej się do tego nie przyczynią. Szampony zawierają detergenty, które oczyszczają skórę głowy i w mniejszym lub większym stopniu unieszkodliwiają drożdżaki :)
      Ale zastrzegam - powyższe to jedynie moje zdanie, niepoparte żadnymi publikacjami ani autorytetami ;)

      Usuń
  13. Mam wątpliwości co do stosowania peelingów cukrowych przy obecności drożdżaków. Do tworzenia mikrobiologicznych pożywek dla większości grzybów wykorzystuje się w dużej części sacharozę. Łatwodostępne dla mikroorganizmów źródło energii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak! Grzyby uwielbiają cukier :)
      Ale - mikroorganizmy podejrzewane o wywoływanie objawów ŁZS to drożdżaki, w dodatku skoro bytują na skórze (w tym skórze głowy) musiały się do tych warunków dostosować, a co za tym idzie - jako pożywienie wykorzystują kwasy tłuszczowe. Źródełko, po angielsku: MicrobeWiki

      Usuń