środa, 29 kwietnia 2015

Przykładowa Niedziela dla Włosów: złuszczanie, olejowanie i maska

Od dawna śledzę wpisy z serii Niedziela dla Włosów na blogu Anwen, a teraz postanowiłam dorzucić coś od siebie. Taki typowy schemat mojej rozbudowanej włosowej pielęgnacji.

Na początek na skórę głowy wacikiem nanoszę oliwkę złuszczającą z kwasem salicylowym i olejem rycynowym Salicylol. Moja skóra głowy wciąż jeszcze ma swoje drobne problemy z łuską i przetłuszczaniem, a Salicylol dobrze sobie z tym radzi. Następnie na włosy na długości nakładam kilka porcji oleju z kiełków pszenicy, po którym są one gładkie i bardzo błyszczące. Włosy zwijam w kok, chowam pod czepkiem na 1,5 godz. a głowę owijam jeszcze ręcznikiem.

Po tym czasie przychodzi czas na maskę. Dziś padło na nietestowaną wcześniej NaturVital z aloesem. Jak już wspominałam, skóra głowy wymaga ukojenia i podejrzewam, że maska aloesowa może się przydać. Maskę nakładam na naolejowane włosy i skórę głowy. W ten sposób nie tylko ułatwiam sobie późniejsze zmycie oleju rycynowego ze skóry głowy, ale także dostarczam skórze głowy kolejną porcję dobroczynnych składników. Ponownie chowam włosy pod czepkiem i ręcznikiem, tym razem na 30 min.

Właśnie minęły dwie godziny. Pora na zmycie oleju i maski. Dzisiaj padło na szampon Flos-Lek przeciwko łupieżowi pstremu i tłustemu. To jeden z moich ulubionych szamponów - dobrze się pieni, świeżo pachnie i zmywa z głowy absolutnie wszystko, nie robiąc jej krzywdy. Standardowo po drugim myciu odsączam włosy w ręcznik i nakładam na nie odżywkę b/s Farmona Herbal Care z żeń-szeniem. Dzisiaj jednak odpuściłam sobie odżywkę, żeby zobaczyć, jaki efekt da sama maska na moich włosach.
Na końcu całego pielęgnacyjnego procesu suszę włosy suszarką z chłodnym nawiewem, rozczesuję włosy i nakładam na długość serum GreenPharmacy.

Jestem bardzo ciekawa, jak skóra głowy zareaguje na nową maskę :)
Póki co, trochę się zawiodłam, bo po zmyciu maski i oleju, skóra głowy gdzieś na czubku zaczęła mnie swędzieć. Na szczęście po drugim umyciu głowy szamponem, swędzenie zniknęło. Ciekawe, co będzie dalej :)

A oto wyniki... Włosie w całej okazałości!
Były niesamowicie miękkie, gładkie i lśniące. Włosy utrzymały świeżość przez dwa pełne dni. Swędzenie nie powróciło, na szczęście! Po umyciu szamponem bez siarczanów i bez wspomagania w postaci odżywki b/s, włosy wciąż są miękkie ale już mniej gładkie.

Już lubię moją aloesową NaturVital :)
A jak się ona sprawdziła u Was?

niedziela, 26 kwietnia 2015

Włosowa aktualizacja: kwiecień

Ho, ho! Oto nadeszła pora na włosową aktualizację kwietniową! Jeśli chcecie porównać, jak włosie wyglądało rok temu - KLIK! - albo i dwa lata temu - KLIK! - macie okazję :)
W okresie od stycznia do kwietnia skórze głowy i włosom zdarzało się grymasić, na skórze głowy pojawia się od czasu do czasu dość zauważalna łuska, na szczęście udało mi się pozbyć swędzenia. Pozbyłam się także dwóch masek do włosów i kupiłam na ich miejsce dwie nowe. Odkryłam też swojego olejowego ulubieńca.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Dlaczego stosuję dwa szampony?

Poprzednia notka miała na celu obalenie pewnego dziwnego mitu, jaki pojawił się w związku z peelingiem cukrowym - KLIK. Tym razem chciałabym Wam zdradzić pewną tajemnicę związaną z moją pielęgnacją. Otóż: stosowanie więcej niż jednego szamponu ma swoje logiczne i zdrowotne wytłumaczenie! Chcecie je poznać? Zapraszam ;)

piątek, 27 marca 2015

Dwa słowa o peelingu cukrowym

Ostatnio podczas przeglądania innych blogów, a także nawet w komentarzach pod jedną moją notką, czytałam, że peeling cukrowy nie działa, ponieważ tylko masuje, a cukier się rozpuszcza. Podobno jest to nawet opinia jakiejś pani trycholog. Nie wiem, nie znam człowieka, nie znam się na trychologii. Ale skoro praktykuję peelingi cukrowe, mimo że się nie znam, to kilka słów naskrobię :)

poniedziałek, 9 marca 2015

Gdy skóra głowy kaprysi...

Moja skóra głowy generalnie ma się już dużo lepiej, niż na początku powstawania tego bloga. Za to, paradoksalnie, zrobiła się wrażliwsza. Niektóre rzeczy, które wcześniej jej nie ruszały, teraz powodują, że skóra "kaprysi". Skóra głowy nie lubi wyjazdów na dłużej niż dwa dni. Z prostego powodu - tam, gdzie nas nie ma, woda w kranie jest inna. A jak jest inna, to się skórze nie podoba. Z reguły wystarczy jeden sprawdzony sposób, że skóra przestała marudzić. Ale czasem jej humory trwają długo i wtedy mam okazję wypróbować cały wachlarz możliwości, które teraz przedstawię Wam. Może akurat komuś się przyda :)

sobota, 28 lutego 2015

Łojotokowa Głowa ma już trzy lata!

Dzień dobry!

Ze skruchą muszę przyznać, że zaniedbałam nieco bloga. Jedynie co jakiś czas aktualizowałam fejsbuka. Udało mi się nawet zebrać kilka lajków od odwiedzających! Postaram się powrócić z wpisami na blog, mam już kilka tematów, o których mogę naskrobać kilka słów. Zmieniłam nieco pielęgnację twarzy, skóry głowy i włosów. Po drodze miałam także kilka mniej ciekawych problemów zdrowotnych, z których, mam nadzieję, już się pozbierałam. Studia i praca pochłaniają niemal cały mój wolny czas. I muszę przyznać, że bardzo mnie to cieszy! Czuję, że się rozwijam, a to co robię, sprawia mi ogromną satysfakcję :)