poniedziałek, 28 lipca 2014

Dostępne na rynku preparaty siarkowe: szampony i mydła

Siarka to, zaraz za dziegciem, jeden z moich ulubionych składników w szamponach leczniczych. Działa keratolitycznie i przeciwgrzybiczo, stymuluje pracę gruczołów łojowych. Stosowana jest w preparatach przeciwłojotokowych, przeciwtrądzikowych i przeznaczonych do smarowania zmian skórnych. Jest składnikiem aktywnym nie tylko szamponów i mydeł, ale również maści i kremów.
Siarka w kosmetykach występuje w różnych postaciach - od wody solankowej poprzez siarkę zemulgowaną aż po właściwą postać - siarkę, czasem zwaną biosiarką.

Stworzyłam dawno temu podobne zestawienie, dotyczące produktów z dziegciem. Niedawno zaktualizowałam je o nowe szampony, które miałam okazję przetestować oraz swoje opinie.  Zapraszam :)
Podobnie jak w wersji z preparatami dziegciowymi, w źródle zamieszczam adres sklepu bądź apteki, w którym dany produkt znalazłam. Niektóre produkty mogą się powtarzać w obu spisach :)

Zacznijmy więc od szamponów :)
źródło: www.doz.pl
Zdrój, szampon leczniczy

skład: (100g): substancja czynna: 58,8g 2,1% wody chlorkowo-sodowej (solanka) siarczkowej, jodkowej z odwiertu Szyb Solecki. Substancje pomocnicze: Plantacare 818 UP, Texapon NSO, Dehyton PK 45, Eumulgin HRE 455, Dehyquart E, Lamesoft PO 65, Bronidox L.

Trochę googlowania w poszukiwaniu składników pomocniczych i mamy odpowiednio: C8-16 fatty alcohol glucoside (środek powierzchniowo czynny), SLeS, Cocamidopropyl Betaine,  PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (and) Propylene Glycol (and) Water, Hydroxycetyl Hydroxyethyl Dimonium Chloride (składnik kondycjonujący), Coco-Glucoside (and) Glyceryl Oleate (emulgator), Propylene Glycol (and) 5-Bromo-5-Nitro-1 (and) 3-Dioxane (konserwanty)*.

Z rozszyfrowanego składu wyłania się raczej delikatniejszy szampon ze składnikami nawilżającymi i o zapachu siarki ;)

Moja opinia o tym szamponie: TUTAJ :)

źródło: www.doz.pl
Barwa, szampon przeciwłojotokowy Siarkowa Moc

INCI: Aqua, Sodium Laureth-2 Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Laureth-3, Glyceryl Oleate, Lauryl Glucoside, Sulfur, PEG-30 Castor Oil, Alcohol Denat., Sodium Cocoamphoacetate, Triticum Vulgare, Climbazole, Polyquaternium-10, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, Parfum, D-limonene.

Skład tego szamponu to przede wszystkim detergenty. Mocniejsze, łagodniejsze i te pośrednie. Oraz alkohol. Do tego siarka i grzybobójczy klimbazol. Występuje też jakaś tajemnicza pszenica, ale nie wiadomo w jakiej postaci - wg producenta są to proteiny pszenicy :)
Średnio jestem do niego przekonana, może się okazać naprawdę mocnym zdzierakiem i wysuszaczem.

źródło: www.doz.pl
Szampon uzdrowiskowy Dr Duda

INCI: Sulphide-Sulphide Hydrogen Salty Mineral Water, Sodium Laureth-2 Sulfate, Sodium Chloride, lodine-Bromine-Calcium-Magnesium Saline, Glycerin, Etanol, Sodium Benzoate, Methylparaben, Rosmarinus Officinalis Oil, Lavandula Officinalis Oil, Lactic Acid.

Siarka występuje tutaj w dwóch postaciach: jako woda siarczkowo-siarkowodorowa i solanka jodkowo-bromkowo-wapniowo-magnezowa. W każdym razie - siarki tutaj jest bogactwo. Poza tym SLeS, alkohol, a z przyjemniejszych składników gliceryna, olejki eteryczne rozmarynu i lawendy (ciekawe czy dobrze się komponują z siarką i siarkowodorem) i kwas mlekowy. Szkoda tylko, że tych ciekawszych składników nie ma więcej.

źródło: www.doz.pl
Biovax, szampon intensywnie regenerujący do włosów przetłuszczonych

INCI: Aqua, Sodium Cocoamphoacetate (and) Glycerin (and) Lauryl Polyglucose (and) Sodium Cocoyl Glutamate (and) Sodium Lauryl Glucose Carboxylate, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Cocamide DEA, Coco-Glucoside, Polyquaternium-22, Glycerin, Urtica Dioica Extract, Polyquaternium-70 (and) Dipropylene Glycol, Dicaprylyl Ether (and) Lauryl Alcohol, Styrene/Acrylates Copolymer (and) Coco-Glucoside, Sodium Chloride, Lawsonia Inermis Extract, Polysorbate 80 (and) Sulfur, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Parfum, Linalool, Hexyl Cinnamal, Tetrasodium EDTA, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Potassium Sorbate.

Ciekawy skład ma ten szampon. Na początku długa lista delikatnych detergentów, gliceryna i ekstrakt z pokrzywy w towarzystwie filmformerów. Następnie emulgatory z detergentem, chlorek sodu, ekstrakt z henny i zemulgowana siarka. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że w szamponie Biovaxu znajdę siarkę - zaskoczyli mnie. Na koniec mamy jeszcze jeden emulgator, zapachy i konserwanty. Skład nie wygląda źle, ale dziwi mnie i zastanawia taka ilość składników powierzchniowo czynnych i emulgatorów. Ciekawe, jaką ma konsystencję ten szampon. Liczę na Wasze opinie dotyczące tego szamponu, ja po analizie składu mam mętlik w głowie.

źródło: www.bioarp.pl
Bioarp, szampon przeciwłupieżowy Naftalan S

INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Lactate, Naftalan Oil, Cocamide DEA, PEG-4 Rapseedamide, Sulfoconcentrol, Glycereth-2-Cocoate, Sodium Lauryl Sulfate, PEG-9 Oleate, Lactic Acid, Citric Acid, Triethanolamine, Parfume, Bensyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone.


To jest dopiero ciekawy szampon :)
Osobom zdziwionym taką ilością silniejszych detergentów wyjaśniam, że jednym ze składników aktywnych w tym szamponie jest wyjątkowo gęsty olej naftalan, który czymś trzeba zmyć. Olej ma działanie odkażające, antybakteryjne, stosowany jest w przypadku chorób skórnych. No i oczywiście jest też siarka, w towarzystwie mleczanu sodu i kwasu mlekowego. Ciekawy dodatek stanowi też zemulgowany olej rzepakowy. Mimo wszystko, szampon może okazać się nieco za mocny dla niektórych wrażliwych głów.
Miałam okazję przetestować inny produkt z tej linii - krem-balsam do skóry głowy - moja opinia jest TUTAJ :)

źródło: www.farmona.pl
Farmona Radical, szampon normalizujący

INCI: Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Propylene Glycol, Salvia Officinalis (Sage) Extract, Sodium Chloride, Polysorbate 20, Sulfur, PEG-30 Castor Oil, Equisetum Arvense (Horsetail) Extract, Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Starch, Inulin, Menthol, Citric Acid, Disodium EDTA, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Limonene.

Bardzo fajny skład! Jest co prawda SLeS, ale do tego nieco ziołowych ekstraktów: z szałwii i skrzypu oraz spolimeryzowane i zhydrolizowane (zaskakujące...) proteiny pszenicy i  mączki pszenicznej. Działająca niczym probiotyk inulina i odświeżający grzybo- i bakteriobójczy mentol. No i oczywiście - siarka. Do tego wysoko w składzie glikol propylenowy. Na końcu składu sznureczek konserwantów. Mnie się taki skład podoba, ale znów - wrażliwcy muszą uważać.
Z tej samej linii produktów dostępna jest jeszcze mgiełka normalizująca, niestety na bazie alkoholu. Ale też z siarką.

źródło: www.doz.pl
Zdrojowy szampon mineralny

INCI: Aqua Minerale, Sodium Laureth Sulfate, Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycol Distearate, Zinc Pyrithione, Coco Glucoside, Sodium Chloride, Citrus Limonum, Phenonip.

Jeśli wierzyć zapewnieniom producenta, to pod hasłem "Aqua Minerale" znajduje się solanka siarczkowa ze źródeł mineralnych uzdrowisk: Busko Zdrój i Solec Zdrój. Do tego dwa standardowe detergenty i pirytionian cynku, działający przeciwłupieżowo. Kolejny detergent, chlorek sodu i - najprawdopodobniej - cytrynowy olejek eteryczny.
Skład wygląda w miarę w porządku.
Z tej samej serii jest odżywka, która zawiera chyba nawet więcej siarki niż ten szampon i delikatny detergent. Myślę, że może się nadać nawet do samodzielnego mycia włosów: KLIK.

źródło: www.bliskonatury.pl
Szulfokoll, szampon przeciwłupieżowy z ichtiolem i siarką

INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocoamidopropyl Betaine, Sodium Cocoyl Isethionate, Sodium Chloride, Propylene Glycol, Glyceryl Stearate, Sulphur, Ichthyol, Metylparaben, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Citronellol, Coumarine, Hexyl Cinnamal, Linalol.

Dość egzotyczny szampon, przynajmniej dla mnie, jednak skład przewidywalny i typowy. Woda, detergenty, chlorek sodu jako zagęstnik, glikol propylenowy, emolient, a na koniec siarka i ichtiol. Potem oczywiście zapachy i konserwanty. Nie mam zastrzeżeń do tego składu :)

źródło: www.wapteka.pl
Ziaja, szampon przeciwłupieżowy Biosulfo

INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Sodium Chloride, PEG-26 Castor Oil, Lauramide DEA, Lactic Acid, Sulfur, Sodium Benzoate, Parfum, Benzyl Salicylate, Buthylphenyl Methylpropional, Geraniol, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Coumarin, Citric Acid.

Detergenty, kwas mlekowy, siarka, zapachy i konserwanty. Niby fajnie, ale jak już się zabieramy do leczenia skóry głowy, to warto pamiętać o włosach. I o samej skórze głowy. Chyba, że chcemy ją zdjąć. Nie widzę w składzie czegoś - poza kwasem mlekowym - co mogłoby skórę ukoić, złagodzić podrażnienia i jakoś uładzić włosy. A szkoda.

źródło: www.sklep-joanna.pl
Joanna Naturia, szampon z biosiarką i bursztynem

INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Cocamidopropylamine Oxide, Sodium Laureth-4 Carboxylate, Glyceryth-7, PEG-7 Glyceryl Cocoate, PEG-40 Sulfurized Castor Oil, PEG-40 Castor Oil, Succinum, Propylene Glycol, Citric Acid, Disodium EDTA, Sodium Chloride, Parfum, Buthylphenyl Methylpropional, Linalol, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone,  Methylisothiazolinone.

Kolejny ciekawy pomysł na szampon. Mamy tu dość silne detergenty, emulgatory, zemulgowaną siarkę, antybakteryjny i wspomagający gojenie bursztyn i niewielka ilość glikolu propylenowego. Końcówka  równie standardowa - zapachy i konserwanty. Kupiłam kiedyś dla siebie, ale przez Linalol oddałam chłopakowi. Na początku był zadowolony, potem marudził, że włosy sztywne i już mu się nie podoba. I w sumie racja - też zbyt dużo składników kondycjonujących włosy nie ma w tym szamponie. A szkoda.

źródło: www.lawendowaszafa24.pl
Floresan, Kera Nova, szampon-balsam przeciwłupieżowy

INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Lauryl Glycoside, Sodium Chloride, Capryl Caprylic Glycoside, Glycol Distearate, Laureth-4, Glycerin, Zinc Oxide, Sulfur, Ceratine, Calendula Officinalis Flower Extract, Climbazole, Illite, Citric Acid, Tea Tree Leaf Oil, Cananga Odorata Flower Oil, Aniba Rosaeodora Wood Oil, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, CI 42051. 

Przyjemny szampon z siarka i klimbazolem, pochłaniającą sebum niebieską glinką, łagodzącym wyciągiem z nagietka lekarskiego i trzema olejkami eterycznymi o działaniu antyseptycznym: z drzewa herbacianego, ylang-ylang i drzewa różanego. Do tego gliceryna, filtr UV i keratyna. Szampon ma kolor lekko niebieskawy ;)
Ten szampon chętnie bym przetestowała ;)

Plus dorzucam składy szamponów opisanych w spisie preparatów dziegciowych -KLIK- :)

Szampon Paraderm z dziegciem
INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Olive Oil PEG-7 Esters, Glycerin, Salix Alba Bark Extract, Betula Alba Oil, Sulfur, PEG-40 Castor Oil, Sodium Shale Oil Sulfonate, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Citric Acid.  

Szampon Paraderm PLUS
INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Urea, Sodium Chloride, Olive Oil PEG-7 Esters, Glycerin, Salix Alba Bark Extract, Betula Alba Oil, Sulfur, PEG-40 Castor Oil, Sodium Shale Oil Sulfonate, Propylene Glycol, Undecylenamide DEA, Piroctone Olamine, Alcohol denat., Faex Extract, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Citric Acid. 

Szampon Biotar, Bioarp.pl
INCI:Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocoamidopropyl Betaine, Betula Alba Oil, Salicylic Acid,  PEG-40 Sulfurized Castor Oil/PEG-40 Castor Oil, Hydroxyethylcellulose, Propylene Glycol, Juniperus Communis Oil, DMDM – Hydantoin, Metchylchloroisothiazoline, Methylisothiazolinone, Limonene.

Ufff... Jeśli chodzi o szampony, to chyba tyle :)
Przejdźmy teraz do mydeł - w płynie i w kostce :)

źródło: www.doz.pl
Paramedica, mydło z siarką

INCI: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Sodium Laureth Sulfate, Olive Oil PEG-7 Ester, Sulfur, Panthenol, Methylchloroisothiazolinone & Methylisothiazolinone, Citric Acid.

Widać, że to mydło? No tak średnio - to mydło w płynie. Widać, że ma siarkę? Widać. Widać również, że dominują łagodniejsze detergenty i jest dodatek łagodzącego pantenolu.
Proste jak drut i wygląda na skuteczne :)




źródło: www.doz.pl

Barwa, Siarkowa Moc, mydło w płynie 

INCI:  Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Lauramidopropyl Betaine, Propylene Glycol, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Cocamidopropylamine Oxide, PEG-7 Glyceryl Cocoate, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, Sodium Cocoamphoacetate, Sulfur, PEG-30 Castor Oil, Triclosan, Sodium Chloride, Lactic Acid, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Limonene, CI 15985.

Wygląda na mocniejsze od przedstawionego wyżej mydła. I być może jest gęstsze, ma więcej emulgatorów. Poza siarką występuje tu także przeciwgrzybiczy i bakteriobójczy Triclosan oraz kwas mlekowy. Wygląda na to, że może wysuszać.

źródło: www.doz.pl
Barwa, Siarkowa Moc, mydło w kostce

INCI: Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Aqua, Petrolatum, Sulfur, Glycerin, Palm Acid, Palm Kernel Acid, Sodium Chloride, Tetrasodium EDTA, Etidronic Acid, BHT, Cl 11680

Lubię to mydełko. Sięgnęłam po nie na początku mojej walki z trądzikiem i widziałam rezultaty. I mimo że nie lubię wazeliny ani nie-Aleppo-mydeł, to mydełko lubię :)
Moja opinia jest TUTAJ :)
W spisie produktów siarkowych nie mogło zabraknąć produktów z najbardziej znanej serii - Siarkowa Moc. Ale mydełka i szampon to nie wszystko - jest jeszcze krem, maseczka do twarzy, tonik... I pewnie jeszcze o czymś zapomniałam :)

... i to by było na tyle :)
Jeśli o czymś zapomniałam - liczę na Was! Postaram się co jakiś czas aktualizować tę listę produktów :)

*Znalazłam całkiem ciekawą stronkę ze składami tych "specjalistycznych kompleksów" -KLIK- ;)

czwartek, 24 lipca 2014

Późna włosowa aktualizacja lipcowa

Dzisiaj przed Państwem nieco spóźniona, ale za to całkiem atrakcyjna włosowa aktualizacja lipcowa. W roli głównej wystąpią rzecz jasna moje włosiska. Włosiska oswoiły się już ze śląskim klimatem i śląską wodą w akademiku, zajadają się nową odżywką b/s, którą dorwałam dopiero po przeprowadzce (a wcześniej mimo dokładnego przeszukiwania drogerii i aptek nie udało mi się jej znaleźć) i wyglądają na całkiem zadowolone z życia.

Końcówki podcinałam w maju, a włosiska rosną sobie dalej. Kiedy ostatnio byłam w domu, usłyszałam, że włosie sporo urosło w ciągu ostatniego miesiąca. No i rzeczywiście - włosiska sięgają teraz do wcięcia w talii! Zastanawiam się, czy pozostać przy takiej długości, czy może zapuszczać dalej...

Moja pielęgnacja obecnie opiera się na:
  • złuszczaniu (Cerkogel 30),
  • regularnych peelingach cukrowych,
  • szamponach:
    • neutralny szampon Natura Siberica -KLIK-,
    • szampon Olsson -KLIK-,
    • szampon Biotar -KLIK-,
    • szampon nawilżający Emolium,
    • i nowy-stary niebieski szampon Pharmaceris H-Purin przeciwko tłustemu łupieżowi -KLIK-
  • i odżywkach:
    • d/s Olsson
    • b/s Farmona Herbal Care, odżywka lniana.
  • końcówki zabezpieczam jedwabiem GreenPharmacy.
Szampon Natura Siberica i Olsson oraz odżywka Olsson powoli się już kończą, dlatego uzupełniłam zapasy o nowy, znany mi szampon Pharmaceris i nieznaną, ale z ciekawym składem odżywkę lnianą Farmony. Planuję odstawić na dłuższą chwilę szampon Biotar i myć głowę Pharmacerisem, na zmianę z Emolium. Chociaż podejrzewam, że jeszcze jakiś szampon z tych delikatniejszych będę musiała dokupić. W mojej pielęgnacji brakuje mi bardzo maski głęboko odżywiającej, najlepiej z proteinami i emolientami i ograniczającą wypadanie włosów. Tylko gdzie takiej szukać...?
Przydałoby się też powrócić do olejowania. Tylko znów - czym?

Skóra głowy póki co nie sprawia większych problemów. Występuje minimalna łuska, ale peelingi i szampony dobrze sobie z nią radzą. Włosy myję co drugi, czasem nawet co trzeci dzień. Nie sięgam już po maści przeciwgrzybicze, co bardzo mnie cieszy. Przeprowadzam też eksperyment o wpływie pewnego czynnika na skórę głowy - jak już się upewnię co i jak, to oczywiście dam znać ;)

Na koniec oczywiście się pochwalę ;)
... i jeszcze raz - to drugie zdjęcie, mimo że rozmazane też mi się bardzo podoba ;)
W tle widać moją półkę, na której stoją wszystkie moje kosmetyki, termos i na której zawieszony jest mój ulubiony kapelusz :)

Jak się mają Wasze włosiska w lipcu? :)
Znacie może jakąś cudowną maskę do włosów, z witaminami, proteinami i emolientami, która mogłaby moim włosom przypaść do gustu? :)

Inne włosowe aktualizacje dostępne TUTAJ :)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Łojotokowa a gluten

Co jakiś czas dostaję od Was maile z zapytaniem o dietę. Co jeść, czego nie jeść, co ma zły wpływ, a co łagodzi objawy podczas ŁZS. Czy można zjeść czasem chipsy, czy może lepiej jeść pestki dyni albo słonecznik, a może jeszcze lepiej łykać jakieś suplementy.

Nie jestem dietetykiem, tak jak nie jestem dermatologiem. Ba! W ciągu większości mojego życia nie byłam na diecie. I już Wam odpowiem: nie znam Jedynej Słusznej Odpowiedzi na żadne z powyższych pytań. Za to z chęcią opowiem Wam, co sądzę o diecie bezglutenowej.

Skąd u mnie pomysł na dietę bezglutenową?
Już wcześniej słyszałam i czytałam coś na temat związku diety bezglutenowej z chorobą tarczycy. Z tym, że jeszcze wtedy nie wiedziałam, czym dokładnie jest gluten i z czym się go je, a o tarczycy wiedziałam, że składa się z dwóch (czasem trzech) płatów i gdzie się znajduje. Potem u mojej mamy została wykryta niedoczynność tarczycy i silna anemia. Trochę w żartach orzekłam, że niektóre jej objawy występowały i u mnie i że pewnie jestem następna w kolejce. No i wykrakałam...

Żeby jednak było ciekawiej, skierowanie na badanie TSH dostałam od dermatologa w związku z silnie wypadającymi rzęsami. Z wynikami powędrowałam do mądrej pani endokrynolog i dowiedziałam się, że też cierpię na niedoczynność. Kolejne wyniki dawały jasny obraz - mam Hashi. Niedoczynność tarczycy na tle autoimmunologicznym. Czyli - w moim organizmie szaleją sobie przeciwciała, skierowane przeciwko mojej tarczycy. Moja tarczyca jest dla organizmu czymś obcym. Bo niby dlaczego nie? :)

Dawno temu trafiłam na wpis Wiedźmy, wpis będący odpowiedzią na zarzut, że jej decyzja o przejściu na dietę bezglutenową to jedynie moda. Ręcami i nogami podpisuję się pod każdym słowem z tego wpisu - KLIK. Od siebie dodam tyle: skoro w moim organizmie układ odpornościowy już i tak jest rozchwiany na skutek mnóstwa alergenów (pyłki traw, krzewów i drzew, grzyby i pleśnie, kocia sierść, roztocza...), to dlaczego mam sobie dokładać jeszcze kolejne w postaci glutenu? Pora więc glutenowi powiedzieć "żegnam".

Jak wygląda moja dieta?
Na początku zapoznałam się z listą produktów niezawierających glutenu. Na początku pomyślałam "o kurczę, co ja będę jadła?!", potem przyszła druga - genialna! - myśl "frytki i popcorn są dozwolone - to dobra dieta!". Do kompletu postanowiłam zrezygnować z soi, bowiem moje leki średnio się z nią lubią.

Najtrudniejsze było zrezygnowanie z chleba. Teraz zastanawiam się, jak można było tak nudno jeść. Ciągle to samo - chleb i bułki, chleb i bułki, "nie ma chleba? o, to weźmy bułki" - nuda! Jak tylko odkryłam mąkę kukurydzianą, ryżową i nieco później gryczaną, jeszcze nie udało mi się upiec dwa razy takiego samego chleba ;)
Obecnie, ponieważ mieszkam w akademiku i czasami z piekarnika wydobywają się dziwaczne opary, zrezygnowałam z pieczenia chleba. Zastąpiłam go waflami ryżowymi. "Udało" mi się nawet zrobić tosty z wafli ryżowych i sera, ale chyba nie będę tego zbyt często powtarzać :P

Moim największym grzechem są płatki śniadaniowe i makaron. Ostatnio jednak porzuciłam różnego rodzaju płatki miodowe czy czekoladowe na rzecz typowych płatków kukurydzianych. Ważne jest też, żeby nie miały słodu jęczmiennego. Wychodzą taniej niż płatki śniadaniowe, a mają więcej zastosowań :)
Staram się też zrezygnować z makaronu, póki co zwyczajnie jem go rzadziej i mniej. Największą wadą makaronów bezglutenowych jest ich cena, dwu- albo trzykrotnie wyższa niż cena makaronu z pszenicy. Błyskawicznie niszczy szczuplutką studencką kieszeń. Zamiast makaronu jem więcej ryżu :)

Piersi z kurczaka jem w panierce z pokruszonych płatków kukurydzianych, rybę obtaczam w mące kukurydzianej i jajku, a najlepsze naleśniki są z mąki gryczanej, choć te z kukurydzianej, o ile są cienkie, też dają radę. Nie używam proszków do pieczenia, nie jem budyniów ani kisieli,  a w fast-foodach zawsze zamawiałam frytki. Piwa raczej nie piję, wolę herbatę. Czytam etykiety jogurtów i serków homogenizowanych - ich skład to czasami kosmos, ale trafiają się takie, które są oznaczone jako bezglutenowe.
Brakuje mi jedynie możliwości zamówienia bezglutenowej pizzy. W którymś większym hipermarkecie znalazłam bezglutenowe spody do pizzy, których cena sugeruje, że są wysadzane diamentami :/
Za to raz udało mi się zrobić pizzę z mąki kukurydzianej i była zjadliwa. Trzeba będzie odszukać tamten przepis :)

I chyba polubiłam gotowanie... :)

Jakie są moje wrażenia?
Ostatnio z chłopakiem trochę zgrzeszyliśmy "glutenowo" (on je "normalnie"). Najpierw znaleźliśmy w Lidlu pierożki greckie, z jakiegoś greckiego ciasta, które wyglądało i zachowywało się jak ciasto francuskie - mnóstwo mąki pszennej. Jedliśmy je przez dwa dni, a potem zachciało nam się pizzy. I chyba ta pizza mnie dobiła. Miałam wrażenie, że mój środek ciężkości się obniżył. W żołądku nosiłam całą porcję kamieni, które skutecznie mnie unieruchamiały - także w znaczeniu fizjologicznym. Czułam się źle, nie chciało mi się ruszać z łóżka, a na twarzy pojawiły się krostki. Z podkulonym ogonem wróciłam do wafli ryżowych i póki co jest lepiej :)

Poza tym dzięki diecie bezglutenowej czuję się lepiej, mam więcej energii i mniej pesymizmu w spojrzeniu. Schudłam, mam płaski brzuch i większą część garderoby do wymiany, szczególnie staniki. Cera poprawiła się, rzadko kiedy pojawiają się bolesne, podskórne gule albo pryszcze. Wydaje mi się, że i moje ŁZS złagodniało, rzadziej zmieniam szampony i rzadziej też sięgam po maści przeciwgrzybicze.

Dla jasności jednak zaznaczę - przeszłam na dietę bezglutenową nie dlatego, że chciałam schudnąć, a dlatego, że gluten widocznie mi nie służy.
O.
:)

PS. Ktokolwiek za tym stoi - dziękuję za wpisanie mojego bloga na listę blogów Zgrabna Tarczyca. Zmotywowało mnie to do napisania całej tej notki :)

czwartek, 10 lipca 2014

Biotar, szampon dziegciowy

Obiecałam Wam opinię o jeszcze innym szamponie dziegciowym i oto jest - tym razem poznacie szampon z dziegciem brzozowym i biosiarką Biotar. Szampon otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem Bioarp.pl. Przetestowałam w swoim krótkim, łojotokowym życiu kilka szamponów z dziegciem i pysznie sądziłam, że wiem o nich wszystko. Ale ten szampon mnie zaskoczył!

Szampon otrzymałam razem z gąbeczkami (używam!) i czterema saszetkami o pojemności 5 ml. W jednej saszetce był szampon, więc swoją znajomość postanowiłam rozpocząć właśnie od zawartości saszetki.

I saszetka mnie zaskoczyła. Okej, czego byście się spodziewali, po czymś co jest opisane jako szampon? Wodnistej konsystencji, prawda? A figa! Z saszetki wydobyłam coś o konsystencji i kolorze błotka. Za to zapach... Miłośnicy benzyny byliby zachwyceni. Na szczęście woń benzyny znika i pojawia się charakterystyczny zapach trampek.
Błotko bardzo dobrze wsmarowuje się w skórę głowy, ale w moim przypadku te 5ml z saszetki wystarczyło na półtora umycia. Resztę uzupełniłam z butelki.
Na opakowaniu znajduje się informacja, że szampon można stosować raz lub dwa razy w tygodniu. Moja skóra głowy po pierwszym myciu pozostała w dobrym stanie przez prawie cztery albo pięć dni. W międzyczasie oczywiście myłam głowę, ale delikatnym szamponem, bez żadnych typowo przeciwłupieżowych składników. Uznałam więc, że mycie raz w tygodniu Biotarem wystarczy :)

Szampon znajduje się w eleganckiej biało-brązowej buteleczce o pojemności 180ml. Buteleczce nie mam nic do zarzucenia, wieczko trzeba na początku mocniej podważyć, ale przynajmniej nie obawiałam się, że mi się wyleje. Otwór, którym wydostaje się szampon-błotko jest idealnej wielkości. Przy tej konsystencji nic się nie rozleje, to prawda, za to mamy możliwość wyciśnięcia odpowiedniej ilości pasty na dłoń. Ja preferuję nanosić szampon mniejszymi porcjami, więc tym wygodniej dla mnie :)

Jedyny minus dla opakowania - bardzo szybko ścierają się napisy. Zaraz się zresztą przekonacie :)

INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocoamidopropyl Betaine, Betula Alba Oil, Salicylic Acid, PEG-40 Sulfurized Castor Oil / PEG-40 Castor Oil, Hydroxyethylcellulose, Propylene Glycol, Juniperus Communis Oil, DMDM-Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Limonene

Skład jest krótki, ale ciekawy i przyjemny :)
Woda, dwa detergenty, dziegieć brzozowy, złuszczający kwas salicylowy, zemulgowana z olejem rycynowym biosiarka, zagęstnik (wreszcie nie sól kuchenna!), glikol propylenowy, nawilżający i ułatwiający działanie pozostałym składnikom, antybakteryjny i przeciwzapalny olej jałowcowy, konserwanty i zapach. Wiem, że DMDM-Hydantoina może niektórych podrażniać, wiem też, że w przypadku nadwrażliwości na salicylany szampon ten nie spotka się z entuzjastycznym przyjęciem, ale dla pozostałych miłośników szamponów dziegciowych -  oto kolejna perełka warta wypróbowania :)

Szampon kosztuje raczej sporo, bo 39 złotych, ale biorąc pod uwagę jego konsystencję oraz zalecaną częstotliwość mycia, będzie bardzo wydajny :)

Jeśli chodzi o mnie - bardzo polubiłam szampon-błotko Biotar i chętnie będę do niego wracać. Pomimo jego benzynowo-trampkowego zapachu i mimo nietypowej konsystencji. Będę wracać dla jego działania, lekkiego masażu skóry głowy i świeżości. I dlatego, że lubię czasem pośmierdzieć sobie trampkiem ;)

Czy ktoś właśnie znalazł sobie nowego ulubieńca? ;)