W dzisiejszym odcinku przedstawię dwie maski, które przez ponad rok stanowiły większą część mojej pielęgnacji. Stosowałam je zarówno solo jak i z dodatkami, na skórę głowy albo tylko na długość, na 5 minut bądź prawie godzinę pod czepkiem... Przyczyniły się i do dobrych włosowych dni, jak i do kilku niezbyt udanych. Zapraszam do lektury! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bingospa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bingospa. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 4 czerwca 2013
sobota, 27 października 2012
Moje włosowe SPA :)
Każdy zasługuje na chwilę wytchnienia i odrobinę egoizmu, ja dziś zafundowałam sobie kompleksowe włosowo-skórne SPA.
Olejowanie (namaszczenie olejem):
Ostatnio moja skóra głowy jest strasznie kapryśna - albo nie wytrzymuje jednego dnia od mycia, albo wytrzymuje ponad 3 dni bez łuski. Nie podobają mi się te wahania, więc postanowiłam, że potraktuję ją oliwką Salicylol, którą wtarłam tylko w skórę głowy za pomocą wacika. Na długość włosów nałożyłam niewielką ilość oliwki Babydream. Zawinęłam włosy pod czepek (w końcu kupiłam czepek, rany jaki on ścisły! :P), potem owinęłam go jeszcze ręcznikiem i odczekałam 2 godziny.
Mycie:
Obie oliwki zmyłam resztką szamponu Babydream, który od pewnego czasu męczy mnie swoim zapachem i z radością wyrzuciłam go do kosza.
Używam dwóch rodzajów szamponów: leczniczego (obecnie jest to Seboradin z piroctone olamine) i delikatnego (w tej roli od dziś będzie występował Wardi Shan z glinką Beloun), myję nimi włosy na zmianę. Do użytego szamponu dostosowuję też pozostałą część pielęgnacji (odżywki, wcierki, psikadła). Zasada jest jedna: nie podrażniać skóry głowy. Seboradin ma w składzie SLeS, więc staram się unikać stosowania po nim specyfików "mocniejszych" jak odżywka z linalolem (mam taką, a jak!), wcierki z alkoholem (woda brzozowa, Barwa) czy psikacza z melisą (odżywka z e-naturalne do włosów przetłuszczających się). Bezpieczne odżywki to te z BingoSpa i odżywka Joanny, Z apteczki babuni, z proteinami mlecznymi i miodem. Mogę bardziej "poszaleć" z pielęgnacją po tych delikatniejszych szamponach, ponieważ na skórze pozostaje delikatna ochronna warstewka, nieusuwana przez detergenty :)
Odżywka:
Tu skorzystałam z bezpiecznej opcji, choć nieco stuningowanej ;)
Do maski BingoSpa masło shea i 5 alg, (której odlewkę dostałam za pośrednictwem Wiedźmy - dziękuję!) dodałam po 5 kropli hydrolizatu keratyny i protein jedwabiu. Potrzymałam ją na włosach ok. 5 minut i spłukałam. Na koniec jak zwykle spłukałam włosy zimną wodą (ale nie polewałam nią głowy) i pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia.
Efekty?
Oj, są :D
| Jak zwykle włosie średnio się słucha ;) |
Przy okazji uznałam, że mój niezawodny przez wiosnę i lato jedwab z Biovaxa powoduje, że moje włosy zamiast być okiełznane i uporządkowane, stają się jeszcze bardziej naelektryzowane :(
Przeprowadziłam eksperyment i okazuje się, że włosie lubi olej macadamia! Dodatkowo ten olej zapobiegł oblepieniu mojej twarzy przez wściekłe, schowane pod kurtką włosie - chwała mu za to!
Postanowiłam więc stworzyć swoje własne serum olejowe do włosów.
Większą część mieszanki stanowi olej kokosowy i olej (czyli płynne masło) shea (ok. 40%). Do tego dodałam po kilka kropli olejów, podobnych do oleju macadamia, które niegdyś zamówiłam z myślą o zrobieniu serum do skóry głowy (wtedy nie wiedziałam, że kwasy omega-9 mi nie służą), a więc: olej avocado i olej arganowy (około 5% każdego). Do tego dodałam również hydrolizat keratyny i proteiny jedwabiu (po ok. 2,5%). Myślę, że doskonale zadbają o zabezpieczenie włosia :)
I jeszcze na koniec ogłoszenie - zgłaszam się do akcji "Zapuszczanie włosów" zorganizowanej przez frombodytohair z bloga Natural beauty especially for u :)
środa, 30 maja 2012
Pierwsze mycie włosia odżywką BingoSpa z zieloną glinką - relacja
Pewna Wiedźma popełniła wpis o myciu włosów odżywką. Pod jej wpisem pojawił się komentarz (niestety anonimowy), osoby z ŁZS, która była bardzo zainteresowana myciem włosów tym sposobem, ale nie chciała ryzykować podrażnieniami i drapaniem. W pełni ją rozumiem, sama tego unikam. Ale postanowiłam zaryzykować ;)
W roli głównej:
źródło: www.snella.pl
Skład: Aqua, 1 Hexadecanol 1 Octadecanol (Mixture), Ceteareth-20 (and) Cetearyl Alcohol, Stearomidopropyl Dimethyloamine, Illite (green clay), Parfum, Citric Acid, Methyl Paraben, Sodium Benzoate, Ethyl Paraben.
Czyli mamy dwie najważniejsze grupy związków: woski emulgujące i antystatyki, Woski będą emulgować, czyli rozbijać tłuszcze na powierzchni skóry głowy i włosa na małe kropelki, tworząc emulsję, którą łatwo usunąć, przy okazji zmyją też zanieczyszczenia. Antystatyki zneutralizują ładunek powierzchni włosa, zapobiegając ich nieprzyjemnemu elektryzowaniu się. Sama zielona glinka też ma właściwości oczyszczające, a także dezynfekujące, regenerujące i odżywcze.
W wieczór przed myciem nałożyłam na skórę głowy swój samorobiony (z trudem!) tonik z kwasem salicylowym i wyciągiem aloesu i dołożyłam jeszcze żel aloesowy. Oba produkty nieco sklejają włosy, pomyślałam więc, że będzie to też próba skuteczności metody ;)
Podczas mycia jak mantrę powtarzałam sobie, że cały proces mycia jest logiczny i nie ma tam nic, co mogłoby mi zaszkodzić. Nie ma linalolu, maska nałożona na 10 minut na skórę głowy nie zrobiła mi krzywdy, więc będzie dobrze...
No i było :)
Na zmoczone włosy nałożyłam sporą ilość maski i wmasowałam we włosy i skórę głowy, spłukałam i powtórzyłam, tym razem trzymając na włosach maskę nieco dłużej. Po spłukaniu przeprowadziłam "test czystości" - wyszedł pozytywnie, włosie piszczało po przesunięciu palcami po mokrym kosmyku.
Poczekałam aż wyschną i tutaj już coś przestało mi pasować.
Nie, nie pojawiło się swędzenie, krostki czy podrażnienie. Nie udało mi się domyć włosów na czubku głowy. Włosy w tym miejscu były jakby sztywniejsze i nieco lepkie. To może być zasługa mojego niewprawnego jeszcze mycia bądź też zbyt dużej ilości kosmetyków nałożonych na skórę głowy wieczorem.
Umyłam włosy raz jeszcze, tym razem szamponem Babydream. I już mi lepiej :)
Mimo wszystko spodobało mi się mycie włosia odżywką. Mam ochotę jeszcze raz wypróbować tę metodę i dopiero wtedy ocenić, czy to metoda dla mnie. Jak na razie wiem, że krzywdy mi nie robi (a nawet nieco ukoiło skórę głowy, która ostatnio po myciu ma tendencję do swędzenia), muszę tylko nauczyć się obsługiwać maskę ;)
A jak jest z Wami? Myjecie włosy odżywką? Macie jakieś swoje patenty na spłukanie jej całkowicie z włosów? :)
niedziela, 13 maja 2012
Jak zamaskować zapach dziegciu? ;)
Udało mi się, udało mi się, udało, no! :)
Nie żeby zapach dziegciu mi przeszkadzał, nawet się z nim polubiłam, podobnie jak z zapachem mydełka siarkowego, ale dziś, po dwukrotnym myciu szamponem Polytar, zapachu dziegciu niet ;)
A trzeba Wam wiedzieć - jeśli jeszcze nie wiecie - że zapach dziegciu jest dość charakterystyczny, nieco smołowaty, choć niektórym kojarzy się ze "sklepem z butami".
A sposób jest bardzo prosty. Zastrzegam, że to moja pierwsza taka "sztuczka", więc nie wiem, czy można ją zastosować z każdym tego typu kosmetykiem.
O co chodzi?
Dziś postanowiłam nieco odwrócić kolejność kosmetyków nakładanych na włosy i skórę głowy i najpierw nałożyłam na włosie maskę BingoSpa z ponad 40 aktywnymi składnikami.
![]() |
| źródło: wizaż.pl KWC |
Potrzymałam ją na włosach ledwie 15 minut, następnie dokładnie spłukałam.
Potem dwukrotnie umyłam włosy szamponem dziegciowym Polytar, za każdym razem skupiając się bardziej na umyciu skóry głowy niż włosów, za drugim razem zostawiłam pianę na włosach na kilka minut, rozmasowałam skórę głowy i spłukałam najpierw letnią wodą, a potem zimną. Zamknęłam tym samym łuski na włosach, wzmacniając ich ochronny, łuskowy pancerz.
Po wyschnięciu końcówki zabezpieczyłam jedwabiem z Biovaxa. Już żaden kołnierzyk im niestraszny ;)
Nie wiem dokładnie, na jakiej zasadzie to działa. Ale działa :)
Potwierdziła to moja mama, poproszona o powąchanie moich włosów orzekła "Nie pachną dziegciem i dobrze, bo już mnie ten zapach zatykał!". Być może włosy bliżej skóry głowy (i pewnie skóra głowy też) bardziej pachną dziegciem, ale większość zachowała zapach maski. Mnie się ten zapach bardzo podoba, kojarzy mi się z jakimś "burżujskim mydłem" ;)
Czy któraś z Was ma podobne skojarzenia z tym zapachem?
środa, 14 marca 2012
No more bad hair days ;)
Na początek komiks: http://wulffmorgenthaler.com/2011/11/10/
Od dziś nie narzekam na bad hair day ;) Meduza ma dużo gorzej, choć obie borykamy się z problemem zapaszku :D
Dziś zafundowałam włosom kilka przyjemności :)
Po pierwsze: nałożyłam oliwkę Babydream na skórę głowy i na włosy. Zaplotłam włosy w warkocz i zostawiłam na 6 godzin.
![]() |
| Nie ma to jak krzywy, natłuszczony warkocz ;) |
Następnie zmyłam oliwkę szamponem Babydream. Udało mi się to za pierwszym razem i jestem z siebie dumna ;)
Potraktowałam też skórę głowy szamponem dziegciowym Polytar.
Po spłukaniu włosów z szamponu, nałożyłam maskę Bingo Spa, 40 aktywnych składników. Ze względu na parabeny nałożyłam maskę tylko na włosy, na 30 minut. Skorzystałam ze sposobu ręcznikowego i zawinęłam weń lekko wilgotne włosy.
Po 30 minutach spłukałam maskę, włosy były naprawdę miękkie już podczas spłukiwania :)
Teraz znów zawinęłam włosy w ręcznik i czekam aż wyschną :)
Achhh... Jak dobrze :)
PS. Dziś zrobiłam pierwsze swoje zamówienie na DOZie. Zamówiłam sobie powiadomienie via SMS - jak tylko odbiorę zamówienie, zacznę kurację ziołowo-oczyszczającą i w końcu dostanę w swoje łapki olejek z drzewa herbacianego ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)



