wtorek, 4 czerwca 2013

Maski BingoSpa - czy jeszcze ktoś o nich nie słyszał?

W dzisiejszym odcinku przedstawię dwie maski, które przez ponad rok stanowiły większą część mojej pielęgnacji. Stosowałam je zarówno solo jak i z dodatkami, na skórę głowy albo tylko na długość, na 5 minut bądź prawie godzinę pod czepkiem... Przyczyniły się i do dobrych włosowych dni, jak i do kilku niezbyt udanych. Zapraszam do lektury! :)


Obie maski trafiły do mnie w drugiej połowie lutego zeszłego roku (termin przydatności do użycia jeszcze nie minął), kiedy to w ich sklepie internetowym była promocja (chyba walentynkowa) i wszystkie kosmetyki można było zamówić za pół ceny. Do tego wybrałam sobie jeszcze czekoladowe mydło (piękny zapach, ciekawy, brązowy kolor, ale zostawiało brązowe ślady, jeśli wzięło się zbyt dużo i nie udało całego spienić). W międzyczasie, za pośrednictwem Wiedźmy trafiła do mnie maska Masło shea i 5 alg.

Jak widać, dwa razy po 500ml wystarczyło mi na bardzo długo. Obecnie w opakowaniach zostało masek już na 3-4 użycia. Ze wszystkich masek jest bardzo zadowolona. Ale po kolei :)

Kuracja do włosów z ponad 40 aktywnych składników
To chyba moja ulubiona maska - włosy po niej są mięsiste, gładkie i nie elektryzują się. Po kilku jej zastosowaniach zauważyłam mniejsze wypadanie włosów (ale czy to rzeczywiście jej zasługa - nie wiem) i jakby ich wzmocnienie. Nakładałam i na skórę głowy, i na długość włosów.
Z tych trzech ma najbardziej lejącą konsystencję, niemal wodnistą. Podoba mi się jej zapach, kiedyś porównałam go do "burżujskiego mydła", jednak wciąż nie mogę odnaleźć mydła, które spowodowało to skojarzenie ;)

Maska do włosów masło shea i 5 alg
Dostałam odlewkę, ok. 100 ml. Moje włosy bardzo się lubią z masłem shea, bardzo po niej błyszczały i były wyraźnie nawilżone. Podobał mi się jej zapach, taki cukierkowy, "różowy", słodki. Niestety, nie zostawał zbyt długo na włosach.
Ma dużo bardziej zwartą konsystencję, porównywalną z maską z zieloną glinką. Nie stosowałam na skórę głowy.

Maska do włosów z zieloną glinką
Tę maskę chyba najczęściej stosowałam na skórę głowy, bardzo mi się podoba to uczucie po jej zmyciu i umyciu głowy szamponem. Stosowana na długość włosów raz spowodowała u mnie ich obciążenie. Kilka razy próbowałam również myć nią włosy, niestety na dłuższą metę okazało się, że jest zbyt słaba, a moja skóra potrzebuje dokładniejszego umycia.
Ma porównywalną konsystencję do maski z masłem shea, ma również ciekawy zapach, nieco cięższy niż kuracja z 40 aktywnych składników.

Udziwnienia
Mogę śmiało powiedzieć, że dwie maski, widoczne na zdjęciach wypróbowałam już do wszystkiego.
Myłam włosy maską z zieloną glinką - niestety nie sprawdziła się.
Używałam jako bazę do maski z jogurtem i białą glinką, która uwielbiam.
Dodawałam do nich miodu i byłam bardzo zadowolona z efektów
Dodawałam półprodukty: mocznik (ładnie złuszczało). pantenol (łagodził podrażnienia), biosiarkę (również ładnie złuszczało), l-cysteinę (złuszczenie, ukojenie skóry, delikatny wyprost wywijających się końcówek), keratynę i proteiny jedwabiu (wygładzenie włosów).

Jestem z nich bardzo zadowolona i polecam, nawet jeśli się nie sprawdzą solo, mogą być fajną bazą do "tuningu" :)

Macie swoje ulubione maski BingoSpa?
Próbowałyście może innych produktów tej firmy?

24 komentarze:

  1. mi zapach shea i 5 alg nie kojarzył się z cukierkami ;p nie podobał mi się, był zbyt ciężki. za to polubiłam zapach wersji z zieloną glinką, wydawał mi się dużo delikatniejszy ;p chyba mam dziwny węch ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo to z moim nosem jest coś nie tak ;)
      Przykładowo w oleju z pachnotki wyczuwam zapach skórki świeżych orzechów włoskich (skojarzenie z dzieciństwa), a mojemu chłopakowi pachnie on ogórkiem :P

      Usuń
  2. z glinką ghassoul jest genialna! :D u mnie się sprawdzają jak posiedzą sobie dłużej na włosach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się nad nią, ale wybrałam glinkę zieloną :)
      Może następnym razem wezmę Ghassoul :)

      Usuń
  3. Słyszałam o nich masę dobrego, ale nie miałam okazji wypróbować żadnej :(

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam :) u mnie najlepiej sprawdziła się z proteinami kaszmiru i kolagenem :) kupuje ja w Tesco za 7,50 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas w leclerku po 5,40zł. - to nasza miejscowa produkcja;-) Nie wiedziałam o tym i szukałam tych masek w sklepach internetowych. Pewnego dnia na spacerze zapytałam męża co tu robi samochód z logo Bingospa? No przecież tu za ogrodzeniem to produkują. Moja mina? - bezcenna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie zaskoczenie :)
      I zazdroszczę dostępu do produktów :)

      Usuń
  6. Nie miałam żadnej maski z tej serii, ale na pewno kupię.
    Będą dobre do tuningów ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z zieloną glinką pięknie nabłyszczała, ale była za lekka i włosy fruwały dookoła głowy jak pajęczyna. Używam jej do domywania i zmiękczania, zużywam w szalonym tempie.
    Nie wiedziałam którą wybrać teraz - padnie najprawdopodobniej na tę z 40 składnikami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "40tkę" polecam, moje włosy i skóra głowy bardzo się z nią dogadywały :)

      Usuń
  8. niestety nie miałam żadnej maski z bingo ale będę o nich pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ile dodajesz mocznika do pojedynczej porcji maski?
    Bardzo lubię te z masłem shea, to mój przeciętniak-pewniak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej sypię łyżeczkę na dwie łyżeczki maski :)

      Usuń
  10. Fajnie, że 5 alg się sprawdziło.
    pozdrawiam,
    Marta z Krakowa :)

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja nie lubię masek;p włosy mi po nich protestuja...

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam 40 składników, użyłam raz i już jestem zadowolona. Kiedyś pewnie zakupię tą z glinką. A jak na razie muszę kupić gdzieś białą glinkę - do włosów. No koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Używałam drożdzowej - świetna na skórę głowy i do mycia włosów. Dla końców trochę za słaba - nie można jej używać na długość co mycie. Potem miałam kurację Latte Forte - litr zmęczył mnie bardzo :P nadawała się tylko na długość lub przed myciem. Nie miała zapachu mlecznego kallosa nad czym zużywając cały litr ubolewałam :P Następnie w Tesco kupiłam Bingo kaszmir i kolagen i Bingo shea i 5 alg. Kaszmirowa świetna, doproteinowywała (trudne słowo mi wyszło:P) moje włosy, nie obciążała, wygładzała, nadawała sie do mycia. Kupiłam kolejne opakowanie! Bingo z shea pachnie najgorzej ze wszystkich, na skalp się nie nadaje, na długości szału nie robi, nadaje się tylko do tuningu. Nie kupię więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam okazję wypróbowac wersję z glinką, ale nie mogę uwierzyc, że starcza ona na tyle użyc! Mnie po pięciu razach nie zostało już nic! Chyba czas nauczyc się oszczędzac...... Szału nie robiła, ale jest warta swojej ceny:) Będę się czaic na "40" chociazby ze względu na zapach:) Strasznie jestem ciekawa jak może pachniec "burżujskie mydło" ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Uzywałam kiedyś tej maski z glinką zieloną i też próbowałam nią umyć włosy ale sie nie nadaje do tego :)
    Ale za to włosy sa po niej cudownie gładkie i miękkie jak po żadnej innej!

    OdpowiedzUsuń
  16. mnie ostatnio oczarowała maska z glinką ghassoul

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam mnaski Bingo ;-) mam z masłem shea, i chętnie kupiłabym kolejną, ale jakoś nie mogę jej zużyć :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie słyszałam ale zaraz o nich poczytam :)

    OdpowiedzUsuń