wtorek, 27 września 2016

Aniołki Biovaxa | seria Bambus & Avocado + Diamond


Cześć!

Jakiś czas temu w blogosferze i drogeriach pojawiły się zielone wpisy o zielonych kosmetykach przeznaczonych do włosów, którym przyda się intensywna regeneracja. Kosmetyki Biovax z serii Bambus & Avocado kusiły nie tylko eleganckim opakowaniem i obietnicami producenta, ale również składem i perspektywą orzeźwiającego, bambusowego zapachu. Czy warto się skusić?

Po drugiej stronie stoi maleńki słoiczek Biovax Diamond, dość niepozorny, zważywszy na to, jak na sklepowej półce błyszczy się jego kartonowe opakowanie. Kosmetyk z tego słoiczka również ma zapewnić włosom regenerację, ale gdy spojrzeć w skład... Co może zaoferować tak skromne opakowanie? Czy to ta sama "regeneracja", co w przypadku serii Bambus & Avocado?


O zielonej serii Biovaxów dowiedziałam się od Wiedźmy - KLIK! - i jak to bywa zupełnie o nich zapomniałam. Aż któregoś razu zawitałam w drogerii Natura. Akurat była promocja, więc mimo niezbyt pochlebnego wyrazu twarzy mego mężczyzny, do koszyka zapakowałam od razu opakowanie maski i odżywki.

Jeśli chodzi o składy, prezentują się następująco:
Maska
INCI: Aqua Purificata, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Behentrimonium Chloride, Bambusa Arundinacea Root Extract, Bambusa Vulgaris (Leaf/Stem) Extract, Bambusa Vulgaris Shoot Extract, Silica, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Propylene Glycol Dicaprylate / Dicaprate, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, Lactic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, BHT, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Isopropyl Alcohol, CI 42090, CI 19140.

Odżywka BB
INCI: Aqua Purificata, Glycerin, Ricinus Communis Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Sorbitol, Ceteareth-20, Stearamidopropyl Dimethylamine, Quaternium-80, Bambusa Arundinacea Root Extract, Bambusa Vulgaris (Leaf/Stem) Extract, Bambusa Vulgaris Shoot Extract, Silica, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Propylene Glycol Dicaprylate / Dicaprate, Phenoxyethanol, BHT, Parfum, CI 42090, CI 19140, Citric Acid.

Już nawet po pobieżnym przyjrzeniu się składom obu kosmetyków można założyć, że będą się różniły działaniem, choć można je zaklasyfikować jako raczej emolientowe. W masce poza emolientami i wyciągami z różnych części bambusa, znajdziemy substancję poprawiającą zmywanie olei, składniki poprawiające jej rozprowadzanie na włosach i kondycjonery. W masce przeważa olej avocado, z kolei w odżywce dominują olej rycynowy i gliceryna. Olej avocado pojawia się dużo dalej w składzie - dopiero za wyciągami z bambusa. W obu kosmetykach pojawia się również olej słonecznikowy i nawilżający kwas mlekowy.

Różnice w składzie przekładają się na różnice w efektach nawłosowych. Choć maska pachnie pięknie, orzeźwiająco, trawiasto i zielono, to z efektu po użyciu odżywki jestem bardziej zadowolona. Owszem, maska powoduje, że włosy są miękkie, gładkie, dociążone, a w dodatku pięknie pachną, ale to odżywka dużo bardziej poprawia rozczesywanie włosów i wspomaga ich naturalny blask. No i cóż - odżywka jest wydajniejsza i działa błyskawicznie ;)

Olejek do włosów kupiłam jeszcze zanim oczyściłam pojemniczek z maską. Nie chciałam się rozstawać z tym pięknym zapachem, poza tym spodziewałam się po nim podobnego efektu jak po wspomnianych wyżej kosmetykach.

INCI: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Amodimethicone, Phenyl Trimethicone, Bambusa Vulgaris (Leaf/stem) Extract Bambusa Vulgaris Shoot Extract, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Linoleic Acid, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Isopropyl Myristate, Isohexadecane, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Ppg-3 Caprylyl Ether, Parfum, BHT.

Zresztą, sami spójrzcie, skład jest bardzo fajny! Oparty na silikonach z dodatkiem wyciągów z bambusa i wspomagany całą gamą olei (avocado, słonecznikowy, sojowy, krokoszowy) plus witaminy

Jeśli chodzi o jego działanie, to jestem bardzo zadowolona. Nie obciąża włosów, nie zostawia tłustych śladów i mam wrażenie, że końcówki są odpowiednio zabezpieczone. Szkoda tylko, że zapach nie zostaje na włosach tak długo, jak bym tego chciała :)

Okej, to na tyle, jeśli chodzi o zachwyty nad bambusem, teraz pora na coś innego! Spójrzmy na skład Biovax Diamond.

INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Diamond Powder, Magnesium Chloride, Potassium Chloride, Aluminum Chloride, Zinc Chloride, Copper Sulfate, Manganese Chloride, Sodium Chloride, Lysine, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Tin Oxide, C.I. 77891, C.I. 61585, Hexyl cinnamal, Benzyl Salicylate, Limonene, Benzyl Alcohol.

Spójrzmy i zadajmy sobie pytanie "A gdzie ta intensywna regeneracja? Toć to emolienty, henna i jakieś dziwne związki chemiczne!" Ano, można by rzec - cała tablica Mendelejewa ;)

Nie spotkałam się wcześniej z maską do włosów, która miałaby w składzie tyle minerałów, mikroelementów i w dodatku rzeczywiście wpłynęłaby pozytywnie na moją skórę głowy i włosy. Kupiłam ją, choć szukałam "czegoś z keratyną", bo włosy powoli przedawkowywały emolienty. Jednak efekt po użyciu przerósł moje najśmielsze oczekiwania - włosy przestały być gumowate, zyskały nieco sztywności i dużo bardziej się błyszczały. Nawet skóra głowy była ukojona i nie sypało się z niej tyle, co ostatnio. Niestety, maska ma dwie ogromne wady: można ją kupić w pojemniku o pojemności ledwo 125ml i jest bardzo niewydajna. Na moje włosy udało mi się ją nałożyć tylko trzy razy. I dopiero za trzecim razem, opłukując dłonie po nałożeniu maski, zrozumiałam bajer z diamentowym pyłem. On tam rzeczywiście jest i niesamowicie się błyszczy! Niestety, moja skóra głowy nie toleruje nakładania masek po umyciu głowy, więc wcześniej zwyczajnie go zmywałam, nawet nie zauważając. Od tego czasu chodzi za mną jakaś mgiełka, która mogłaby tak "rozświetlić" moje włosiska :) Ktoś coś wie na ten temat? :) 

Macie swoich Biovaksowych ulubieńców? :)

13 komentarzy:

  1. O matko, jak dawno nie pisałaś! Mam tylko odżywkę z tej serii i bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj ponownie :) Czekałam na Twój powrót :)
    Uwielbiam tą maseczkę ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz bardziej kuszą mnie ich produkty :) szczególnie maski!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam wersję perłowa, użyłam z 3-4 razy i mam jeszcze pół xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Wykończyłam jedno opakowanie maski, nowe już czeka na półce, natomiast dzięki twojemu tekstowi czuję ogromną potrzebę, aby sięgnąć po odżywkę :)
    A tak przy okazji mam nadzieję, że twój blog okaże się dla mnie wybawieniem, ponieważ mam objawy podobne do łzs, wizyta u dermatologa dopiero za 1,5 miesiąca... Tak więc czytam i zapisuję nazwy produktów. Jednak mam nadzieję, że to nie to :( I że za te 1,5 miesiąca już wszystko będzie ok.

    OdpowiedzUsuń
  6. Może spróbuj Mythic Oil Shimmerling - chodzi o ten rozświetlający olejek do włosów i ciała z drobinkami :) osobiście jeszcze go nie testowałam, bo mam do zużycia jeszcze olejek Matrixa, ale przymierzam się do tego Lorealowego <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj! a mogę takie pytanie ze swojej własnej prywatnej ciekawości :) sam jestem doktorantem i po prostu jestem ciekawa, czy skończyłaś już studia III stopnia. Oczywiście jeśli nie masz ochoty to nie odpowiadaj. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szukam jakieś maseczki odżywki bez substancji zapachowych czy ktos moze mi pomoc

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej, czy w związku ze stanem skóry głowy próbowałaś kiedyś prądów D'Arsonvala? W internecie jest dużo pozytywnych opinii, również trychologa na blogu anwen, ale żaden znany mi blog w sumie nie wypróbował na sobie. Sam sprzęt również nie jest drogi, zastanawiam się właśnie nad zakupem z powodu wypadających włosów i niedotlenionych cebulek oraz łojotoku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej mam pytanie niedawno zrobił mi się na głowie strupek, którego niestety zdrapuje. Swedzi czasem. Ciągle robi się na nowo. Teraz obok niego zrobił się drugi. Są małe. Co polecasz spróbować na sam początek? Czego używać? Byłabym wdzięczna za odpowiedź

    OdpowiedzUsuń