środa, 27 marca 2013

Rola składników szamponów - na co zwracać uwagę?

Dzisiejsza notka poświęcona będzie - jak łatwo się domyślić - szamponom, jednym z kilku oręży, jakimi możemy się posługiwać w zmaganiach z drożdżakami i ŁZS. A skoro mamy taką możliwość, dobrze byłoby ją wykorzystać, nieprawdaż? I mam nadzieję, że ten wpis przyda się Wam podczas wyboru szamponu dla swojej skóry głowy.



Tak właśnie, wybierając szampon nie kierujmy się swoimi upodobaniami, że ma być w niebieskiej butelce albo w takiej z dzióbkiem... Szampon wybieramy dla skóry głowy i ewentualnie dla włosów. Koniec, kropka.

Co możemy znaleźć w szamponach?

DETERGENTY
W dobie wszechobecnej nagonki na SLS i SLeSy, kiedy uświadomione włosomaniaczki unikają tak mocnych detergentów, ja rzeknę TAK detergentom anionowym, ALE stosowanym z głową. Owszem, delikatne szampony niosą ukojenie naszej wiecznie podrażnionej, podrapanej, swędzącej skórze głowy. Niestety, mogą być zbyt delikatne jeśli chodzi o zmycie drożdżaków z powierzchni skóry. Tutaj do akcji wkraczają siarczany, sodowe (np. Sodium Laureth Sulphate, Sodium Lauryl Sulphate, Sodium Myreth Sulphate) czy amonowe (Ammonium Lauryl Sulphate). Kilka razy raz w tygodniu bądź co drugie mycie (w zależności od nasilenia objawów i osobniczej tolerancji na detergenty z tych mocniejszych) można sięgnąć po szampon delikatniejszy, dzieckowy. Tam powinny się znaleźć detergenty amfoteryczne (np. Cocamidopropyl Betaine), bądź niejonowe (np. Coco Glucoside).
Zauważyłam, że objawy ŁZS często pojawiają się po przejściu na delikatną, uświadomioną pielęgnację. Rezygnujemy z silniejszych szamponów z myślą, że w końcu ulżymy naszej biednej skórze głowy, a tu... Klops. W końcu nic nie przerywa drożdżakom biesiady, a my zastanawiamy się, co się stało, skoro miało być lepiej, a jest dużo gorzej...
EDIT: Nie namawiam do stosowania szamponów z siarczanami zbyt często, szczególnie, że mogą podrażniać. Ale stosowane z umiarem, raz w tygodniu (wcześniej napisałam, że raz w tygodniu delikatniejszy, wybaczcie) w celu dokładniejszego oczyszczenia skóry nie powinny zrobić krzywdy. Ewentualnie, jeśli Wasza skóra nie lubi się ze SLeSem i SLSem, możecie wypróbować szampon z ALS; zauważyłam u siebie, że ALS jest delikatniejszy i tak nie podrażnia :)

O detergentach pisały też:
Czarownicująca: KLIK,
Kaścysko w trzech częściach: JEDEN, DWA, TRZY.

HUMEKTANTY
Uwaga, słówko związane z nawilżaniem skóry głowy. Oznacza związki, które potrafią wiązać wodę (są higroskopijne), a dzięki temu zatrzymują ją w naszym organizmie, dając w efekcie skórę bardziej nawilżoną. Milutko, prawda? Tego trzeba naszej skórze. I tak, i nie, bowiem, humektanty potrafią też tę wodę "oddać", jeśli na zewnątrz będzie zbyt sucho. Równowaga być musi ;)
Czego szukać? Mocznika (Urea), gliceryny (Glicerin), pantenolu (D-panthenol), kwasu hialuronowego (Hialuronic Acid), mleczanów (np. kwas mlekowy, Lactic Acid), ekstraktu z aloesu (Aloe Barbadensis Leaf Juice)...

EMOLIENTY
Kolejna grupa związków mających coś wspólnego z nawilżaniem; te z kolei nawilżają skórę poprzez tworzenie warstewki oleju, zapobiegającej odparowywaniu wody ze skóry, dodatkowo też ją natłuszczają.
W tej grupie poza olejami znajdziemy też woski, silikony (dokładny podział przedstawiła BlondHairCare KLIK), lanolina (Lanolin), lecytyna (Lecithin)...

Mała uwaga na temat parafiny, innych ropopochodnych i wazeliny: tych składników nie cierpię, choć często można je znaleźć np. w kremach przeznaczonych dla skóry suchej i problematycznej...  Dla mnie to jest największe nieporozumienie, bo parafiny nie zniesę, dużo bardziej wolę efekt jaki daje Dimethicone bądź inne oleje. Jeśli komuś służy parafina, niech korzysta, nie będę nikomu zabraniać, sygnalizuję jedynie lukę w rynku, a nuż komuś się przyda taka wiadomość :)

O humektantach, emolientach i proteinach (w szamponach rzadko można znaleźć proteiny, stąd nie wspominam o nich w tym spisie) pisały też:
Czarownicująca: KLIK,
CapelliBelli: KLIK,
I jeszcze ogólnie coś o składnikach kondycjonujących u caravely: KLIK.

OLEJE
Pisałam niedawno o tych, które mają właściwości lecznicze: JEDEN, DWA, TRZY.

SKŁADNIKI PRZECIWGRZYBICZE / PRZECIWŁUPIEŻOWE
Drożdżaki to grzyby, dlatego składniki typowych szamponów przeciwłupieżowych mogą się dla nas okazać skuteczne. Swego czasu bardzo popularny był ketokonazol, teraz na rynek wchodzi cyklopirox, obecny choćby w szamponie Pirolam (cyclopirox olamine). Z innych związków przeciwgrzybiczych: flutrimazol, klotrimazol, bifonazol, mikonazol, climbazol, piroctone olamine, siarczek selenu, pirytionian cynku, crotamiton, kwas undecylowy, itrakonazol.

SKŁADNIKI O DZIAŁANIU KERATOLITYCZNYM
Działanie keratolityczne polega na złuszczaniu nadmiaru naskórka zgromadzonego na skórze głowy, czyli tzw. łuski. W tym celu najlepiej sięgnąć po szampon, zawierający przynajmniej jeden tych składników: kwas salicylowy, mocznik, siarka, rezorcyna, siarczek selenu, siarczek kadmu, kwasy AHA.

WYCIĄGI ZIOŁOWE I ROŚLINNE
Polecane są szczególnie te zioła, które działają przeciwłojotokowo, ściągająco, odkażąjąco i wzmacniają włosy, jak pokrzywa, melisa, szałwia, tatarak, łopian, rumianek, chmiel, mydlnica lekarska, wyciąg z kory wierzby białej, która ma również delikatne działanie keratolityczne. Zioła są cenne również ze względu na ich olejki eteryczne. Pożądane są również ekstrakty roślinne, które będą skórę nawilżać - tutaj najbardziej znany jest aloes.

OLEJKI ETERYCZNE
Poza poprawą wrażeń zapachowych szamponu potrafią "odpędzać" złe drobnoustroje ;)

Znalazłam bardzo fajne opracowanie szamponów i ich składników aktywnych, na dole TEJ strony :)

BARWNIKI
Jak pewnie wszyscy zauważyli, szampon nie musi być brunatną breją, może przybierać różne kolory tęczy, np. zielony, niebieski (Selsun Blue czy niebieskie szampony Pharmaceris), czerwony (większość szamponów z ketokonazolem, również szampon Pharmaceris), żółty, biały czy w końcu przezroczysty. Barwniki w INCI oznaczane są skrótem CI (Color Index) i pięciocyfrowego numeru, np. CI 14700 (czerwony barwnik), CI 19140 (barwnik żółty), CI 42051 (barwnik niebieski). Niektóre mogą podrażniać skórę.

KONSERWANTY
W większości szamponów, których używałam, parabenów (Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben) nie uświadczyłam. Najczęściej są to Methylchloroisothiazolinone i jego pochodne o działaniu przeciwgrzybiczym i przeciwbakteryjnym, fenoksyetanol (Phenoxyethanol), a poza tym kwasy (Sorbic Acid, Citric Acid, Lactic Acid - kwas mlekowy, w wyższym stężeniu jest humektantem).
Ważne są również donory formaldehydu, jak Imidazolidinyl urea (Germall 115), Bronopol, Quaternium 15, German II, DMDM hydantoin. To związki, które (w odpowiednich warunkach) mogą uwalniać formaldehyd, uważany za rakotwórczy; są przepisy dotyczące zawartości formaldehydu w kosmetykach i poza preparatami do higieny jamy ustnej, dozwolone stężenie formaldehydu to 0,2%. Donory formaldehydu mogą podrażniać skórę, szczególnie tę naszą, wrażliwą.

Możecie sobie poczytać o nich też u:
Alechemiczki: KLIK,
Naukowo i nie tylko: KLIK.

SÓL
Sól kuchenna, czyli chlorek sodu (Sodium Chloride), czyli dokładnie to, co znajduje się w naszych solniczkach. Pamiętacie, co się stanie, jeśli przypadkiem na drobne skaleczenie spadnie nam kryształek soli? Piecze, prawda? Nie chciałabym takich atrakcji fundować swojej, czasem podrapanej, skórze głowy, o nie. Dodatkowo sól wysusza skórę, a to też przyjemne nie jest.
Po co dodaje się ją do szamponów? Przeszukując internety znalazłam taki kwiatek "poprawia właściwości reologiczne cieczy". Cóż autor miał na myśli? Ano szampon się gęstszy robi... ;)

Podobne zestawienie, choć tylko składników aktywnych w szamponach robiłam już wcześniej - KLIK - obecnie zmieniło się to, że preparatów dziegciowych (dziegciu węglowego, nie brzozowego) już nie ma...

I jeszcze jedna informacja - jak może ktoś już zauważył, komentować na blogu mogą jedynie zalogowani użytkownicy. Niestety, od pewnego czasu pojawiał mi się w komentarzach spam, powiadomienia czyhały w panelu bloggera i na mojej poczcie... To było strasznie męczące, bo codziennie wpadało przynajmniej z 5 komentarzy, stąd takie ograniczenie. Teraz mam błogi spokój :)
Mam nadzieję, że nikt z moich anonimowych komentatorów nie poczuje się urażony - po prostu nie znalazłam innego sposobu na pozbycie się tego spamu...

Prawdopodobnie nie spotkamy się już przed świętami, więc życzę Wam zdrowych, wesołych, pogodnych i - przede wszystkim - wiosennych świąt :)

20 komentarzy:

  1. Ciekawy post. Choć nie mam takiej skóry, jak Ty, poruszyłaś ciekawe tematy.
    Może powinnam poszukać więcej informacji o suchej skórze i napisać post o takiej, dla odmiany? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli raczej proponujesz, żeby częściej stosować zdzieracze, a rzadziej szampony delikatne?Kurcze, bo ja od momentu kiedy zmieniłam właśnie na odwrotność tego (częściej delikatne, rzadziej zdzieraki) to moja skóra ma się lepiej. Ale myje też codziennie włosy, a wcześniej co 2 dni, więc pewnie to nie bez wpływu było. Jak zwykle Twój wpis kapitalny:)
    Też mi się pojawiają spamy, ale na razie po prostu usuwam.
    Wesołego wiosennego jajka:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle częściej, co z nich nie rezygnować. Tak jak włosomaniaczki oczyszczają włosy, tak my możemy oczyszczać skórę głowy z drożdżakowych paskud :) Byle z umiarem, coby skóry nie zedrzeć (chociaż, może to też dobry pomysł... :P) i nie dopuścić drożdżaków do głosu.
      Ja teraz testuję szampon z ALS i żadnych sensacji nie mam, więc podejrzewam, że skóra moja nie lubi się z siarczanami sodowymi, a amonowe toleruje. Mnie to cieszy, bo i łuski jakoś mniej (się zdziera podczas mycia ^^), i nie swędzi aż tak bardzo. A jeśli masz delikatniejszą skórę (albo to może być związane z przetłuszczaniem), to pewnie częstsze stosowanie zdzieraków może przetłuszczanie wzmagać.

      Usuń
  3. U mnie SLS powoduje wzmożone łuszczenie ;/ Stosowany raz w tygodniu jest w sam raz, porządnie oczyszcza skalp i włosy, ale stosowany częściej mi nie służy. Też jednak nie byłabym za całkowitym zrezygnowaniem z siarczanów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, od czasu do czasu w celu oczyszczenia. A jak często to już cecha osobnicza :)

      Usuń
  4. całkowita rezygnacja z siarczanów w moim przypadku jest niemożliwa, więc mogę wszystko, co napisałaś potwierdzić własnym doświadczeniem:) ewentualnie byłabym w stanie myć głowę samym mydłem, ale wtedy dochodzi problem tzw. świecy, czyli osadu, który do mnie się wyjątkowo lepi i czymś muszę go zmywać. myślę, że każdy powinien słuchać swojej skóry i dostosowywać szampon itp. do niej w pierwszej kolejności.

    odnośnie soli kuchennej, to akurat wczoraj sobie o jej roli w szamponie chwilę rozmyślałam:D faktycznie sprawia ona, że kosmetyk jest mniej lejący i dzięki temu szampon może zawierać mniej detergentów.

    nno i na koniec polecam wspomniany przez Ciebie tatarak - bardzo mi ta roślinka podpasowała i była naprawdę pomocna. jeden z najjaśniejszych punktów mojej przygody z ultra-eko-pielęgnacją:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przydatny post:) a co do spamu to bardzo nie lubię, ale póki co usuwam:/

    OdpowiedzUsuń
  6. A na mnie sól dość dobrze działa, o dziwo.
    I całą masa informacji, ogrom po prostu, trzeba zapisać i przeczytać kilka razy, żeby zapamiętać. Bo kartek na zakupy z ważnymi informacjami nie zabieram- zawsze zostawały w koszyku :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ja używam naturalnych szamponów - Shikakai lub orzechy piorące - i mój skalp je lubi bardziej niż inne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też nienawidzę parafiny, wazeliny i tym podobnego świństwa! To jest jak smar.

    A co do SLS i podobnych, to niestety u mnie tylko takie szampony zmywają łój z głowy. Wszelkie alterry, babydreamy itp. zostawiają mnie z brudnymi włosami w dodatku trudnymi do rozczesania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak mnie tu dawno nie było!

    SCS to też mocny detergent, prawda? A dla mojej skóry głowy Alterry są bardzo delikatne. Niektóre nawet za bardzo, jedna obklejała mi skórę głowy zamiast umyć o.O

    Używałaś Babydream fur Mama? Brakowało mi myjadeł i podrażniłam skórę, myjąc włosy Barwą kilka razy pod rząd :D Użyłam go raz i skóra się ogarnęła! Niesamowite.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie też tu dawno nie było! ;)
    SCS jest zbliżony do SLS, może to kwestia jakichś olejków albo ekstraktów w tej Alterrze?
    Używałam tylko Babydreamu, tego niebieskiego, koił skórę, ale stosowany zbyt często mnie... znudził. I przestał pomagać. Ja muszę mieć różnorodność ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana, a zauważyłaś różnicę między produktami z barwnikami syntetycznymi i mineralnymi (z CI o początkowych numerach 77)? Te drugie nie powinny powodować podrażnień, aczkolwiek nie wiem, czy spotkałam się z produktem, który by tylko je zawierał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuję sobie przypomnieć, ale chyba nie spotkałam szamponu z takimi barwnikami... Minerały to pewnie tylko w kolorówce, a tej nie używam wcale. Niestety, nie pomogę...

      Usuń
    2. Widziałam, że w niektórych kosmetykach są razem barwniki mineralne i syntetyczne, ale przyznaję, że od niedawna w ogóle na to patrzę. Może warto byłoby na nie zwracać uwagę? A co do mnie, to ja i tak stosuję w zasadzie wszystko, bo mam mało wrażliwą skórę głowy (wiem, że to wielkie szczęście :P). A Twoja aktualizacja włosowa- boska. Kocham Twoje włosy :D

      Usuń
    3. Będę się przyglądać barwnikom, jeśli mi się takie trafią. Póki co, zauważyłam, że jeśli w płynie do mycia naczyń mam tylko detergenty i barwniki: CI19040 i CI42090, to muszę zmywać w rękawiczkach...

      Dziękuję :)

      Usuń
  12. "w szamponach rzadko można znaleźć proteiny" - zdziwiłabyś się, jak trudno znaleźć szampon BEZ NICH :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam, żebym miała z tym problem ;)

      Usuń
  13. Dziegieć węglowy ( smoła węglowa ) znajduje sie w składzie maści Cocois . Prócz tego siarka strącona oraz kwas salicylowy. Maść to nie szampon ale jeśli ktoś poszukuje smoły węglowej (ogromny wpływ na walkę z ŁZS ), to w tej maści ją znajdzie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że trudno ją znaleźć w aptekach... A może się mylę? :)

      Usuń