Od dłuższego czasu mam problem z uciążliwym swędzeniem całego ciała. Objawia się ono zwłaszcza wtedy, kiedy gdzieś się kładę, długo o coś opieram albo założę coś bardzo przylegającego do skóry (bielizna też powoduje swędzenie). Zauważyłam też, że głównie skóra na piszczelach jest bardzo przesuszona i się łuszczy. Jak sobie z tym radzić? Pisałam o tym już tutaj - KLIK! - a teraz znalazłam kolejnego pomocnika :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swędzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swędzenie. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 maja 2015
czwartek, 10 kwietnia 2014
Gdy swędzi całe ciało...
Swędzenie nie należy do najprzyjemniejszych odczuć. Pół biedy, jeśli swędzenie zniknie po podrapaniu się. Gorzej, jeśli mimo drapania, ocierania się, szorowania po skórze pazurami, swędzenie nie zniknie. Co wtedy? Mam kilka swoich pewniaków :)
poniedziałek, 20 stycznia 2014
3 sprawdzone sposoby na zmniejszenie swędzenia skóry głowy
Swędzenie skóry, obok łuski i nieprzyjemnego zapachu, jest najbardziej uciążliwym objawem ŁZS - łojotokowego zapalenia skóry. Z moich obserwacji wynika, że zaostrzenie swędzenia zwiastuje rychłe pogorszenie stanu skóry. Podejrzewam też, że na intensywność świądu ma wpływ także ilość łuski na skórze.
Kiedy swędzi, zaczynamy się drapać. Swędzenie jest początkiem podrażnienia skóry, drapiąc się, jeszcze bardziej ją podrażniamy. Na podrażnionej i podrapanej skórze głowy pojawia się dużo więcej łoju, jest to naturalna reakcja skóry - w ten sposób się broni. Zwiększona ilość łoju powoduje, że zwiększa się też populacja drożdżaków, odpowiedzialnych za powstawanie zmian na skórze głowy. Najlepszym rozwiązaniem jest więc zaniechanie drapania, ale jak to zrobić, skoro skóra swędzi...?
Chcę się z Wami podzielić trzema sprawdzonymi sposobami :)
sobota, 20 kwietnia 2013
Aktualizacja stanu skóry, plan pielęgnacji i słowo o swędzeniu
Aktualną sytuację na twarzy mogę streścić w jednym zdaniu: przyszła wiosna, zakwitły pryszcze. Ale to jeszcze nie wszystko. Bo razem z wiosną przyszły pyłki, a to oznacza... Swędzenie. Nie muszę się rozglądać, bo i tak zawsze znajdę jakąś brzozę bądź topolę. Wyczuwam je. Swędzą mnie...
Uwaga, będę się żalić.
sobota, 23 lutego 2013
O moich problemach skórnych
Uwaga, może być długo! :)
O moich problemach ze skórą głowy pisałam wielokrotnie. Tym razem problemy zaczęła sprawiać cała reszta skóry, a więc od ramion zaczynając na stopach kończąc. Objawy to przeraźliwe swędzenie, całego ciała, szczególnie tam, gdzie styka się z ubraniem. Najbardziej dokuczają ramiona, uda i biust... Wykluczam reakcję uczuleniową na proszek do prania, od lat piorę w tym samym. Zresztą na skórze nie ma nawet zaczerwienienia, chyba że się podrapię. Podejrzewam wodę, ponieważ problemy pojawiają się tylko jak jestem w domu, u teściów jakoś problemu nie było, a i mój kochany jak tylko przyjechał, zaraz oblazł ze skóry, wysypało go na twarzy i wspominał coś o grudkach na powiekach... :/
I o ile do tego, że swędzi mnie skóra głowy się już przyzwyczaiłam i potrafię zignorować, to kiedy swędzą uda, ramiona czy biust, jest to dla mnie bardzo krępująca sytuacja. Szczególnie w przypadku biustu, bo nawet się "przypadkiem" nie podrapię, a i nie będę sobie kręcić miskami od stanika, coby się podrapać...
sobota, 11 sierpnia 2012
Dzień bez łuski ^^
Czyli słów kilka o kolejnym środku przeciwgrzybiczym, który zaczęłam wcierać w skórę głowy na początku tego miesiąca. A jest to...
| źródło: doz.pl |
Zdziwieni? :P
To popatrzcie sobie na skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Octylododecanol,
Polisorbate 60, Thymus vulgaris extractum (olejek tymiankowy, antyseptyk), Sorbitan Stearate, Benzyl
Alcohol, Eukalyptus globulus (olejek eukaliptusowy, antyseptyk), Climbazole (składnik przeciwgrzybiczy), Triclosan (składnik przeciwgrzybiczy), Melateuca
alternifolia (olejek z drzewa herbacianego, antyseptyk)
W składzie mamy aż 5 składników aktywnych, w tym aż trzy olejki eteryczne o działaniu antyseptycznym i dwa składniki przeciwgrzybicze. I znów - wąchałam i wąchałam maść, ale kamforowego zapachu olejku z drzewa herbacianego nie czuję. Więcej eukaliptusa i tymianku, zapach jest jak dla mnie przyjemny i świeży. Bardzo delikatnie chłodzi i koi skórę głowy.
Jak to maść - zostawia tłuste smugi na włosach, szczególnie po drugiej aplikacji.
Tym razem trafiłam na pana farmaceutę, który znów dopytywał się, czy ja aby przypadkiem tych drożdżaków nie mam w pochwie. Ano nie, na głowie. "No to jeszcze jest Nizoral". Taaa... Na to bym nie wpadła ;)
"Jak Nizoral nie pomaga, to to jest naprawdę dziwne". Działa, działa. Ale tylko raz. A potem mogę w nim głowę moczyć dwie godziny dziennie i nic z tego.
Efekty?
W czwartek wieczorem umyłam włosy szamponem Pharmaceris z serii H-Purin. Następnego dnia rano wsmarowałam w skórę głowy maść Steper. Siedziałam w pracy coś około dziesięciu godzin, przy włączonej klimatyzacji. I łuski brak.
Wieczorem wtarłam w najbardziej strategiczne punkty skóry głowy - skronie, czubek głowy i potylicę - mój tonik 3w1. Rano znów wsmarowałam w skórę głowy maść i znów poszłam do pracy, tym razem tylko na osiem godzin. Żadnego swędzenia, żadnego drapania - nic! Skóra się regeneruje, zamiast łuski, złażą mi strupki po ostatnim ataku drapania. Podoba mi się ten stan rzeczy bardzo :)
Planuję zużyć swoją tubkę w ciągu miesiąca, ale już wiem, że będę do niej wracać.
Tubka maści to 15g, ma śmieszny, nieco brązowawy kolor, bardzo łatwo się rozsmarowuje i jest bardzo wydajna. Używam swojej tubki już tydzień, a zużyłam jej może 1/4.
Trochę odstraszyła mnie cena, za swoją zapłaciłam 27,49zł, ale widzę, że na DOZie jest już za 19,13zł, więc sporo przepłaciłam :x
Ciekawe, czy i tym razem włosiska zauważalnie urosną ;)
piątek, 27 lipca 2012
Dlaczego nie warto się drapać?
Kolejna automatyczna notka :)
Tym razem krótko i zwięźle na temat konsekwencji drapania.
1. Dlaczego się drapiemy?
Proste - drapiemy się, bo nas swędzi. Ale dlaczego nas swędzi? Ano dlatego, że drożdżaki balują. Drażnią skórę głowy wytwarzanymi metabolitami, przez co skóra wydziela więcej sebum. A drożdżakom w to graj - one żywią się łojem, więc szczęśliwie żyją sobie dalej. A przez to, że mamy na skórze więcej łoju niż zazwyczaj, włosy szybciej się przetłuszczają i pojawiają się płaty nadprogramowego naskórka - łuska.
2. Jak się drapiemy?
Z pozoru dziwne pytanie, ale potrzebne, by uświadomić sobie, jaką krzywdę sami sobie robimy poprzez drapanie. Nie będę się z Wami dzielić technikami drapania, bo nie o to tu chodzi :)
Chodzi o to, że drapiemy się w pewnym celu. Drapiemy się, by usunąć łuskę. A mechaniczne usuwanie łuski to coś, co drożdżaki lubią najbardziej.
3. Dlaczego nie usuwać łuski mechanicznie?
Odpowiem pytaniem - a dlaczego nie zdrapuje się strupów tylko pozwala się im samodzielnie odpaść? Ano po to, żeby - po pierwsze - nie została blizna, a po drugie, żeby nie spowodować kolejnego rozlewu krwi.
I z łuską jest tak samo - mechaniczne zdrapanie powoduje uwolnienie się tego spod niej tego łoju i balujących w nim drożdżaków i rozlanie się na większą powierzchnię skóry.I nie muszę chyba wspominać o tym, że wiąże się to też z pojawieniem się zapaszku...
Uwaga dla osób namiętnie peelingujących swoją skórę głowy - zanim zdrapiecie nadmiar naskórka, nałóżcie jakieś nawilżające-zmiękczające mazidło. Może to być olej (niech się drożdżaki przed eksmisją pławią w luksusach), może też być żel albo maść ze środkiem keratolitycznym, jak np. mocznik czy kwas salicylowy. Potem szorujcie się do woli :)
4. Jakie są skutki drapania?
Poza wspomnianymi przeze mnie już bliznami i rozlewaniem się mazi z drożdżakami na dalsze fragmenty skóry, jest jeszcze jeden aspekt: wypadanie włosów. Nadmiar łoju, jak wiadomo, gromadzi się w mieszkach włosowych. skutecznie blokując dostęp powietrza i "dusząc" cebulki włosów. To jedna z przyczyn wypadania włosów. Drugą - jak się już pewnie domyślacie, jest drapanie. Drapiąc, zrywamy sobie ten nadmiarowy naskórek i przyklejony doń łój, który przecież też oblepia włosy. Dlatego też "ściąganie" czy "wydłubywanie" takich fragmentów łuski kończy się tym, że poza naszą "zdobyczą" wyciągniemy też i włos. Albo kilka. Tak więc - nie radzę...
5. Jak się nie drapać?
Popełniłam kiedyś o tym notkę. Wszystko sprowadza się do tego, by mieć zajęte ręce, a jeśli nie, to pilnować, w jakim miejscu się one znajdują i dlaczego jest to akurat skóra głowy. Sama łapię się na tym, że nawet jeśli moja skóra głowy jest czysta, ręce same szukają zajęcia, przeszukując każdy jej kawałek.
Ostatnio też zauważyłam u siebie takie dziwne napięcie, które opuszcza mnie, jeśli pod paznokciem poczuję krew. Dlatego paznokcie obcinam naprawdę na krótko i staram się mieć pod ręką tonik z kwasem salicylowym, żeby zamiast się zdrapać, łuskę rozmiękczyć. (Wtedy przynajmniej nie mam tak potężnych wyrzutów sumienia jak po zwyczajnym drapaniu "na sucho"...)
Dla namiętnie drapiących skórę głowy wzrokowców - obrazek:
| źródło |
Tak więc dbajcie o swoją skórę głowy, jeśli nie chcecie jej później zdejmować płatami ;)
środa, 21 marca 2012
Nie drap się!
Czy też w wersji mojej mamy: "Nie czochraj się!".

A dla zaawansowanych polecam - Flexagon ;)
| źródło: http://pl.123rf.com |
Drugim, zaraz po łusce, nieprzyjemnym aspektem ŁZS jest swędzenie skóry głowy, spowodowane łuszczeniem się naskórka. Niesamowite swędzenie, szczególnie w miejscach, gdzie zgromadziło się łusek najwięcej. Niestety, drapanie może i przyniesie ulgę, ale zaraz obróci się przeciwko nam. W miejscu rozdrapanych krostek rozwija się stan zapalny, skóra staje się zaczerwieniona, gorąca i... coraz bardziej swędzi.
Poza tym, po rozdrapaniu pojawia się ten charakterystyczny, paskudny zapaszek, zapach łoju i niemytej od dawna głowy. Zignorowany (a da się?) zostaje na poduszce, na pościeli, być może nawet na ubraniach... Nie mówiąc już o wyglądzie włosów, które w owym miejscu natychmiast zalewane są uwolnionym z krostki łojem.
Zniechęceni do drapania?
Najlepszym sposobem na niedrapanie jest zajęcie rąk czym innym. Najtrudniej jest podczas nauki, wtedy ręka sama wędruje w stronę włosów, sama lokalizuje największe paskudy i sama... No właśnie.
Główną zasadą przy niedrapaniu są krótko obcięte paznokcie i zwracanie uwagi na ostre ząbki grzebienia czy szczotki oraz krawędzie ozdób do włosów. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ każdy przedmiot - spinka do włosów, opaska, nawet długopis - ostro zakończony może stać się idealnym drapakiem. A drapać nie wolno! Nie i już.
Pojawia się pytanie: Czym zająć ręce?
Mam na to kilka sposobów :)
Zabawka dla zwierza. Tylko się nie śmiać! To jest idealny i wielofunkcyjny zajmowacz rąk. Można go podrzucać, tarmosić, ściskać, turlać, obracać... No po prostu wszystko. Egzemplarz na zdjęciu to zabawka kupiona w sklepie dziecięcym, prawdopodobnie miał to być brelok. Przez kilka lat leżał nieużywany jako zabawka dla psa, aż w końcu go wypatrzyłam i odkryłam jego cudowne właściwości ;)
Niestety, ponieważ jest to egzemplarz wiekowy, większość gumek straciła już swoją elastyczność i zwyczajnie pękają. Chcąc zaopatrzyć się w nowy, zajrzałam na allegro. Po wielu godzinach poszukiwań, wpisałam najgłupszą nazwę, która przyszła mi do głowy. I znalazłam :P
Zabawka dostępna na allegro po wpisaniu "pompon gumowy" :)
| źródło: www.fionka.pl |
Innym wyjściem jest składanie kartek papieru.
Niestety papier jest surowcem dość nietrwałym, ale mimo to, sprawia mi to radochę. Ostatnio np. złożyłam zakładkę do książek w kształcie serca ;)

Stosuję ją nie tylko w roli zakładki do książek.
A dla zaawansowanych polecam - Flexagon ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
