Zatęskniłam za wakacjami :)
Moje włosie było wtedy niemal bezproblemowe w pielęgnacji. Myłam co drugi dzień, w razie problemów z zapaszkiem smarowałam skórę głowy maścią Clotrimazolum, ewentualnie oliwką Babydream albo olejem kokosowym, co jakiś czas nakładałam odżywkę na długość a czasem i na skórę głowy, najczęściej traktowane były odżywką z silikonami i silikonowym serum z Green Pharmacy. Udało mi się przez wakacje zużyć trzy szampony: dziegciowy z Green Pharmacy, Wardi Shan z glinką Beloun i niebieski Pharmaceris przeciwko łupieżowi tłustemu, oliwkę Babydream i jeszcze kilka mniej istotnych dla włosów kosmetyków. Przy okazji na półeczce z kosmetykami zrobiło się więcej miejsca :)
Włosiska po wakacjach nieco podrosły, niestety zaczynam znajdować rozdwojone końcówki, więc pewnie niedługo pójdę do fryzjera...
Obecnie wyglądają tak: