niedziela, 24 listopada 2013

OrSi, naturalny krzem organiczny, czyli jak polubiłam moje paznokcie

W wakacje rozpoczęłam współpracę ze sklepem Lawendowa Szafa, teraz pora, abym podzieliła się z Wami opinią dotyczącą jednego z produktów, które otrzymałam.

wtorek, 19 listopada 2013

Eksperyment: peeling skóry głowy nieco inaczej ;)

Dawno, dawno temu stwierdziłam, że szampon z peelingiem byłby całkiem fajnym punktem w mojej pielęgnacji. Może byłaby to miła odmiana po peelingu cukrowym? A może alternatywa dla nieco przerażającego w obliczu skaleczeń i zadrapań albo trudnego do spłukania peelingu kawowego? Powinien być delikatniejszy i mieć małe, łatwe do wypłukania z włosów drobinki peelingujące. A może byłby to peeling enzymatyczny?
I tak sobie rozmyślałam, komponując w głowie odpowiednie składniki.

...Aż razu pewnego wzrok mój spoczął na pewnej niepozornej tubce, która od dość dawna gości w mojej łazience.


czwartek, 14 listopada 2013

Wizyta u endokrynologa. "Teraz każdy choruje na tarczycę"

Wszystko zaczęło się od wizyty u dermatologa, żeby zapytać o kilka dolegliwości, a skończyło się skierowaniem na zbadanie morfologii krwi oraz poziomu żelaza i TSH w tejże krwi. A potem potoczyło się błyskawicznie - jak na możliwości NFZ.

Na początku października odwiedziłam dermatologa. Pożaliłam się na wypadanie brwi i rzęs oraz na problemy ze skórą. Mycie się, nieważne czy żelem z SLeS, czy mydłem, czy delikatnym szamponem bez SLeS, powodowało swędzenie. Potworne swędzenie ramion i ud, które ustępowało po wysmarowaniu się grubą warstwą balsamu do ciała. Dermatolog zbył mnie stwierdzeniem, że to pewnie przez zapachy i barwniki, kazał myć się mydłem Biały Jeleń i powinno przejść. Wypisał również skierowanie na badanie krwi, z przykazaniem, że gdyby wyniki były "nie takie", mam się zgłosić. 
Biały Jeleń z moją skórą radzi sobie... średnio. Na szczęście przypomniałam sobie o pewnym specyfiku, który miałam wypróbować do włosów i trafiłam! Teraz, kiedy dopada mnie swędzenie skóry, wchodzę pod prysznic i myję się kremowym olejkiem myjącym dla dzieci na ciemieniuchę Ziajki - jest wspaniały. Ładnie pachnie, delikatnie myje ale ni groma się nie pieni. Nie, i już. Ale i tak jest moim wybawieniem ;)

środa, 6 listopada 2013

Włosowa aktualizacja: listopad

Przez wrzesień i większą część października, moje włosy i skóra głowy sprawowały się dobrze, wystarczyło pielęgnacyjne minimum, żebym nie martwiła się swędzeniem i nadmiernym łuszczeniem. Jak dla mnie, mogłoby tak pozostać. Niestety, moja skóra pod koniec października zapoczątkowała bunt, który jeszcze się zaostrzył...

czwartek, 31 października 2013

Profilaktyka ŁZS

Dzisiejszy wpis sponsoruje literka P: P jak Pielęgnacja, ale też P jak Profilaktyka. Wszyscy wiemy, jak ważna jest pielęgnacja w leczeniu ŁZS i pewnie każdy, kto kiedykolwiek miał styczność z tą chorobą, zastanawiał się, jak to będzie, jak się wreszcie tego uciążliwego paskudztwa pozbędzie. Niestety, ŁZS jako choroba przewlekła wymaga podejmowania pewnych środków nawet wtedy, kiedy na skórze panuje gładkość i nawilżenie. 

sobota, 19 października 2013

Szampon-płukanka z mydlnicy lekarskiej - mój przepis

Obiecałam niedawno przepis na szampon-płukankę z mydlnicy lekarskiej i właśnie się doczekaliście ;)

Moja "przygoda" z leczeniem ŁZS na mojej skórze głowy rozpoczęła się od aptecznego szamponu z mydlnicą lekarską Fitomedu a potem też Herbapolu. I muszę przyznać, że bardzo się z koleżanką mydlnicą polubiłyśmy, trzymała w ryzach moje przetłuszczające włosy (dzięki niej przestałam myć włosy codziennie, a co drugi albo i co trzeci dzień), niestety nie do końca radziła sobie z łuską. 
Minęło kilka lat, a moja uczelnia zorganizowała nam zajęcia z roślin leczniczych, na których poznawaliśmy gatunki roślin o ciekawych zastosowaniach - jedliśmy je, wąchaliśmy, robiliśmy z nich kosmetyki. Na jednych zajęciach pojawiła się moja dawno niewidziana przyjaciółka - mydlnica, w towarzystwie kilku równie ciekawych znajomych :)
Minęły dwa lata i w końcu postanowiłam przepis odświeżyć :)
Porcja na jedno mycie: buteleczka po soczku z BoboFrut: piany było pod sam korek ;)