Są takie zapachy, które dobrze się kojarzą. Są też takie, które potrafią dodać odwagi i pewności siebie. Takie, bez których człowiek czuje się pusty w środku. O tym, jak wielką rolę przypisuję swoim ulubionym zapachom dowiedziałam się dopiero wtedy, kiedy ich zabrakło. Ostatnią kroplę perfum zatrzymałam na naprawdę specjalną okazję - obronę pracy magisterskiej. I kiedy okazało się, że ta ostatnia kropla to za mało, zaczęłam się stresować...
Pierwszy raz poczułam ten zapach na studniówce. Siedziałam obok koleżanki, która miała pięknie ułożone włosy - wyglądały jak kwiat - i przy tym równie kwiatowo, ale rześko pachniała. Nie zapytałam o fryzjera, zapytałam o zapach. Zobaczyłam małą zieloną buteleczkę i zakochałam się. Ale na tym historia chwilowo się urywa...
