niedziela, 8 czerwca 2014

Wizyta u endokrynologa (5): USG tarczycy

Choroby tarczycy to coraz częstszy temat do rozmów wśród moich znajomych, grono osób zaszczyconych tymże problemem coraz bardziej się powiększa. Strzelam, że gdyby zapytać przypadkowo spotkaną na ulicy osobę, miałaby w kręgu znajomych kogoś, kto również ma taki problem...

W środę wybrałam się na długo oczekiwane USG tarczycy. Zaczęło się od wielkiego zaskoczenia ze strony przychodni. Przybytek niedoli czynny jest od 7.30, a gabinet w którym wykonywane jest USG od ósmej. O godzinie ósmej chwytam za klamkę... a tam tłum! Okazało się, sądząc po ilości ludzi, którzy się tam zgromadzili, że gabinet otwarty był równo z otwarciem przychodni. Ustawiłam się w kolejkę, wciągnęłam brzuch i zamknęłam drzwi. W tym samym gabinecie, za pancernymi drzwiami prowadzi się RTG. RTG robi się od ręki w tempie błyskawicznym (szok! to na pewno moja przychodnia?!), zaś na USG "pani siądzie". Pani siadła i czekała aż tłum połamańców zrobi sobie zdjęcia. USG zaczęto wykonywać jak tylko w "poczekalni" pozostali tylko czekający na USG.

Ażeby dostać się do leżanki przy archaicznej aparaturze do USG, należy przejść przez pomieszczenie, w którym stoi sprzęt do RTG. Nic to.
Z panią, która obsługą sprzętu się zajmuje ucięłyśmy sobie pogawędkę o chorobach tarczycy. Z pani obserwacji wynika, że choroby tarczycy są coraz częstsze, szczególnie Hashi. Nawet jej córka na to choruje. Na szczęście, według pani, moja endokrynolog jest specjalistką w tej dziedzinie ;)
Spekulowałyśmy na temat przyczyn chorób tarczycy, trochę o Czarnobylu i jodzie...

No i wisienka na torcie - opis do zdjęcia zrobiony na miejscu, chwilę po zrobieniu badania. Naprawdę nie mogłam uwierzyć, że to ta sama przychodnia, w której kobiety w recepcji potrafią tępo się gapić w dzwoniący telefon albo monitor komputera, kiedy kolejka do okienka ciągnie się aż do wyjścia z przychodni. W ciasnym gabinecie RTG/USG obsługa jest wzorowa! :)
Trochę się bałam USG, głównie dlatego, że większość moich znajomych z problemami tarczycy ma jeszcze takie atrakcje jak guzki bądź ubytki.
Ja i moja tarczycy jesteśmy książkowym obrazem Hashi - tak stwierdziła pani od USG i - mimo wszystko - to mnie ucieszyło. Jesteśmy w całości, ja i moja tarczyca. Leki też coraz lepiej się sprawdzają, bo już mnie nie ciągnie do popołudniowych drzemek, chociaż czasami w pociągu dopada mnie jeszcze senność. 

Ogólny swój stan oceniam na dobry, mimo problemów z bolesnymi podskórnymi gulami na plecach i łuszczeniem skóry na ramionach. ŁZS się nieco wyciszyło, chociaż może to zasługa szamponów z dziegciem. 

No, chyba tyle.

... Przyszedł czerwiec, miesiąc pod wieloma względami dla mnie trudniejszy niż maj, ale liczę na to, że znajdę czas i coś niecoś na blogu skrobnę. Dostałam mailowo kilka tematów na nowe posty i postaram się je przy okazji poruszyć. Tymczasem życzę Wam dużo zdrowia i spokoju.
I sobie też ;)

12 komentarzy:

  1. Ojej, jesteś cała? Gratulacje :))
    Mi już zeżarło 30%, na szczęście nie odbija się to na wynikach i wydaje mi się, że nie miewam okresów złego samopoczucia jak Ty. Zwłaszcza od czasu zmiany diety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :)
      Bardzo się cieszę z mojej całej tarczycy ;)

      Usuń
  2. Ja Tobie również życzę dużo zdrowia:)
    Biorę kilka lat tabletki na niedoczynności, a nadal ciągle chodzę senna. Dziś wstałam o 12 (w końcu niedziela, to tak trzeba ;]),a już o 19 głowa zaczęła mi ciążyć i powieki kleić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ja właśnie ostatnio mało śpię w nocy, czasami dosypiam w dzień. Sześć godzin snu to moje optimum :)

      Usuń
  3. No to trzymaj się!
    I nie martw się!
    Żyję z tym od lat, ale wszystko da się ogarnąć i funkcjonować normalnie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A trzymam się, trzymam :)
      Dieta i wstawanie pół godziny wcześniej niż zwykle - takie tam drobnostki ;)

      Usuń
  4. Ostatnio się dowiedziałam, że triclosan (środek, który znajduje się np. w paście do zębów, płynach do płukania jamy ustnej) ma być wycofany w USA do 2016 czy 2017 w ogóle, ponieważ wpływa na działanie systemu immunologicznego, tarczycy, a także na płodność. Nie mam niestety żadnego źródła, ale może to trochę wyjaśnia, czemu tylu ludzi teraz ma problemy z tarczycą (ale i płodnością). Sprawdzałam pasty w Rossmanie i nie wszystkie mają, także polecam przyjrzeć się składom. Pozdr, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ciekawostka. Trzeba obejrzeć pastę.

      Usuń
  5. Powodzenia! ;) Ja z niedoczynnością całe życie chodzę (wrodzony brak lewego płata) i żyję, Ty też dasz radę :) (A z doświadczenia zawodowego - to nie "boom" Hashi, ludzi nie choruje więcej, tylko diagnostyka jest lepsza, zwłaszcza immunologiczna)

    OdpowiedzUsuń
  6. Łojotokowa głowo mam takie nietypowe pytanie,a mianowicie jak myślisz, gdyby włosy wypadały mi od 2 lat i nie odrastał w ogóle, to czy byłoby widać jakieś przerzedzenia czy to jeszcze za wcześnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że po dwóch latach byłoby już widać prześwity czy przerzedzenia.

      Usuń
  7. Mi endokrynolog powiedział, że moja tarczyca wygląda jak ser z dziurami, ale od 2 lat czuje się o wiele lepiej :)

    OdpowiedzUsuń