sobota, 1 września 2012

Recenzja z lodówki i plany na przyszłość

Nie masz planu na notkę? Zajrzyj do lodówki!
A w lodówce znalazłam ukręcony niegdyś krem z kwasem migdałowym, którego jednak nie używałam jakoś specjalnie systematycznie. Postanowiłam to zmienić i dać mu drugą szansę :)

KLIK
I jak wrażenia?
Ano, pozytywnie :)
Przede wszystkim odkryłam, że podczas stosowania, na samym początku, wystąpił u mnie klasyczny, typowy wysyp. A ja, zamiast przeczekać, krem odstawiłam i zapomniałam. Teraz powrócił do łask, wysyp udało się przeżyć i obecnie jestem bardzo zadowolona z tegoż kremu.

Co do samego kremu - receptura jest trochę niedopracowana, miałam (i nie tylko ja) z nim ten problem, że się wziął i rozwarstwił. Uratowało go mieszadełko, a potem stosowanie się do zasady "Przed użyciem wstrząsnąć". Krem bardzo ładnie pachnie: ja tam wyczuwam różę i zieloną herbatę, ale moje chłopię marudzi, że pachnie jak mydło. Jest tłusty, nadaje się bardziej na noc i właśnie w taki sposób go używam.

Działanie?
A jakże!
Zauważyłam, że moje przebarwienia po trądziku zniknęły, a nowe niespodzianki pojawiają się bardzo sporadycznie, szczególnie przed okresem. Skóra jest gładsza i nawilżona. Pory są zauważalnie zmniejszone, a mój nos przestaje wyglądać jak truskawka :P
Działanie kremu jest wspomagane mydłem Alepp.

W planach mam:
Poza tym utwierdzam się w przekonaniu, że czytanie składów kosmetyków to zło. Kiedyś kupowałam co chciałam, a teraz nagle zaczęłam wszystko analizować i w efekcie nie kupuję nic, a kręcę swoje kosmetyki.
Co ze mnie wyrosło!?

7 komentarzy:

  1. niestety nie mam idealnej cery i ratuuję sie antybiotykami;<
    pozdrawiam,zapraszam!;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też podjęłam walkę z zaskórnikami- stosuję artylerię kwasu LHA z retinolem (czystym,ale w minimalnym stężeniu 0,16%-czyli prawie nic). Od pierwszego użycia było widać efekty-cera zaczyna się stopniowo oczyszczać,na szczęście nie gwałtownie:)

    A co do czytania i kręcenia, to też zadaje sobie to pytanie... Z drugiej strony kosmetyki które mi nie pasują, np detergentowe zmieniam na mydło w płynie(dolewam oleju,wody lub naparu, gliceryna i tadaaam!);)
    Więc w sumie nie mamy się czym przejmować, jesteśmy po prostu praktyczne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja czytam składy raczej na oko, nie znam wszystkich nazw dokładnie. Ale widzę paraben, parfum na 3 miejscu, gdzie ekstrakt z rozy jest daleko w tyle, to wybieram te z lepszymi składami. Do tego mam ułatwienie, że kupuję to co polecają na blogach z dobrym składem to sama nie wczuwam się dokładnie:)
    Nie kupuję testowanych na zwierzętach to połowa sklepu odpada, tylko te z dobrym składem i już się robi 1/4 sklepu. JA się cieszę z tego:) Mniej wydam, bo mniej mnie będzie kusić.

    Chciałabym robić własne kremy ale się boję, łatwo coś pokręcić, dać za dużo i może wyjść źle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja skóra też bardzo lubi kwas migdałowy, do wykurzenia zaskórników używam szmatki z mikrofibry a najlepszy nawilżacz dla mnie to frakcja sojowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też musze sobie cos ukręcić :D

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie nowo ukręcony tonik z kwasem jabłkowym już działa cuda mimo krótkiego stosowania (tydzień), właściwie każdego dnia widzę poprawę. Poza tym krem z kwasem na noc, micel, maseczki glinkowe i algowe i hektolitry nawilżających filtrów.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak bym czytała o sobie (ostatnie wersy o kosmetykach) ale chyba każda tak ma po wsiąknięciu w blogi i fora urodowe;) Ale straszne jest to gdy pomyślę ile lat mimo, że uważałam się za krytyczną i samodzielnie myślącą osobę dawałam się naciągać reklamom, robiłam ogromne błędy w efekcie moje włosy i skóra są w opłakanym stanie i dopiero teraz uczę się na nowo jak je pielęgnować( i daje to efekty;) Internet to jednak skarb;)

    OdpowiedzUsuń