niedziela, 17 lutego 2013

Włosowa aktualizacja: luty i garść nowości :)

Uwaga, uwaga, ja wcale nie zaginęłam! :)
Choć zostałam porwana przez mojego chłopaka w miejsce, gdzie nie było internetu przez prawie dwa tygodnie. W związku z tym obejrzeliśmy sporo filmów, przeczytaliśmy kilka książek, zdarzyło nam się coś wspólnie ugotować, zwiedziliśmy dwa miasta z "naszych" okolic: Kraków (jego) i Toruń (moje "dalsze" sąsiedztwo), a nawet zaliczyliśmy egzamin. No dobra, on zaliczył, ja go odpytywałam :P
Uwielbiam tak spędzony czas :)

Już się wytłumaczyłam z tak długiej nieobecności na blogu, więc teraz chwila dla reporterów:


Włosie podłapało kryzys. Smutne, trochę spuszone - i to dziwne - przy skórze głowy, końcówki wyglądają jak tłuste. Gratis drobna łuseczka, która denerwuje mnie bardziej niż te większe płaty odchodzące z głowy wraz z włosami.
Pewnie dlatego, że dziś odwiozłam moje Kochanie na dworzec, wpakowałam do pociągu, a sama pojechałam w przeciwną stronę. Urok związków na odległość...
Obiecuję, że do kolejnej aktualizacji doprowadzę włosie do stanu używalności :)

Po powrocie do domu czekała na mnie przesyłka od isabeel17 - słoiczek peelingu żurawinowego. Dziękuję Ci bardzo! Przyznam się, że jeszcze go nie testowałam, ale wąchnęłam. Pachnie bardzo ciekawie, a wygląda tak:

Słoiczek ma pojemność 75ml i co ciekawe, został przez listonosza zaanonsowany awizem, z dopiskiem "za duże". Żałuję, że nie widziałam miny mojej mamy, jak odbierała tę "za dużą" przesyłkę :D
Czekam teraz na kolejną przesyłkę, śmiem twierdzić, że ciut większą. Chyba wiem, jaki będzie dopisek na awizo :P

I chyba ostatnia już nowość - zgłosiłam się do współpracy ze sklepem Bioarp.pl. Napisałam do nich jeszcze w styczniu, w chwili jakiejś wyższej pewności siebie i czekałam na odpowiedź. Aż w końcu otrzymałam odpowiedź i zaproszenie do współpracy :) I to w dniu moich urodzin :)
Szkoda, że odczytałam wiadomość dużo później. Liczę jednak na to, że sklep wciąż o mnie pamięta ;)

No, i to będzie na tyle.
Chyba.
Zaległości mailowe ogarnęłam, mam nadzieję. Jak nie, to proszę mnie pogonić ;)
Co tam u Was, moi drodzy, słychać było, jak mnie nie było? ;)

25 komentarzy:

  1. Jakie już długie są!!! :)
    Skoro Toruń, to Twoje "dalsze sąsiedztwo" to skąd jesteś? ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieje ze i scrub dotarl :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to, że listonosz lada dzień się pojawi :)
      A jak nie, to sama się przejdę na pocztę i zapytam.

      Usuń
    2. nie dotarł? Naprawdę? Żałuję, że nie wzięłam z potwierdzeniem nadania. Mam nadzieję, że dotrze, jak nie, to wyślę Ci coś innego.

      Usuń
    3. No niestety, jeszcze nie dostałam :/
      Poczekam do wtorku albo środy i jeśli nic nie dostanę, to pójdę na pocztę. Spokojnie, pewnie przesyłka była "za duża" ;)

      Usuń
    4. tylko cholernie szkoda by było, gdyby poczta zapodziała taki fajny kosmetyk, wrr ;x

      Usuń
    5. wysłałam normalnym listem, więc jak mogłoby być za duże :D Twój listonosz ma dziwne poczucie 'wielkości', hihihi ;)

      Usuń
    6. Znajdę przesyłkę, choćbym miała przekopać cały ich magazyn :)
      Listonosz jest człek przystojny niesamowicie, ale chyba ma jakiś kompleks... ;)

      Usuń
  3. Troszkę faktycznie strączkowate te końcówki, ale ogółem stan włosów przecież jest cudny :) Chyba przez to "spuszenie" widać rosnące bejbeciątka.
    Związek na odległość ma swój naprawdę cudowny urok - te ostatnie minuty wyczekiwania na dworcu będące najbardziej intensywnymi i ta fala radości, gdy wreszcie się kogoś widzi :).
    Owocnej współpracy z Bioarp! Nie mogę doczekać się recenzji kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Masz rację, związek na odległość ma swoje uroki, trochę tylko szkoda, że zobaczymy się przy okazji kolejnego długiego weekendu. Ale i tak nie zamieniłabym go (chłopięcia, nie weekendu) na innego ;)

      Usuń
  4. no w końcu! nie mogłam się doczekać nowego wpisu! codziennie, ba!, kilka razy dziennie klikałam na blog pełna nadziei, by za chwilę się rozczarować, że nie ma nic nowego. a dziś! o! suprajssss! witaj na powrót.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Prawie się zaczerwieniłam ;)

      Usuń
    2. oj, tam, jak to mówią.

      Usuń
  5. ee tam twoje włosy wyglądają jak dla mnie bardzo zdrowo :)
    I podziwiam Cię za związek na odległość, ja jak nie widzę mego życiowego towarzysza dłużej niż dzień to jestem chora :( Od 3 lat najdłużej nie widzieliśmy się niecałe dwa dni a i tak było mega ciężko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. uff, dotarło, kobita w okienku nic nie rzekła, że "za duże", ale poczta chyba chce zmusić nas, by wszystko co listem nie jest nadawać jako paczkę; cieszę się, że dotarło i czekam na recenzję z Bioarpu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochani!
    W listopadzie ubiegłego roku stwiedzono u mnie ŁZS. Byłam załamana. Morze łez, setki szamponów, tysiące przeczytanych forów i brak nadziei na wyjście z czystą głową ale wszystko do czasu.... aż pewnego dnia mój chłopak przyszedł z pracy i mi oznajmił, ze jego mama poleca mi czarna rzepę a dokładniej sok z czarnej rzepy. W pierszej chwili pomysłałam sobie taaaaaaa akurat, na pewno pomoże mi czarna rzepa no krótko mówiąc sceptycznie do tego podchodziłam.

    Słuchajcie dziewczyny z czystym sumieniem, z reka na sercu polecam SOK Z CZARNEJ RZEPY. Mi wyleczył całkowicie łupież i do dzisiaj nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  8. e-tam, dla mnie i tak jesteś posiadaczką jednych z piękniejszych włosów w blogosferze:) a ja w czasie Twojej nieobecności zdecydowałam się założyć bloga:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, gratuluję bloga! ;)
      No i dziękuję za komplement :)

      Usuń
  9. oo jak miło, bo ja (mimo że teraz w wawie)to rodzinnie spod torunia;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Peeling wygląda smakowicie :P Włosy, jak zawsze, piękne (boski masz ten kolor!), pozazdrościć tylko ich ilości :) Gratuluję współpracy z Bioarpem, chętnie poczytam Twoje recenzje :) Ja się ciągle wybieram do sklepu z rosyjskimi kosmetykami na warszawskim Mokotowie, ale coś ciężko mi idzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam serdecznie do wzięcia udziału w akcji: http://ziola-suplementy.blogspot.com/2013/02/zdrowie-w-internecie.html

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja nie bardzo wiem co robić mam łzs i niczym nie mogę nawilżyć skóry ani tłustym kremem z olejkami ani samymi olejami nakładam co noc mleczko alterry bezzapachowe jest naprawdę dobre do twarzy i olejek alterry lub oliwkę babydream od dwóch tygodni i nic niedługo idę do dermatologa skóra mi się cały czas łuszczy czasami jest zaczerwieniona ale nigdy nie mogę odróżnić zaczerwienienia łzs od naczynek(da się to jakoś odróżnić?) nie wiem czy mam teraz skórę odwodnioną czy to skutek łzs i trzeba stosować jakiś specjalny krem lub maść może mogłabyś mi polecić jakąś niedrogą maść lub krem jeśli okaże się że to jednak łzs?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, nie zauważyłam wcześniej tego komentarza! :x
      Isana ma fajny krem do twarzy z mocznikiem, wersja na dzień i na noc, kosztuje 5-8 złotych. Poza tym możesz kremów albo maści poszukać w aptece, np. maści z witaminą A, maść Cocois (dziegciowa, trochę droga, ale warto wypróbować), może żel Cerkogel?
      Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam...

      Usuń
  13. łał te Twe włosiska są tak nawilżone i mięsiste na tym zdjęciu że bym CI je obcięła i wywiozła ze sobą;D:D

    OdpowiedzUsuń