piątek, 6 kwietnia 2012

Kuracja oczyszczająca: Trzeci tydzień

Jak w każdy piątek, tak i dziś podzielę się efektami i obserwacjami z przebiegu kuracji ziołowej - notka o kuracji i ziołach jest dość często czytana, tak więc ułatwię Wam sprawę - [klik].

Zauważyłam dziś rano, że moje rozszerzone pory, szczególnie widoczne pod oczami i na nosie zmniejszają się. Cieszy mnie to, choć nie wiem, czy to zasługa tylko i wyłącznie ziół, czy też może jednak efekty wsparcia kuracji kremem z kwasem migdałowym :)
Na twarzy pojawia się coraz mniej niespodzianek, wszystkie kończą żywot w ten samo sposób - następnego dnia zostaje po nich delikatnie zasuszony strupek i, niestety, przebarwienia... Stąd kremik :)

Skóra głowy również przestała grymasić - oliwka bardzo sprawnie rozprawiła się z zabunkrowanymi pod skórą krostkami i po umyciu włosów więcej się nie pojawiły. Zwycięstwo!

Jedna uwaga: w notce o kuracji pojawiło się takie zdanie:
"Odwar z liści reguluje funkcje żeńskich organów rodnych."
Nie wiem, czy to tylko moje odczucia, czy może tak właśnie wygląda owo regulowanie, ale... Raz, że w wyniku tych "regulacji" przesunął mi się termin TYCH dni. O cztery dni do przodu. Dwa, że w czasie tych czterech dni miałam pełnowymiarowy PMS, z huśtawką nastrojów i ogólnym rozdrażnieniem. Gdybym chciała, mogłabym spojrzeniem wygiąć łyżeczkę w precel. Ale nie chciało mi się. BO NIE.
Tak więc, radzę uważać, bo może być wesoło ;)

Zauważyłam też, że efekt działania ziół pojawił się nawet na plecach :)
Początkowo kilka większych krostek, teraz ładnie się zasuszyły i stan skóry także tam się poprawia.

Żeby jeszcze znormalizowało się to pocenie... :x
No ale - toksyny muszą ciało opuścić, a niestety, innej drogi nie ma.

Mogę za to podrzucić Wam, włosomaniaczkom, ciekawostkę :)
Otóż na podstawie analizy włosów, można ustalić, czy dana osoba miała styczność z narkotykami, czy też nie. Tak - takie toksyny jak heroina odkładają się we włosach. I analizując, w jakiej odległości od skóry głowy znajduje się skupisko toksyn we włosie można ustalić przybliżony okres, w którym osoba miała z narkotykami kontakt.

No, to tyle :)
Wesołych Świąt wszystkim Czytelniczkom życzę! :)

15 komentarzy:

  1. O__________O to o narkotykach jest dla mnie zaskoczeniem.
    Gratuluję takich doskonałych efektów xD kto wie - może sama sie skuszę? xD

    OdpowiedzUsuń
  2. recepturę tej mieszanki już sobie wydrukowałam i na pewno kiedyś jej spróbuję :)

    coś mi się z tymi narkotykami we włosach obiło o uszy, a teraz dowiedziałam się dokładnie o co chodzi

    OdpowiedzUsuń
  3. no i Wesołych Świąt !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki twojej notce od wczoraj również piję te ziółka :) Zobaczymy jaki będzie efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :)
      Będę trzymać kciuki :)
      I nie parz za długo, bo się robią strrrrasznie gorzkie ;)

      Usuń
  5. krem z kwasem migdałowym? pierwsze słyszę, jakiej firmy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem marki Do It Yourself, zamówiony w sklepie Zrób Sobie Krem - http://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/Krem-z-kwasem-migdalowym-50-g/7 o właśnie ten :)

      Usuń
  6. Ej, ja też chcę żeby u mnie wszystko tak szybko działało. A nie się babrze i szału dostaję patrząc w lustro :P

    No nic, czekam dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz... Jak to mówią "Głupi ma zawsze szczęście" :P

      Usuń
  7. Jak się strasznie cieszę, że znalazłam Twojego bloga!

    Ja również jestem szczęśliwą posiadaczką ŁZS - /jak zobaczyłam zdjęcia tych "łusek" na włosach, padłam - to przecież były moje ;P/.

    Opanowałaś to dziadostwo? Aż nie mogę uwierzyć, plątam sie pomiędzy euforią i wątpliwościami, czy to możliwe :P

    Pisz więcej, koniecznie!
    Jak wygląda Twoja pielęgnacja? Jak stosujesz olejki? Czy po maseczkach do wlosów(np. ta Twoja z apteczki babuni) nie masz "wysypu"?

    Jak sprawa z wypadaniem włosów? U mnie to jest masakra po prostu, z samymi łuskami jakoś sobie radzę(choć nie wiem jakim cudem one wciąż się odnawiają), za to przetłuszczanie jest spore(kiedyś miałam normalną skórę głowy, myłam co 3 dni). Wypadanie zaś jest nieustanne i w dużych ilościach, już mam taki odruch, że jak włos wypada oglądam jego cebulkę, czy jest oblepiona taką żółtą kuleczką...

    Nigdy nie stosowałam oliwki salicylowej, ale nie wiem, czy jest sens, skoro te ogniska u mnie są takie hmm, pojedyncze, przy pojedynczych włosach tak jakby.

    Pozdrawiam Cię niesamowicie serdecznie!

    Gosia z Krakowa, czyli łojotokowa głowa nr. 2 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :)

      Na początek może trochę Cię zmartwię, ale nie udało mi się w pełni "obłaskawić" mojego ŁZS, choć mam na niego kilka sposobów :)

      Moja pielęgnacja opiera się na szamponach przeciwłojotokowych - obecnie używam dziegciowego Polytara, ale miewam okresy, w których to nie działa, wtedy mam drugi szampon Zdrój (obiecuję machnąć recenzję po świętach albo może jutro). Ewentualnie coś z biosiarką albo z gatunku tych przeciwłupieżowych.

      Do tego właśnie oliwka, nawet na pojedyncze ogniska - skóra ładnie zmięknie, złuszczy się i w ciągu dnia nie będzie się nic na włosach pojawiać, a przy tym nie będzie swędziało, nie będzie drapania, same przyjemności :)
      Może być nawet tak, że złuszczy się tego tyle, że po myciu zostanie na włosach. Wtedy grzebień o gęstych ząbkach w dłoń i czeszemy - byle nie zahaczać o skórę głowy.
      Zamiast kwasu salicylowego, w oliwce może się znaleźć mocznik albo kwas mlekowy, albo kombinacja tych składników.
      "Moja" łuska wygląda tak, że opuszkami palców wyczuwam zgrubienia, takie jakby rogi, w kilku miejscach, szczególnie na czubku głowy i po bokach. Czasami mają formę grudek, a czasem wręcz ostro zakończonych - no właśnie - rogów.

      Jeśli skończy mi się oliwka, sięgam po oliwki dla dzieci - uwielbiam tę z Babydreama. Nakładam tylko na skórę głowy, na noc, potem zaplatam warkocz i spać :)
      Budzę się z wyglądem ekhem... bezdomnej - tłuste włosy i jeszcze łuska - ale po myciu jest ładnie :)

      Maseczek nie nakładam na skórę głowy. Jedyne co tam sięga, to szampon (najlepiej z tych delikatnych, bez SLS) i oliwka, wszystko inne może mi zrobić kuku.
      Maseczki są głównie po to, by odżywić "podduszone" przez łuskę włosiska, no i zabić niektóre zapachy ;)

      I też mam nawyk oglądania wypadniętych włosów! :)
      Na wypadające włosy mnie pomógł suplement z cynkiem.

      Ale przede wszystkim polecam też wizytę u dermatologa :)
      Każde ŁZS jest inne, i nie zawsze to, co pomaga mnie, pomoże i Tobie.

      Ufff... Się rozpisałam, ale mam nadzieję, że uda mi się pomóc :)

      Usuń
  8. Dziękuję za tak szybką odpowiedź!

    Cynk może rzeczywiście zadziałać, tego jeszcze nie próbowałam ;)
    Teraz łykam Calcium pantothenicum, z polecenia niektórych blogerek, podobno skuteczne oraz Oli Femin(mam suchą skórę na policzkach, tłustą na głowie i muszę przyznać, że ten preparat przynajmniej trochę zadziałał na mnie, a to jest wyjątkowe, jeśli chodzi o mnie ;P).
    Po świętach mam zamiar zaopatrzeć się w te Twoje ziółka, zastanawiam się nad płukanką z łopianu(ostatnie płukanie po myciu głowy). Kiedyś już piłam tego fiołka(czy jakoś tak :P), ale być może za krótko(około 3 tygodni).

    A widzisz, czyli Ty też nie nakładasz maseczek na skórę głowy...u mnie dawało to opłakane efekty. Ale jeśli nakładasz maseczkę do spłukiwania na długość włosów i później spłukujesz to nie zostaje Ci resztka na skórze głowy? Bo u mnie to tak zawsze wygląda i nie wiem, jak to ominąć(a spłukuję włosy baaardzo długo i dokładnie). Może trzeba je nakładać od ucha w dół, czy jakoś tak?

    Jak często nakładasz oliwkę, przed każdym myciem? Ty ją stosujesz tylko w celu złuszczenia i natłuszczenia, prawda? Bo ja tak się zastanawiam, czy nie warto by było dodawać coś do tej tłustej bazy, jakieś witaminy, czy coś w tym stylu, w małych ilościach, żeby ta skóra coś fajego dostała z zewnątrz...

    Ja od kilku dni kombinuję z żelem hialuronowym i olejem jojoba przed każdym myciem(na krótko, może pół godziny- godzinę, bo boję się trzymać olej dłużej) i powiem Ci, że na pewno tych kulek jest mniej, gorzej z wypadaniem, no ale cóż, wierzę, że jak ta przyjemność tłusto-kulkowa się zmniejszy, to i wypadanie jakoś się unormuje.

    Napisz o tym szamponie, może u mnie też zadziała. Dziegciowych się boję, bo już miałam nieudane podejścia. W ogóle u mnie takie szampony stricte przeciwłupieżowe się nie sprawdzają - wyjątkiem są Seboradin(ale tu muszę uważać, bo trochę wysusza i skóra może reagować uwaga, nadmiernym przetłuszczaniem) - oraz Kemon Actyva przeciwłupieżowy do skóry przetłuszczającej się(nie widziałam nigdzie jego recenzji, ale zaryzykowałam i zużyłam już 2 opakowania) - nie podrażniają mnie, zwłaszcza Kemon jest naprawdę spoko.

    Także życzę powodzenia w pielęgnacji, z oliwką może spróbuję, aczkolwiek trochę się jej obawiam ;)

    Czekam na kolejne wpisy!

    Wesołych świąt!

    Gosia z Krakowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosy myję na wanną, głową w dół, tak samo nakładam też maseczki - nie mam później problemów ze zmyciem ich i dostawaniem do skóry głowy. Jeśli mam zamiar dłużej potrzymać na włosach, to delikatnie je zwijam i chowam pod czepek.

      Oliwkę nakładam raz w tygodniu, czasem raz na dwa tygodnie, jeśli nie ma takiej potrzeby. I tak, głównie chodzi o złuszczenie i natłuszczenie skóry. Olej jojoba jest chwalony, ze względu na swoje podobieństwo strukturalne do ludzkiego łoju, ma dzięki temu zdolności regulowania wydzielania łoju. Dodatki do takich oliwek muszą być przede wszystkim rozpuszczalne w olejach (no patrz... :P), więc np. witamina A, D, E i K dobrze się nadadzą :)

      Jeśli nie sprawdzi się olej jojoba, można zawsze spróbować czegoś innego - w końcu trafi się na coś "swojego" :)

      Nie znam żadnego z wymienionych przez Ciebie szamponów, więc niewiele więcej mogę dodać :)

      Usuń
  9. Aaaa co do dermatologów to hmm byłam może u pięciu? Każdy kierował mnie do następnego, bądź lekarza innej specjalizacji(tych odwiedziłam dosłownie niezliczone ilości ;)) Spotkałam jedną kobietę, naprawdę w porządku i powiem szczerze nie pomogła mi, no ale schorzenia dermatologiczne często wymagają metody prób i błędów i sądzę, że jej by się udało mi pomóc, niestety przejmuje ona w innym mieście i nie mam za bardzo czasu do niej jeździć, ale jeżeli ktoś jest z Tarnowa, to polecam.

    Także u mnie odrzucenie tych wszystkich alkoholowych wcierek i mega suplementów od lekarzy dało lepsze efekty niż to ich leczenie-na odwal się(przepraszam za słownictwo).

    Ważne jest również uspokojenie się i nie miotanie się w tym problemie, bo to wcale nie pomoga(wiem z autopsji).

    Polecam spokój, znalezienie swojego sposobu pielęgnacji i czekanie na rezultaty, które mogą przyjść dopiero po kilku miesiącach...

    Gosia z Krakowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alkohol wysusza skórę, a wysuszona skóra bardziej się łuszczy. Odstawienie "wysuszaczy" i przestawienie się na nawilżanie zwykle skutkuje poprawą :)

      Pod ostatnim akapitem Twojego komentarza mogę się podpisać rękoma i nogami :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń