sobota, 19 października 2013

Szampon-płukanka z mydlnicy lekarskiej - mój przepis

Obiecałam niedawno przepis na szampon-płukankę z mydlnicy lekarskiej i właśnie się doczekaliście ;)

Moja "przygoda" z leczeniem ŁZS na mojej skórze głowy rozpoczęła się od aptecznego szamponu z mydlnicą lekarską Fitomedu a potem też Herbapolu. I muszę przyznać, że bardzo się z koleżanką mydlnicą polubiłyśmy, trzymała w ryzach moje przetłuszczające włosy (dzięki niej przestałam myć włosy codziennie, a co drugi albo i co trzeci dzień), niestety nie do końca radziła sobie z łuską. 
Minęło kilka lat, a moja uczelnia zorganizowała nam zajęcia z roślin leczniczych, na których poznawaliśmy gatunki roślin o ciekawych zastosowaniach - jedliśmy je, wąchaliśmy, robiliśmy z nich kosmetyki. Na jednych zajęciach pojawiła się moja dawno niewidziana przyjaciółka - mydlnica, w towarzystwie kilku równie ciekawych znajomych :)
Minęły dwa lata i w końcu postanowiłam przepis odświeżyć :)
Porcja na jedno mycie: buteleczka po soczku z BoboFrut: piany było pod sam korek ;)
Szampon-płukanka z mydlnicy lekarskiej
1. Wlać do garnka dwie szklanki letniej wody i wsypać dwie łyżki stołowe korzenia mydlnicy.
2. Zagotować pod przykryciem na małym ogniu.
Uwaga - rozgrzewany wywar z mydlnicy pieni się. A jak się zagotuje, to pieni się bardzo!
Zapach mydlnicy odbierany jest różnie od zapachu mokrej ścierki do zapachu orzechów. Zauważyłam, że dużo rzeczy pachnie mi orzechami...
3. Do zagotowanej mydlnicy dodać dwie łyżki stołowe szyszek chmielu i zamieszać.
4. Zostawić wywar do ostudzenia.
(5. Zgodnie z przepisem z opakowania korzenia mydlnicy powinno się uzupełnić wodą do początkowej objętości, ale wtedy szampon-płukanka będzie mniej skoncentrowana. Ja ten punkt ominęłam.)
6. Przelać mieszankę przez sitko do innego garnka albo butelki.


Tu w zasadzie przepis mógłby się skończyć, ale ja zawędrowałam do pokoju i poszukałam jeszcze półproduktów, którymi mogłabym polepszyć działanie szamponu. I do ostudzonej już mieszanki dodałam:
~10 ml P-4C, bo tak sobie stał i marniał nieużywany, a pamiętam, że byłam zadowolona z przemywania skóry głowy płynem micelarnym z nim w składzie,
~2,5 ml ekstraktu z kory wierzby białej, bo dobrze wpływa na moją skórę głowy, a dawno jej nie używałam,
~2 ml DHA-BA, w celu zakonserwowania mieszanki,
oraz kilka kropli olejku eukaliptusowego, choć w zasadzie może to być każdy inny olejek eteryczny, ja akurat lubię zapach eukaliptusa i jego odświeżające działanie. Kiedy po raz pierwszy robiłam ten szampon na zajęciach, pani doktor dodawała olejku z tataraku, który - ponoć - jest całkiem niezłym afrodyzjakiem.

Uwaga: Szamponu wystarczy na trzy-cztery użycia. Swój szampon przelałam do dużej butelki, zatkałam korkiem (polecam butelki po piwie Grolsch) i ustawiłam w chłodnym i zaciemnionym miejscu. Jednak polecam lodówkę, wtedy można nawet zrezygnować z konserwowania.


Jak używać?
Przede wszystkim warto pamiętać o tym, co już napisałam wyżej: tylko ogrzany wywar z mydlnicy się pieni. Dlatego przed użyciem należy wstawić butelkę z szamponem do garnka z ciepłą wodą, i poczekać aż wstrząsany zacznie się pienić.
Jak pewnie wiecie, ja myję włosy dwa razy. W przypadku tego szamponu stworzyłam sobie najpierw spore ilości piany, którą wmasowałam w skórę głowy i po chwili spłukałam. Następnie resztę piany i wywaru potraktowałam jak płukankę i po prostu wylałam na włosy. Nie spłukiwałam już więcej, tylko odcisnęłam włosy w ręcznik i wtarłam w nie dwie krople serum z Green Pharmacy. 

Efekty?
Włosie było potargane, bo położyłam się spać jeszcze z wilgotnymi włosami związanymi w kucyk. Jednak to, co najważniejsze: po umyciu szamponem-płukanką z mydlnicy włosy były świeże i czyste przez ponad dwa dni. Byłam zdziwiona, bo szamponowi udało się usunąć nieco łuski z głowy, głównie takie drobniejsze płatki, na większe jest zbyt słaby. Nie zauważyłam swędzenia, włosy pachniały eukaliptusem ;)
Miałam trudności z rozczesaniem włosów, ale myślę, że dodatek keratyny albo jedwabiu powinien zlikwidować ten problem.

Przypomnę jeszcze zdjęcie "po":
Kto ma odwagę wypróbować przepis? ;)

EDIT - po drugim myciu:
Lepiej uważać, żeby szampon nie dostał się do oczu, szczególnie jeśli dodaliśmy do niego olejek eteryczny - może szczypać.
Wcześniej o tym nie pomyślałam, ale szampon ma raczej ciemną barwę, w dodatku ekstrakt z kory brzozy również - blondynki, lepiej uważać.
Do dzisiejszej porcji dodałam 10 kropli hydrolizowanej keratyny i 20 kropli jedwabiu, włosie bardzo dobrze się rozczesywało po myciu. Warto też rozczesać włosy przed myciem.
Dodatek P-4C powoduje, że szampon pieni się sam z siebie, nie trzeba go podgrzewać.

12 komentarzy:

  1. Ojjj, chyba nie będę aż tak podważna!:D Ale włosy piękne!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego bać!
      Najwyżej będzie trochę piany w kuchni ;)

      Usuń
  2. U mnie niestety jakbym nie kombinowała takie "mycie" nie sprawdziło się. Zostanę przy sprawdzonym myciu odżywką i szamponem :) Nie mam ŁZS, ale wytwarzam sebum za 3 osoby i saponiny tylko je rozmazują.

    OdpowiedzUsuń
  3. Za to ja będę odważna i wypróbuję na pewno :) mam mydlnicę i miałam zamiar użyć ją właśnie na włosy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chcę i wypróbuję, bo moje ŁZS się znowu diabła odezwało!
    Przypomniałam sobie, ze kiedyś Pirolam stosowałaś i nabyłam, ale dopiero dwa razy użyłam. Jest kapeczkę lepiej, ale muszę pilnować się, żeby mi znowu jakieś zapalenie nie wlazło jak kiedyś. Nie wiem czy kozieradką się nie załatwiłam teraz trochę.

    OdpowiedzUsuń
  5. ładne masz włosy...
    ja też mam ŁZS głowy.
    szamponu nie chce mi się robić, ale jaki mam kupić z mydelnicy dokładnie, jakiś link może? z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspominałam na początku posta o szamponach z mydlnicy Fitomedu i Herbapolu.
      Wystarczy wklepać w google albo szukajkę na DOZie: Fitomed mydlnica albo poszukać szamponów Herbapolu: do włosów tłustych i suchych.
      Powinny być łatwo dostępne w aptekach, z samym korzeniem mydlnicy jest niestety trochę trudniej.

      Usuń
  6. Hej, ja tak trochę nie na temat. Czy możesz mi polecić jakieś domowe środki na łupież ? Podejrzewam suchą odmianę. Już nie wiem, co robić,a nie bardzo chcę katować włosy leczniczymi szamponami. Chce najpierw spróbować czegoś naturalnego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim należy nawilżyć skórę głowy, a więc: żel aloesowy, cerkogel 10%, mocznik w niższych stężeniach, panthenol, gliceryna, olej kokosowy, olej lniany i inne :)

      Usuń
  7. Zmien nazwe bloga, z taka nazwa do wsze czasy bedziesz walczyc z lojotokiem.
    Straszna ta nazwa.

    OdpowiedzUsuń