środa, 6 listopada 2013

Włosowa aktualizacja: listopad

Przez wrzesień i większą część października, moje włosy i skóra głowy sprawowały się dobrze, wystarczyło pielęgnacyjne minimum, żebym nie martwiła się swędzeniem i nadmiernym łuszczeniem. Jak dla mnie, mogłoby tak pozostać. Niestety, moja skóra pod koniec października zapoczątkowała bunt, który jeszcze się zaostrzył...

Stosuję obecnie na zmianę szampon NaturVital do włosów przetłuszczających się i wypadających oraz neutralny szampon do skóry wrażliwej Natura Siberica. Do tego od czasu do czasu odżywka albo maska, krótki peeling cukrowy i obowiązkowo serum na końcówki Green Pharmacy, które dla mnie pachnie obłędnie! Gdyby ktoś kiedyś wpadł na pomysł zrobienia gumy do żucia o smaku aloesu, to właśnie tak powinna ona pachnieć - słodko i aloesowo ;)
Ktoś zauważył czego zabrakło w mojej pielęgnacji? Ano środka przeciwgrzybiczego! Myślałam, że SLeS załatwi sprawę, ale tak się nie stało. Wobec czego przez ostatnie dwa tygodnie sumiennie smaruję się maścią Clotrimazolum. Wygląda jednak na to, że moja skóra głowy się do niej przyzwyczaiła i trzeba będzie poszukać jej zastępcy. Myślę nad maścią Terbilum, którą już kiedyś stosowałam i byłam zadowolona. W dodatku zauważyłam, że jest tańsza. Myślę również nad kupieniem w końcu Cerkogelu, w końcu polecam go tylu osobom, ze względu na jego skład i działanie, a sama jeszcze nie wypróbowałam. Czas to zmienić!

Obecna kondycja mojej skóry nie zachwyca. Dłonie mam suche i szorstkie mimo spania w rękawiczkach i smarowaniu ich na noc grubą warstwą kremu do rąk bądź balsamu do ciała. W dodatku niemal przy każdym paznokciu sterczy mi sucha skórka. Z resztą ciała jest nie lepiej, mimo smarowania balsamem Isana z masłem shea i kakao, która pachnie jak budyń czekoladowy. Dzięki rękawiczkom nie drapię się po głowie w czasie snu (a patrząc na moją skórę rano podejrzewam, że mi się to dość często ostatnio zdarza), a dłonie - przynajmniej w teorii - się regenerują.
Aha, skończył mi się tonik z kwasem mlekowym by Lorri, zrobiłam sobie tydzień przerwy, co skóra przyjęła z entuzjazmem, ale już jutro zrobię sobie nowy. Olejek eukaliptusowy w toniku robi równie dobrą robotę, co kwasior ;)

Tyle krótkiego podsumowania, pora na zdjęcie włosia :)


PS. Uprzejmie proszę wszystkich zaglądających tutaj, żeby w razie potrzeby zapytywali blogową szukajkę a dopiero potem mnie. Mam sporo zamieszania w związku ze studiami i mogę długo nie odpisywać na Wasze maile. Jak tylko wszystko się uspokoi, mam zamiar bardziej przyłożyć się do blogowania :)

Jak tam Wasze włosiska? Czy tylko moje mają okres buntu? ;)

30 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Trzymają klasę, mimo że na skórze głowy koszmar...

      Usuń
    2. Chciałam właśnie pytać czy kojarzysz bez senność, bo moim zdaniem macie bardzo podobne włosy z wyglądu. :)

      Usuń
  2. Potwierdzam, włosy trzymają klasę :) Życzę pomyślnego wyjścia ze studenckich zawirowań, znam ten ból ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Przy pomyślnych wiatrach, zawirowania skończą się pod koniec roku. Kalendarzowego - mam nadzieję :P

      Usuń
  3. Ja też potwierdzam.]

    W ogóle masz takie lśniące, zdrowe włosy... Moje suchary łamiące się od byle czego wydają mi się marnością, gdy widzę takie zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dobrą lampę błyskową w aparacie, to wszystko jej zasługa. I silikonów na włosach, ładnie odbijają światło ;)

      Usuń
  4. Moje włosy też się trochę buntują, bo niestety koniec z pracą w domu, tylko trzeba codziennie rano wyjść i co za tym idzie - umyć włosy i je wysuszyć, bo jesienią i zimą moje włosy schną strasznie powoli...A suszarki moje włosy i skóra głowy bardzo nie lubią :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja włosy najczęściej myję wieczorem, jak już wrócę do domu. Nie suszę, bo i tak musiałabym suszarką machać przynajmniej z 10 minut, więc suchość skóry gwarantowana. Łączę się w bólu :(

      Usuń
  5. O rety, jak dawno mnie u Ciebie nie było! Ale widzę, że włosiska piękne, jak zawsze. A nawet wczoraj gdzieś rzuciły mi się w oczy słowa "działanie przeciwgrzybiczne", ale gdzie to było i w związku z czym? A miałam pytać, czy próbowałaś tego czegoś. Ech, gdzie podziała się moja pamięć absolutna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosiska dziękują ;)
      Znalazłam sklep w Olsztynie z indyjskimi i nie tylko kosmetykami i kupiłam maskę w proszku. Jestem ciekawa efektów, bo pani zachwalała, że nawilża, odgrzybia i wzmacnia włosy :)
      Jak sobie przypomnisz to pytaj :)

      Usuń
    2. Chyba wiem, to było w podręczniku do biologii. Tak czuję. A kory wierzby próbowałaś?

      Usuń
    3. Sklep w Olsztynie? Błagam, napisz, GDZIE?! :o Tyle czasu szukałam i nie mogłam znaleźć sklepu, który by mnie zadowolił, a tu taka niespodzianka, i w dodatku tylko (a moze aż) 50 km ode mnie :D

      Usuń
    4. Kory wierzby próbowałam, jest dobra, ale jak wszystko - do czasu. Podręczniki czasem się przydają ;)
      Anonimowy - w Olsztynie sklep jest na Limanowskiego 10/12, nazywa się Rita Sklep i ma wielki szyld z napisem o kosmetykach bez SLeS, a znalazłam go u BlondHairCare - TUTAJ, może znajdziesz coś jeszcze w swojej okolicy ;)

      Usuń
    5. Dziekuje bardzo za odpowiedz! :) Do sklepu sie przejde, jak bede w Olsztynie i znajde chwile wolnego czasu, bo nie ma to jak ''pomacac'' kosmetyk przed zakupem :D

      Usuń
  6. piękne <3

    moje włosy i skóra są ostatnio bardzo posłuszne i mam nadzieję, że ten stan jeszcze trochę potrwa;) niestety kończą mi się powoli używane ostatnio przeze mnie kosmetyki, którym zawdzięczam obecną sytuację i obawiam się, jaka będzie reakcja na zmianę. w każdym razie w końcu trafiłam na duet (szampon + odżywka) idealny i póki co się tym cieszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pochwalisz się, co to jest? ;)

      Usuń
    2. bananowy duet z the body shop, który udało mi się dorwać w promocji i do którego podchodziłam z wielką rezerwą, a okazał się być moim hitem:) abstrahując od pięknych opakowań, zniewalających zapachów, to pierwszy raz w życiu mogę powiedzieć, że jestem w 100 % zadowolona z jakiejś odżywki. w ostatnim czasie przetestowałam prawie całą serię garniera ultra doux, została mi tylko jedna, z olejkiem arganowym chyba i o żadnej nie mam pozytywnego zdania, tak samo z joanną naturią... nno i co najważniejsze, nie panikuję, kiedy ta odżywka dotknie skóry, co w przypadku wielu innych zawsze mnie martwi;)

      Usuń
  7. Moje kłaki też się buntują. Ogłosiły strajk i powoli opuszczają teren. Ale mam na nie panaceum :) drozdże + siemie. Ja im się pobuntuję:)

    a włoski masz piękne!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. włosy jak marzenie! błysk normalnie aż wali po oczach:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne włosy:) Też smaruję dłonie tłustym kremem na noc i zakładam rękawiczki, w ciągu dnia używam kremu, a i tak są suche :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ładne włosy:)
    Ostatnio czytałam o olejach i niektóre z nich mają bardzo dobre właściwości, np Konopny(łagodzi świąd), Tamanu(przeciwbakteryjny, przeciwwirusowy, przeciwgrzybiczny..) podobnie z Czarnuszki siewnej. Ja miałam tylko konopny faktycznie mniej swedzi głowa, ale ja miałam małe problemy w porównaniu z tym.
    Może akurat coś Ci sie przyda:) Trzymaj się i powodzenia:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat konopny i z czarnuszki mam zamiar niedługo wypróbować, więc dziękuję za przypomnienie ;)
      Dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń
  11. ja moje przestalam nadmiernie pielegnowac i kombinowac z szamponami bo moja skora zaczela sie buntowac. izywam szamponu clear meskiego - bardzo zlagodzil mi podraznienie skory. Gdy raz podkradlam tacie tak nie moge teraz przestac go uzywac :D. do tego balsam baikal do wlosow i tyle a moje wlosy wygladaja lepiej niz jak bawilam sie z olejami, testowaniem szamponow, odzywek...

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć! Ja chciałam podziękować Ci- Łojotokowa Głowo, bo dzięki Tobie poradziłam sobie z ŁZS na głowie. Krótki opis: Od kilku lat mam te przypadłość, leczenie było długie, ale skuteczne. Bardziej dokuczał mi łupież na twarzy, a nie na głowie. Miałam przerwę, z minimalnymi nawrotami, około 2 lata. Jednak około 1,5 miesiąca temu łuska przybyła, włosy wylatywały garściami, a jedyny szampon w posiadaniu to Head&Shoulders. Dodam, że dbam o włosy, stosuje naturalne odżywki,maski i nie farbuję. Dotychczas, przez kilka lat, ten H&S wystarczał. Teraz na półce goszczą: szampon Babydream, Zdrój- pełen wypas! :), Ziaja Biosulfo oraz oliwka Salicylol i Hipp.Wszystko za Twoim przykładem :) Myje włosy naprzemiennie tymi szamponami,a raz w tygodniu Nizoral- u mnie sprawdza się doskonale no i olejowanie. Po miesiącu już nie mam ŁZS :D Dzięki za tego bloga i kupę informacji! Przyjemnie się czyta i robi notatki. Serdeczne dzięki! Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, to jest dla mnie ogromna motywacja, czytać takie komentarze jak Twoje :)
      Pozdrawiam imienniczkę ;)

      Usuń
  13. Hey, dobrze, że tutaj trafiłam. Od ok.8 lat mam problem z włosami. Kiedyś były piękne, gęste, błyszczące. Nagle zaczęło się `coś` dziać. Wszystko postępowało stopniowo albo falami, ale z włosów nie został ślad. Lekarze zbagatelizowali sprawę w momencie, w którym chciałam przeciwdziałać problemowi. Później życie tak się potoczyło, że trochę zapomniałam o sobie, bo musiałam skupić się na kimś bliskim. Od pół roku próbuję dowiedzieć się co mi dolega. Ogólnie jestem zdrowa jak koń. Nie choruję, staram się zdrowo odżywiać, biegam. Póki co dermatolog obstawia u mnie ŁZS głowy (przerzedzenie, osłabienie włosów) plus łysienie androgenowe (przerzedzenie na czubku głowy). Niestety badania raczej muszę robić we własnym zakresie a nie stać mnie na wszystkie, więc moje działanie będzie dłuuuugo trwało. Powoli mam już dosyć. Włosy przy skórze wyglądają okropnie, widać czaszkę, nie wiem jak się czesać, jaką nosić fryzurę. Znalazłam u Ciebie kilka przydatnych porad, które- mam nadzieję- okażą się pomocne.
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę trzymać za Ciebie kciuki :)
      Dasz radę!

      Usuń
  14. Trzymanie kciuków zawsze się przyda;) Dzisiaj właśnie dowiedziałam się, że jednak łysienie androgenowe. W razie czego jeszcze hormony tarczycy i kilka innych małych badań, ale nie trzeba być geniuszem, żeby to zdiagnozować. Po kilku latach systematycznego tracenia włosów przynajmniej wiem, dlaczego to się dzieje i jakim cudem widzę własną czaszkę. Powodzenia w walce z Twoją przypadłością:)
    Edyta

    OdpowiedzUsuń