wtorek, 1 lipca 2014

Zapach kobiety

Są takie zapachy, które dobrze się kojarzą. Są też takie, które potrafią dodać odwagi i pewności siebie. Takie, bez których człowiek czuje się pusty w środku. O tym, jak wielką rolę przypisuję swoim ulubionym zapachom dowiedziałam się dopiero wtedy, kiedy ich zabrakło. Ostatnią kroplę perfum zatrzymałam na naprawdę specjalną okazję - obronę pracy magisterskiej. I kiedy okazało się, że ta ostatnia kropla to za mało, zaczęłam się stresować...

Pierwszy raz poczułam ten zapach na studniówce. Siedziałam obok koleżanki, która miała pięknie ułożone włosy - wyglądały jak kwiat - i przy tym równie kwiatowo, ale rześko pachniała. Nie zapytałam o fryzjera, zapytałam o zapach. Zobaczyłam małą zieloną buteleczkę i zakochałam się. Ale na tym historia chwilowo się urywa...




... Na prawie dwa lata, kiedy to - sama nie wiem dlaczego - przypomniał mi się ten rześko-kwiatowy zapach. Pokazałam chłopakowi buteleczkę, podałam nazwę, wspomniałam studniówkę. I po jakimś czasie perfumy dostałam w prezencie :)

I od tamtej pory perfumy towarzyszą mi w każdej ważnej uroczystości, kiedy potrzebuję pewności siebie albo chcę poprawić sobie humor. Długo utrzymuje się na skórze, ale nie jest specjalnie nachalny. Dość oczywiste jest też to, że używam ich przed spotkaniem z chłopakiem, prawda? 
Bardzo trudno było mi zużyć buteleczkę 30ml, ale w końcu udało się. Ostatnią kroplę wydarłam z nich w dniu swojej obrony. Od tamtej pory czegoś było mi brak. Uczucie bardzo podobne do tego, kiedy zapomnisz zegarka, a nosisz go codziennie. Niewygoda.
Niedawno (wczoraj) była nasza rocznica. Zgadnijcie, jaki prezent dostałam? ;)
(Buteleczkę 50ml ^^)


Kiedy nie używam perfum, a chcę pachnieć, sięgam po mgiełki zapachowe. Upodobałam sobie szczególnie dwie z Avonu - cytrynę z bazylią (na zdjęciach) oraz fiołek z liczi. Lubię takie właśnie lekkie, rześkie, owocowo-cytrusowe zapachy.

Zielona buteleczka to C-THRU Emerald Shine:
Nuta głowy: jeżyna, czerwona porzeczka, lilia wodna
Nuta serca: fiołek, róża, lilia
Buta bazy: drzewo cedrowe, białe piżmo, drzewo sandałowe 

A Wy? Macie swoje ulubione perfumy? Może podzielicie się jakimiś ciekawymi zapachami? :)

9 komentarzy:

  1. Ten zielony C thru jest ulubionym zapachem moim i mojego narzeczonego. Kojarzy nam się z pierwszymi randkami. Nie używam go za często, bo lubię zmiany, ale co jakiś czas wracam do niego z sentymentem. Narzeczony jak go poczuje, to często mówi: Ooo, tak pachniał misio, który mi dałaś, i książeczka :D hehe. Ja też pamiętam jego perfumy z tamtych chwil, i jak poczuję takie u kogoś obcego to wracają wspomnienia sprzed już ośmiu lat :) A moja mama jest im wierna non stop, odkąd je poczuła ode mnie pierwszy raz. Cudny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie nzm zadnego z tych zapachow. sama lubie dosc oryginalne polaczenia . :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio używam zielonoherbacianej wody z Yves Rocher - świeża, lekka i poprawia humor, w sam raz na lato :)
    Bardzo lubię też perfumy Trèsor, ale raczej zimą - są dość intensywne i landrynkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostałam kiedyś podróbkę Green Tea Elizabeth Arden i zakochałam się w zielonoherbacianych zapachach. O ironio, oryginał dla mnie jest trochę zbyt słodki :)
      Poszukam tej z Yves Rocher, a nuż mi się spodoba ;)

      Usuń
  4. ja kocham perfmy tressele z avonu . jesienią i zimą są dla mnie idealne:)

    OdpowiedzUsuń
  5. C-thru emerald to moje ulubione perfumy :) oprócz tego chętnie wracam do Arden Green Tea, to jedyne zapachy, które kupuję regularnie :) no i Little Black Dress z avonu.
    Ciekawy blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię emeralda ale trochę ulatnia się szybko... A szkoda :/

    OdpowiedzUsuń