poniedziałek, 21 lipca 2014

Łojotokowa a gluten

Co jakiś czas dostaję od Was maile z zapytaniem o dietę. Co jeść, czego nie jeść, co ma zły wpływ, a co łagodzi objawy podczas ŁZS. Czy można zjeść czasem chipsy, czy może lepiej jeść pestki dyni albo słonecznik, a może jeszcze lepiej łykać jakieś suplementy.

Nie jestem dietetykiem, tak jak nie jestem dermatologiem. Ba! W ciągu większości mojego życia nie byłam na diecie. I już Wam odpowiem: nie znam Jedynej Słusznej Odpowiedzi na żadne z powyższych pytań. Za to z chęcią opowiem Wam, co sądzę o diecie bezglutenowej.


Skąd u mnie pomysł na dietę bezglutenową?
Już wcześniej słyszałam i czytałam coś na temat związku diety bezglutenowej z chorobą tarczycy. Z tym, że jeszcze wtedy nie wiedziałam, czym dokładnie jest gluten i z czym się go je, a o tarczycy wiedziałam, że składa się z dwóch (czasem trzech) płatów i gdzie się znajduje. Potem u mojej mamy została wykryta niedoczynność tarczycy i silna anemia. Trochę w żartach orzekłam, że niektóre jej objawy występowały i u mnie i że pewnie jestem następna w kolejce. No i wykrakałam...

Żeby jednak było ciekawiej, skierowanie na badanie TSH dostałam od dermatologa w związku z silnie wypadającymi rzęsami. Z wynikami powędrowałam do mądrej pani endokrynolog i dowiedziałam się, że też cierpię na niedoczynność. Kolejne wyniki dawały jasny obraz - mam Hashi. Niedoczynność tarczycy na tle autoimmunologicznym. Czyli - w moim organizmie szaleją sobie przeciwciała, skierowane przeciwko mojej tarczycy. Moja tarczyca jest dla organizmu czymś obcym. Bo niby dlaczego nie? :)

Dawno temu trafiłam na wpis Wiedźmy, wpis będący odpowiedzią na zarzut, że jej decyzja o przejściu na dietę bezglutenową to jedynie moda. Ręcami i nogami podpisuję się pod każdym słowem z tego wpisu - KLIK. Od siebie dodam tyle: skoro w moim organizmie układ odpornościowy już i tak jest rozchwiany na skutek mnóstwa alergenów (pyłki traw, krzewów i drzew, grzyby i pleśnie, kocia sierść, roztocza...), to dlaczego mam sobie dokładać jeszcze kolejne w postaci glutenu? Pora więc glutenowi powiedzieć "żegnam".

Jak wygląda moja dieta?
Na początku zapoznałam się z listą produktów niezawierających glutenu. Na początku pomyślałam "o kurczę, co ja będę jadła?!", potem przyszła druga - genialna! - myśl "frytki i popcorn są dozwolone - to dobra dieta!". Do kompletu postanowiłam zrezygnować z soi, bowiem moje leki średnio się z nią lubią.

Najtrudniejsze było zrezygnowanie z chleba. Teraz zastanawiam się, jak można było tak nudno jeść. Ciągle to samo - chleb i bułki, chleb i bułki, "nie ma chleba? o, to weźmy bułki" - nuda! Jak tylko odkryłam mąkę kukurydzianą, ryżową i nieco później gryczaną, jeszcze nie udało mi się upiec dwa razy takiego samego chleba ;)
Obecnie, ponieważ mieszkam w akademiku i czasami z piekarnika wydobywają się dziwaczne opary, zrezygnowałam z pieczenia chleba. Zastąpiłam go waflami ryżowymi. "Udało" mi się nawet zrobić tosty z wafli ryżowych i sera, ale chyba nie będę tego zbyt często powtarzać :P

Moim największym grzechem są płatki śniadaniowe i makaron. Ostatnio jednak porzuciłam różnego rodzaju płatki miodowe czy czekoladowe na rzecz typowych płatków kukurydzianych. Ważne jest też, żeby nie miały słodu jęczmiennego. Wychodzą taniej niż płatki śniadaniowe, a mają więcej zastosowań :)
Staram się też zrezygnować z makaronu, póki co zwyczajnie jem go rzadziej i mniej. Największą wadą makaronów bezglutenowych jest ich cena, dwu- albo trzykrotnie wyższa niż cena makaronu z pszenicy. Błyskawicznie niszczy szczuplutką studencką kieszeń. Zamiast makaronu jem więcej ryżu :)

Piersi z kurczaka jem w panierce z pokruszonych płatków kukurydzianych, rybę obtaczam w mące kukurydzianej i jajku, a najlepsze naleśniki są z mąki gryczanej, choć te z kukurydzianej, o ile są cienkie, też dają radę. Nie używam proszków do pieczenia, nie jem budyniów ani kisieli,  a w fast-foodach zawsze zamawiałam frytki. Piwa raczej nie piję, wolę herbatę. Czytam etykiety jogurtów i serków homogenizowanych - ich skład to czasami kosmos, ale trafiają się takie, które są oznaczone jako bezglutenowe.
Brakuje mi jedynie możliwości zamówienia bezglutenowej pizzy. W którymś większym hipermarkecie znalazłam bezglutenowe spody do pizzy, których cena sugeruje, że są wysadzane diamentami :/
Za to raz udało mi się zrobić pizzę z mąki kukurydzianej i była zjadliwa. Trzeba będzie odszukać tamten przepis :)

I chyba polubiłam gotowanie... :)

Jakie są moje wrażenia?
Ostatnio z chłopakiem trochę zgrzeszyliśmy "glutenowo" (on je "normalnie"). Najpierw znaleźliśmy w Lidlu pierożki greckie, z jakiegoś greckiego ciasta, które wyglądało i zachowywało się jak ciasto francuskie - mnóstwo mąki pszennej. Jedliśmy je przez dwa dni, a potem zachciało nam się pizzy. I chyba ta pizza mnie dobiła. Miałam wrażenie, że mój środek ciężkości się obniżył. W żołądku nosiłam całą porcję kamieni, które skutecznie mnie unieruchamiały - także w znaczeniu fizjologicznym. Czułam się źle, nie chciało mi się ruszać z łóżka, a na twarzy pojawiły się krostki. Z podkulonym ogonem wróciłam do wafli ryżowych i póki co jest lepiej :)

Poza tym dzięki diecie bezglutenowej czuję się lepiej, mam więcej energii i mniej pesymizmu w spojrzeniu. Schudłam, mam płaski brzuch i większą część garderoby do wymiany, szczególnie staniki. Cera poprawiła się, rzadko kiedy pojawiają się bolesne, podskórne gule albo pryszcze. Wydaje mi się, że i moje ŁZS złagodniało, rzadziej zmieniam szampony i rzadziej też sięgam po maści przeciwgrzybicze.

Dla jasności jednak zaznaczę - przeszłam na dietę bezglutenową nie dlatego, że chciałam schudnąć, a dlatego, że gluten widocznie mi nie służy.
O.
:)

PS. Ktokolwiek za tym stoi - dziękuję za wpisanie mojego bloga na listę blogów Zgrabna Tarczyca. Zmotywowało mnie to do napisania całej tej notki :)

40 komentarzy:

  1. Chyba otwierasz mi oczy na pewne kwestie związane z tarczycą i tematami pokrewnymi. Muszę nadrobić Archiwum!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam blog Wiedźmy i Tłuste życie :)

      Usuń
  2. Ooo, no ja też łojotokowa, w trakcie ogarniania z jest u mnie z tarczycą i od niecałego miesiąca bezglutenowa. Do tego weganka z ostatnio (nagle) mocną alergią na orzechy. Yupiyayey, nie ma co ;)
    Bezprzeniczny proszek do pieczenia masz w lidlu (taki normalny). Ja czekam aż w Biedrze rzucą jakiś zdrowotny tydzień i pojawi się znów bezglutenowy makaron w cenie normalnego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *bezpszeniczny.... grrr ;)

      Usuń
    2. U, no to ciekawie. W takim razie co możesz jeść? :)
      Dzisiaj udało mi się złapać w Biedronce makaron ryżowy, więc będę testować. W Tesco widziałam makaron ryżowy za 8 zł :/
      Dzięki za cynk o proszku do pieczenia :)

      Usuń
  3. Mam bardzo podobne przemyślenia co diety bezglutenowej. Podobnie bylo z żołądkiem i rozmiarem biustonosza, co do pizze bez glutenu to świetna wychodzi z mąki kukurydzianej. Chleb nauczyłam się piec na zakwasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam kiedyś pizzę z mąki kukurydzianej, według mojego chłopaka smakowała jak tarta :)
      Grunt, że była zjadliwa. Ale chyba długo jeszcze nie zjem pizzy... ;)

      Usuń
    2. no fakt taka pizza jest dosyć sucha w smaku ale jak się ją pieczę krócej i zjada bezpośrednio prawie po upieczeniu , no i dobrze jest dać więcej sosu pomidorowego na ciasto pod pieczarki, wtedy nie jest taka sucha,
      mnie po tradycyjnej pizzy zawsze bolał brzuch tak więc wolę już tego mutanta bezglutenowego, zawsze to jakaś namiastka

      Usuń
    3. Mnie i tak w pizzy chodzi głównie o dodatki (seeeer ^^), więc taka tarta-pizza jest zjadana od razu, zimna pizza to nie to samo :)
      Ale jeszcze trochę czasu upłynie, zanim zachce mi się pizzy, nawet tej bezglutenowej :)

      Usuń
    4. Wypróbuj przepis na pizzę z mąki gryczanej Iwonki ze smakoterapii. Wg mnie to najlepsza wersja wśród bezglutenowych :)

      Usuń
    5. Dziękuję, zapisałam sobie w zakładkach :)

      Usuń
  4. Byłam na badaniu u trychologa, który stwierdził, że w niektórych miejscach skóra mojej głowy wygląda dobrze, w innych jest tłusta, a są miejsca, gdzie jest bardzo bardzo tłusta. Tam, gdzie jest tłusta i bardzo tłusta, jest też łuska, niekiedy przyklejona do miejsc, gdzie są mieszki. Pod jakąś specjalną lampą Pani obejrzała te najgorsze miejsca w poszukiwaniu grzybów i ich tam nie znalazła. Wypadają mi dość mocno włosy - także te nowe, krótkie. Jaką pielęgnację byś mi poleciła przy takim stanie skóry głowy? (myję co 2 dni). Mam dostęp do szamponów: Zdrój, Natur Vital do przetłuszczających się, Biovax Med, Equilibra do wypadających, Barwa żurawinowa; z delikatniejszych: Babydream, Hipp, NS do bardzo wrażliwej skóry głowy stary skład, Baikal Herbals objętość i siła i szampon cedrowy Planeta Organica. Poza tym mam oliwkę Salicylol, Cerkogel 30, Clotrumazol, troszkę olejku jojoba, ajurwedyjska terapia do włosów, Khadi pobudzający do wzrosu o ilej kokosowy, płyn ziołowy Bonifratrów i żel stymulujący odrastanie włosów Biovax Med. Lubię też robić płukanki: mam do zaparzania pokrzywę, bratek, lipę, rumianek, ponadto ocet jabłkowy. Najpewniej moje problemy wynikają z prolaktynemii czynnościowej, ale zanim dostanę się do lekarza, który ustawi mi leczenie, chciałabym dbać o skórę głowy i włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jest łuska, to trzeba złuszczać - tu najlepiej sprawdza się oliwka Salicylol i Cerkogel30. Jak nie masz nadwrażliwości na salicylany i niestraszne Ci zmywanie oleju z głowy - oliwka. Dodatkowa zaleta: olej rycynowy dobrze wpływa na porost włosów. Jeśli jednak wolisz żel - to Cerkogel. Z pobudzających wzrost włosów olei stosowałam tylko olej łopianowy, wymienionych przez Ciebie nie znam za bardzo. Jak nie masz na skórze grzybów, to raczej Clotrimazolum nie będzie potrzebny. Na wypadanie włosów pomógł mi szampon NaturVital, a że ma w składzie SLeS, to zamiennie z nim używałabym któregoś z łagodniejszych, tu już wybór należy do Ciebie. Ja polubiłam szampon neutralny NS i HiPP. Wiele moich czytelniczek zachwala skuteczność płukanek z octu jabłkowego, ale podziała raczej na skórę, na której siedzą grzyby. I koniecznie do lekarza ;)

      Usuń
    2. Dzięki. A jak często złuszczać? Boję się, że mogę wysuszyć sobie skórę głowy. Moja skóra dobrze znosi zarówno oliwkę, jak i Cerkogel, przy czym, jak czuję, ze skóra ma już trochę łoju, to boję się nakładać oliwkę, żeby nie przydusić mieszków. Czy słusznie, czy niesłusznie się obawiam? Moja skóra lubi też olej jojoba, ale mam podobne obawy jak do oliwki. Poza tym w obawie nakładam bardzo mało - mniej niż łyżeczkę. Jak sądzisz - to wystarcza, czy mogę więcej? Myślisz, że mogę olej zmywać delikatnym szamponem, czy raczej nie ryzykować, że nie domyję. Do lekarza już jestem zarejestrowana:)

      Usuń
    3. Mnie wystarczy złuszczanie raz w tygodniu. Wtedy nie zdąży mi się nabudować warstwa, której potem nie usunę, a nie obawiam się, że skóra mi się podsuszy. Zresztą, akurat w przypadku Salicylolu, na opakowaniu jest napisane, że wystarczy zastosować raz w tygodniu; zbyt częste stosowanie może wysuszyć. Pisałam już wcześniej TUTAJ że olejowanie skóry głowy nie jest takie straszne, wystarczy tylko dobrze dobrać olej i nauczyć się go zmywać. Zwykły (w sensie bez składników złuszczających) może być podawany w mniejszych ilościach, oliwki trzeba nieco więcej, żeby podziałała na łuskę. Po zwykłych olejach łuska też złazi, ale nie jest to dokładne oczyszczenie skóry, przynajmniej w moim przypadku.
      W ogóle zmywanie olei to jest niezła gimnastyka, ale przy odrobinie wprawy nawet delikatny szampon da radę :) Na początku możesz zacząć od oleju jojoba, jak masz gdzieś pod ręką buteleczkę, a oliwkę zacząć stosować, jeśli okaże się, że jojoba nie ściąga wszystkiego (czyli - masz mniej łuski albo jest łatwiejsza do usunięcia niż moja ;) ). Nie miałam oleju jojoba, ale wydaje mi się, że łatwiej go zmyć niż olej rycynowy.

      Usuń
    4. Zdecydowanie łatwiej;) Jojoba jest bardzo przyjemny w nakładaniu.

      Usuń
  5. Ale piersi rosną czy maleją?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie na bezgluteniu nie zmalały. Nie wiem no, nigdy nie miałam duzych cycków, ledwie A/B, w końcu B i tak się utrzymuje.

      Usuń
    2. Zazdraszczam :)
      Ja w miękkie staniki nie mam już co włożyć, ratują mnie usztywniane ;)

      Usuń
    3. Ujędrniaj! :) serio, są ćwiczenia poprawiające ich wygląd, niekoniecznie ćwiczenie jelenia na biust (ujędrnia, a jeśli intensywne może zatrzymać okres, ale też podobno jest to pożyteczna funkcja), ale jakoś trzeba mięśnie je podtrzymujące usprawnić, unieść, aby skóra nie zwiotczała, żeby tak nie zostało, bo po latach to dopiero ciężko to odkręcić, o ile w ogóle. Ja stosuję nacieranie naparem z lukrecji, bo działa na hormony, a jest bezpieczne, nie zawiera śmieci jak balsamy, nic poza lukrecją :) i działa. Ale też dobrze jest robić przerwy.

      Usuń
  6. Polecam pizzę z mąki gryczanej - pychota! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zastanawiam się czy sama nie przejść na coś takiego..

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej. Gluten to mój wróg już od bardzo dawna. Mam zdiagnozowaną celiakię. Jeśli mogłabym Ci coś poradzić, to diagnostykę w kierunku celiakii. Z tego co wiem, to często przy Hashi występuje celiakia. Nie radziłabym przechodzenia na dietę bez odpowiednich badań, które by wyeliminowały lub potwierdziły występowanie tej choroby. Natomiast, jeśli zostanie ona wyeliminowana, a dieta bezglutenowa Ci służy, możesz na nią przejść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem :)
      Planuję się wziąć za diagnostykę, tylko jeszcze nie wiem od czego zacząć.

      Usuń
    2. Niestety po pierwsze trzeba wrócić do glutenu. W innym wypadku diagnostyka będzie fałszywa. A po drugie skierowanie do gastrologa. A o sposobach diagnozowania celiakii polecam do poczytania forum.celiakia.pl

      Usuń
    3. Dziękuję :)
      Najbardziej boję się powrotu do glutenu - po trzech dniach z glutenem czuję się strasznie :/

      Usuń
  9. Jestem coraz bliższa pomysłowi, by konkretnie, od strony merytorycznej zbadać temat glutenu. Poczytać o dotychczas wykonanych badaniach itd. Czy faktycznie jest tak szkodliwy, jak mówią prowcy od zdrowej żywności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę powodzenia. I nie mówię tego złośliwie - o glutenie i jego wpływie na zdrowie powstało tyle różnych publikacji, że oddzielenie tych wartościowych od tych pisanych pod konkretne ugrupowanie może być trudne i czasochłonne. W każdym razie - chętnie przeczytam wyniki Twoich poszukiwań :)

      Usuń
  10. Tarczyca potrafi namieszać, sama choruję i też pierwszym objawem były ultra tłuste włosy, które rano myłam a o 18;00 były takie jakby mi ktoś olej na głowę wylał. Do tego wypadały garściami po 6 miesiącach chodzenia po lekarzach okazało się, że mam niedoczynność tarczycy. Po lekach i kuracji ultra śmierdzącym szamponem wszystko wróciło do normy! Też teraz jestem na diecie bezglutenowej. Efektów ani zmiany jakiejś super nie odczułam. Dopiero jak wróciłam do glutenu i nabiału miałam takie problemy z brzuchem, że tydzień nie mogłam dojść do ładu i składu. Także gluten poszedł w odstawkę ponownie, nabiał też i czuje się znacznie lepiej:) Zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie problemem jest nie przetłuszczanie, bo to już opanowałam, ale zmiany skórne. I zauważyłam, że mają związek z glutenem. Poświęcę trochę pieniędzy na makaron bezglutenowy, może wreszcie moje gule na plecach znikną.
      Śmierdzące szampony są najlepsze - pewnie trafiłaś na dziegciowy ;)

      Usuń
    2. Zmiany skórne nie tylko na twarzy bardzo często wiążą się ze spożywaniem nabiału. Spróbuj przez miesiąc odstawić całkowicie czyli zero zwierzęcego mleka, serów wszelakich białych i żółtych, jogurtów, śmietany, masła (ewent. sklaruj sobie, na ghee też można z powodzeniem smażyć tak jak na oleju kokosowym. Mnie po takiej kuracji wszystko się zagoiło i nie wróciło. Do nabiału też nie wróciłam, czasami zjem coś koziego, albo coś z krowiej śmietany, masło, reszty już nie tknę.

      Racja na zwykłej diecie wszystkożernej człowiek jada strasznie nudno i wpada łatwo w rutynę, zapomina o obserwowaniu reakcji własnego organizmu.
      Powodzenia na nowej drodze bezglutenowego życia! :) Ad

      Usuń
    3. Hm, muszę to przemyśleć... :)

      Usuń
  11. A jesz owies czy też wyłączyłaś z diety?

    (Dzięki za komentarz u mnie - zapytałam tam też o jaki dokładnie szampon chodzi, bo ze strony Natur Vital wynika, że tych na wypadanie mają cztery rodzaje i może wszystkie z nich działają, ale na wszelki wypadek chciałabym zacząć od tego, który miałaś Ty :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, owies też wykluczyłam :)
      Używałam szamponu do przetłuszczającej się skóry głowy :)

      Usuń
  12. Witaj :) Czy u Ciebie przy niedoczynności tarczycy występował może wzrost masy ciała? Powiem szczerze, że mam wiele objawów niedoczynności tarczycy poza tym jednym i zawsze moją odpowiedzią na myśl o badaniu TSH było machnięcie ręką. Z tego co widzę jesteś szczuplutka, ale jeśli możesz to będę wdzięczna za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku z wahaniem poziomu TSH szło wahanie wagi. Tyłam jak TSH było zbyt wysokie, schudłam jak spadło do wartości 0,08. Teraz mam TSH w normie i jakoś trzymam wagę :)

      Usuń